„Proszę o zajęcie miejsc w ławkach. Tornistry zawiesić pod ławką. Wyjąć zeszyty, długopisy a telefony wyciszyć. Dziś porozmawiamy na temat seksu. A konkretnie o Edukacji Seksualnej – albowiem od ostatniej „lekcji” minął prawie rok.” – zapraszam do recenzji drugiego sezonu o problemach dorastania wśród nastolatków (i nie tylko) 😉

Na początku ostrzegam – recenzja może zawierać spoilery, również te z pierwszego sezonu, którego recenzja również pojawiła się na moim blogu.

Pamiętacie Otisa?

Chłopiec, prawie mężczyzna, który w wyniku kilku zdarzeń zaczął robić za kolesia od porad seksualnych. Pomagała mu z tym wszystkim jego koleżanka Maeve, a wspierał ich Eric. W wyniku kilku innych zdarzeń cały układ, wraz z przyjaźnią, został zerwany i pożegnaliśmy naszych bohaterów z myślą „że mogło to zakończyć się inaczej”.

Co słuchać u nich teraz? Otis w końcu ma dziewczynę – Ole. Jak na pierwszy związek wszystko toczy się normalnie. Pierwsze pocałunki, nieporozumienia, kłótnie oraz przymiarki do pierwszego razu. Młodej parze nie pomaga również to, że piętro niżej, matka Otisa sypia z ojcem Oli. Maeve stara radzić sobie z wyrzuceniem ze szkoły. Zamieszkując przyczepę  kempingową ledwo wiąże koniec z końcem – do czasu, gdy w jej drzwiach pojawia się jej matka wraz z młodszą siostrą dziewczyny. Eric stara się zapomnieć o swojej miłości. Gdyby tego wszystkiego było mało – w szkole wybucha epidemia Chlamydii.

Sex Education, sezon 2 | Recenzja serialu

”Let’s talk about sex, baby”

Szkoła, na czele z Panem Groffem stara się wszystkiemu zapobiec. Chcąc nie chcąc – zarówno ze strony dyrektora jak i samego Otisa – znana seksuolożka zostaje chwilowo zatrudniona jako pomoc w uświadamianiu młodzieży. Główny problem? Zabranie klientów synowi oraz obawa, że matka dowie się o nielegalnym biznesie swojego potomka. Uczniowie, a nawet nauczyciele, z każdym kolejnym dniem coraz śmielej dzielą się swoimi problemami, obawami z doświadczoną osobą. Czy kobieta odnajdzie się w świecie nowożytnych nastolatków?

Sex education – edukacja seksualna. Tłumacz nie kłamie. Tak samo serial.

W czasie trwania tego sezonu zostało poruszone tyle problemów, pytań na temat życia, seksualności, uczuć, które odpowiedzi powinny być poruszone w szkołach. Niestety nie zawsze tak jest 🙂 Serial pokazuje, że inny nie równa się dziwny, że molestowanie ma różny charakter, że rola rodziców w naszym życiu jest ważna, że czasem warto postawić na swoim – że nic nie jest czaro białe. Serial skłania do refleksji o nas samych i problemach z jakimi musi zdarzyć się każdy z nas – lecz nie każdy chcę o tym rozmawiać. Być może niektórych przekona to do tego, żeby coś zmienić. I choć w sezonie pierwszym większość wątków z problemami miała charakter bardziej humorystyczny – tutaj mamy do czynienia z większą dozą powagi i dramaturgii.

Sex Education, sezon 2 | Recenzja serialu

Bohater zbiorowy

W przypadku pierwszego sezonu łatwo mi wskazać głównego bohatera – jest nim po prostu Otis. Jego mama, Eric, Maeve – stanowią drugi, choć bardzo silny, plan. W tym sezonie jeśli mam na kogoś wskazać palcem to muszę przyznać, że nie jestem w stanie. Mam wrażenie, że każdemu bohaterowi – a jest ich kilkunastu – poświęcono wystarczająco dużo czasu by „zbudować” ich historię. Losy Adama, Aimee, Jacksona wraz z trójką nowych bohaterów są sobie równe. Każda postać w mniejszym lub większym stopniu wpływa na siebie wzajemnie. I to jest po prostu świetne. Kilka perspektyw, masa problemów, rozwiązań – i to wszystko w ośmiu odcinkach.  O grze poszczególnych aktorów nie będę się rozpisywać – jestem zadowolona. Mogę tylko po raz kolejny zachwycić się rolą Gillian Anderson – jest po prostu cudowna.

Sex Education, sezon 2 | Recenzja serialu

Podsumowanie

Jeśli poprzedniemu sezonowi dałam 10, to muszę cofnąć swoją ocenę i zmienić ją na 9, bo po prostu ten był lepszy. Mądry, niekonwencjonalny, z dawką humoru. Serial jest nieprzewidywalny (no może w kilku scenach) co czyni go typem tych w typie „jeszcze jeden odcinek i spać” bo po prostu nie da się doczekać odpowiedzi na zadane pytanie. Czekam na sezon 3, który został oficjalnie zapowiedziany. Czy Netflix po raz kolejny przeskoczy swoją poprzeczkę? Miejmy nadzieję, że tak 🙂

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor Paulina

Napisz komentarz

%d bloggers like this: