Svakom po raz kolejny udowadnia, że umie w elegancję i jakość – o czym świadczy najnowszy model jakim jest Masażer z funkcją ogrzewania Emma Neo 2.
Nazwa może wam się kojarzyć z masażerem jaki dość dawno recenzowałam na blogu – Svakom Emma Neo, zostawiam link, do którego możecie przejść i przeczytać.
Czym różni się Emma Neo od Emma Neo 2?
Jak zawsze w przypadku Svakom, opakowanie to klasa sama w sobie – solidne pudełko, które jest idealnym schowkiem dla gadżetu, plus woreczek do przechowywania. Oprócz tego w środku znajduje się kabel USB do ładowania oraz instrukcja obsługi – legenda głosi, że ktoś kiedyś ją naprawdę przeczytał.

Pierwszy kontakt z nową Emmą od razu ujawnia różnice – masażer sam w sobie jest większy i cięższy, główka jest większa niż w poprzednim modelu. Ta lekka modyfikacja wpływa na komfort i odczucia w trakcie zabawy. W dłoni leży solidnie, a silikon medyczny, z którego została wykonana jest miły w dotyku i łatwy do utrzymania w czystości, a także bezpieczny dla ciała.
Funkcje i nowości
Pod względem funkcji Emma Neo 2 wciąż oferuje to, co znam i lubię z poprzedniej wersji – różne tryby wibracji, intuicyjny panel sterowania oraz kompatybilność z aplikacją Svakom i FeelConnect 3, co otwiera furtkę do zabawy na odległość. Ale są też nowe akcenty jak podświetlany wskaźnik baterii – podczas używania to drobny, ale bardzo praktyczny dodatek. Wreszcie wiadomo, kiedy zbliża się moment ładowania, zanim sytuacja stanie się „kryzysowa”. Wibracje są dudniące, intensywne i głębokie, co szczególnie czuć dzięki większej główce.

Plusy i minusy nowej wersji
Największym plusem jest zdecydowanie moc masażera – czyli coś na co najbardziej zwracam uwagę w tego typu gadżetach -, sama główka lepiej przenosi wibracje.
Nie wszystko jednak wyszło idealnie:
Funkcja ogrzewania – nagrzewa się wolniej niż w poprzedniej Emmie Neo – trzeba dać jej więcej czasu, by osiągnęła pełny efekt, aczkolwiek wybaczam jej to, bo można równie dobrze włączyć samą funkcję ogrzewania zanim zacznie się zabawę. Więc to taki ‘’plusominus’’.
Nowy element wizualny – podświetlenie na końcu trzonu – zamiast dodawać klimatu, potrafi rozpraszać, a w ciemnym pokoju wręcz lekko oślepiać. Szczerze? Wolałabym, żeby tego bajeru nie było. Już kombinuję nad tym jak go skutecznie zamaskować.

A co z uszkami?
Podobnie jak w poprzednim modelu, w zestawie znajdziemy nakładkę Rabbit w formie silikonowych „uszek”. Po nałożeniu na główkę masażera dodaje ona zupełnie innego charakteru zabawie – uszka rezonują z mocnymi wibracjami i potrafią świetnie stymulować nie tylko łechtaczkę, ale też piersi czy sutki. Jeśli bawicie się we dwoje, uszka sprawdzają się również przy delikatnej, pulsującej stymulacji penisa lub jąder – ich elastyczny silikon przyjemnie otula i przenosi wibracje, a dzięki rozdzieleniu na „dwa ramiona” można bawić się w różny sposób, od delikatnych muśnięć po intensywniejsze przyciskanie.
W praktyce
Emma Neo 2 to masażer, który świetnie sprawdzi się zarówno solo, jak i w duecie. Aplikacja pozwala partnerowi sterować zabawą nawet na odległość, a duża główka i mocne wibracje sprawiają, że osiągnięcie orgazmu jest kwestią chwili. Można też wykorzystać ją do masażu karku czy pleców – moc jest na tyle duża, że radzi sobie świetnie w tej roli – w końcu to masażer :p

Podsumowanie
Emma Neo 2 to udoskonalona, mocniejsza i bardziej funkcjonalna wersja swojej poprzedniczki, choć z kilkoma zmianami wizualnymi. Jeśli szukasz masażera, który potrafi naprawdę przebić się przez napięcie mięśni i dostarczyć intensywnych doznań, to będzie świetny wybór. Jeśli jednak nie chcesz przepłacać możesz śmiało wybrać starszy model, który również cię zadowoli.
Czy jest lepsza od starej Emmy Neo? Pół na pół, podoba mi się ta wersja, aczkolwiek wcześniejszy model jest mi bliższy.
Ulepszmy razem blog!
Wypełnij anonimową ankietę



