Czasem łatwiej jest kupić coś, co będzie użytkowane wspólnie niż wybierać coś indywidualnego. Pary z długoletnim stażem zapewne znają ten problem – lepiej czasem zafundować sobie np. wspólny wypad w góry niż tracić czas na szukanie tego, czego jeszcze od ciebie nie dostał/dostała przez te kilka lat związku. Ja zdecydowanie jestem fanką prezentów, które są praktyczne i… z których razem czerpiemy przyjemność. Dlatego w tym roku stawiam na kombinacje gadżetów i zabawek, które przede wszystkim przyniosą korzyść dla par, serwując przy tym rozkoszne doznania.

Jeśli chodzi o gadżety erotyczne najczęściej właśnie korzystam z nich razem z moim mężczyzną (a może to on wykorzystuje je na, i dla, mnie? ;>) – dlatego tegoroczne propozycje nie są stworzone ot tak. To sprawdzone sposoby, które przetestowaliśmy na sobie 😉 Sprawdźcie sami. Być może któreś połączenie i pomysł sprawdzi się także u was.

Zaczynam od, według nas, najlepszego połączenia! Jako, że on uwielbia sprawiać mi przyjemność na różne sposoby, ten zestaw zasugerował sam – i jest to zdecydowanie strzał w 10. Zabawa Lushem podczas masażu to coś wyjątkowo rozkosznego… Oczywiście mam na myśli sterowanie nim z poziomu aplikacji Lovense Wearables – podczas masażu ma się przecież zajęte obie dłonie. Dedykowana apka jest w tym przypadku nieoceniona. Kiedy pierwszy raz spróbowaliśmy tego połączenia wiedzieliśmy, że szybko do niego wrócimy.

Co do świecy – jej zapach możecie wybrać według własnych preferencji – dla nas ten czekoladowy jest najprzyjemniejszy, wybierany już pięciokrotnie 😉

Wystarczy, że położysz się wygodnie i oddasz w jego ręce gadżet. W aplikacji można ustawić własne tryby lub… operować telefonem w między czasie podczas masażu podkręcając moc wibracji lub je zmniejszać. Oczywiście koniecznie zarezerwujecie sobie więcej niż godzinę.

*z wibrującym jajeczkiem można się zabawić na wiele sposobów, nie tylko podczas masażu, to gadżet, który dostarczy wam przyjemności nie tylko w sypialni, ale także np. w kinie, na spacerze, na zakupach czy… pod prysznicem. Pozwólcie by poniosła was wyobraźnia, dodajcie pikanterii do waszego życia intymnego 😉

Przeczytaj recenzję jajeczka Lush 2

Przeczytaj recenzję świecy do masażu

Kolejna propozycja to korek z umiejscowioną kulką w środku oraz dwustronna packa do klapsów. Dla tych, którzy lubią klimaty BDSM ten zestaw może wydać się szczególnie interesujący. Dawanie klapsów, podczas gdy korek znajduje się w pupie, jest znacznie przyjemniejsze – a to ze względu na kulkę znajdującą się w jego wnętrzu, którą najmniejszy ruch wprawia w przyjemne drżenie. Poza tym, packa o której mówię jest dwustronna – jedna strona, satynowa, dostarcza subtelnych klapsów a druga, skórzana, znacznie mocniejszych.

Dla nas to połączenie jest świetne podczas gry wstępnej. Z takimi dodatkami dodaje wystarczającej pikanterii, by późniejszy seks był znacznie przyjemniejszy. Nie sposób znudzić się tymi gadżetami. Dzięki pacce zasmakowaliśmy w klimacie dominowania oraz posłuszeństwa i nadal zagłębiamy się w temacie BDSM stawiając coraz to śmielsze kroki.

Jeśli zatem jesteście fanami mocniejszych doznań – z pewnością to połączenie nie będzie leżało w szafce i się kurzyło, a dostarczy wam (nie tylko od święta) wiele zmysłowych i wyrazistych wrażeń. Dla niej to przyjemne doznania – dla niego również, szczególnie wizualne, a także odgłos packi uderzającej w pośladek… och, już słyszę ten dźwięk w głowie! Nie są to dzwonki Mikołaja zwiastujące prezenty, ale na pewno porządny klaps zwiastuje coś o wiele lepszego…

Przeczytaj recenzję packi do klapsów Twitchy Palm

Przeczytaj recenzję korka analnego Geisha Plug

To propozycja dla tych, którzy lubią bawić się razem – ale nie ze sobą, a obok siebie 😉 Tak zwana różdżka, od Nomi Tang, jest warta polecenia, ponieważ została wręcz stworzona do sprawiania kobiecie rozkoszy. Serio. Ma moc i wygodną rączkę, na której nie czuć intensywności wibracji, więc nasza ręka nie odpadnie po dłuższej zabawie. Cóż mogę o niej więcej napisać. Ochy i achy zostawiłam w recenzji, którą zachęcam przeczytać, a później poznać jej możliwości na własnej skórze.

Tenga dla partnera, znacznie wygodniejsza opcja od zabawiania się ręką. Wnętrze gadżetu jest niezwykle miękkie i wypełnione stymulującymi wypustkami, które zapewniają satysfakcję podczas masturbacji. Poza tym, to dobry wybór dla panów, dla których to nowość i chcieliby poznać gadżet bliżej, by podjąć decyzję czy warto inwestować w masturbator wielokrotnego użytku.

Tak jak wspomniałam zabawa razem ale osobno, to świetne urozmaicenie w łóżku, dzięki któremu oboje możecie zaobserwować w jaki sposób partner/partnerka się pieści, a później wykorzystać to podczas wspólnej zabawy ze sobą. Obserwowanie siebie podczas samomiłości jest równie podniecające co wzajemne pieszczoty. Jeśli wolicie pieścić siebie nawzajem – wystarczy, abyś przejęła pałeczkę – mianowicie, masturbator, i zaczęła pieścić nim swojego mężczyznę, a momencie gdy on będzie sprawiał ci przyjemność masażerem. To połączenie gadżetów, przy których odwlekanie orgazmu w czasie jest… ciężkie – ale jakże satysfakcjonujące! Jak zawsze, polecam spróbować 😉

Przeczytaj recenzję Power Wand

Wykonywanie masażu jest naprawdę przyjemną rzeczą. I kiedy tylko mam możliwość, podkładam się swojemu mężczyźnie, by chociaż chwilę pomasował mi plecy. Mając do dyspozycji te olejki masaż może przerodzić się w rozkoszną i smaczną grę wstępną.

Olejki Dona ułatwiają wykonywanie masażu, a w dodatku dają jeszcze jedną możliwość, mianowicie: całowania, lizania i cokolwiek innego, co można robić jeszcze ustami właśnie dzięki temu, że są jadalne. W skład zestawu wchodzą 3 smaki, co jest super opcją bo dla każdego coś dobrego: wanilia, czekolada i truskawka.

Raz ty jemu, raz on tobie – czy masaż przodu czy tyłu, wszystko wedle gustu. Dodatkowo spróbujcie użyć maski, która zasłoni oczy i jednocześnie otworzy na bardziej intensywne doznania. Co do wyboru maski, ja akurat swoją mam z zestawu do krępowania Keep Still, ale uważam że do takich zabaw spokojnie sprawdzi się ta od Bijoux Indiscrets, Blind Passion. Myślę, że to dobre połączenie by poznawać swoje ciała lepiej, pielęgnować bliskość i spędzać przyjemnie czas.

Przeczytaj recenzję olejków Dona

No dobrze. Pary parami ale jeśli nie masz drugiej połówki, a uprawiasz samo miłość – też się coś znajdzie!

Kiedy już masz ustalone co komu podarować na święta… pomyślałaś o sobie? Może coś od siebie dla siebie? Warto zadbać o własną przyjemność, dlatego moją propozycją dla ciebie jest Svakom Amy oraz lubrykant na bazie wody od System JO. Polecam to szczególnie jeśli masz przed sobą zakup pierwszego wibratora. Amy to klasyk, w dodatku ma subtelne wibracje i uroczy design i jest elegancki 🙂 Lubrykant z kolei ułatwi penetrację, a także będzie bezpieczny zarówno dla ciebie jak i dla gadżetu.

Jeśli lubisz relaksować się w wannie, lub pod prysznicem, Amy dotrzyma ci towarzystwa – jest wodoodporny. Ciche wibracje to też jego as w rękawie – w końcu lubimy wibrujące gadżety, ale najlepiej żeby były jak najbardziej dyskretne. Co więcej – to przyjaciel, który zadba o twoją przyjemność zawsze, kiedy będziesz tego potrzebować. Aczkolwiek musisz pamiętać, by był zawsze naładowany. W zasadzie to… każdy gadżet o którym dziś wspominam w tym wpisie może dostarczyć przyjemności także solo, wystarczy odrobina wyobraźni 😉

Przeczytaj recenzję wibratora Amy

Przeczytaj recenzję lubrykantu wodnego

To by było na tyle z moich propozycji, jeśli jednak mielibyście jakieś pytania śmiało możecie zostawić komentarz lub napisać wiadomość na przykład na Instagramie lub fanpage na facebooku 😉

Do świąt masz jeszcze kawałek czasu, ale jak wiemy – lepiej „problem” prezentów rozwiązać wcześniej. Tylko ostrzegam! Jeśli zmysłowe paczki dotrą do was wcześniej to możecie postanowić, że również… wcześniej je sobie podarujecie 😉

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: