Czy wiesz wszystko o swoim ciele i zdrowiu ginekologicznym? Sprawdź recenzję książki Ginekologicznie Agi Szuścik i odkryj, czego możesz się z niej jeszcze dowiedzieć.

Jest w pewien sposób magiczna – zadaje za nas pytania, które wstydzimy się zadać i nawet na nie odpowiada! Ale to nie wszystko – ale o tym już poniżej 🙂

Choć można się starać to: nie da się obejrzeć wszystkich filmów, nie da się przesłuchać wszystkich piosenek, nie da się przeczytać też wszystkich książek – ale tą którą dziś dla was recenzuję – warto przeczytać.

Poproszę to samo, ale trochę prościej, czyli książka, która została napisana, by każdy ją zrozumiał.

Znasz to uczucie gdy ktoś, obeznany w jakiejś dziedzinie życia zaczyna tłumaczyć Ci jakieś zagadnienie, a ty nic nie rozumiejąc kiwasz głową i mówisz „Jasne. Rozumiem!”? Też mi się czasem to zdarza. To oczywiście błąd, ale czasem po prostu wstydzimy się dopytać. Sytuacje te pojawiają się w urzędzie, u mechanika czy… w gabinecie ginekologicznym.

Czy znam całą prawdę o codziennym noszeniu wkładek? Czy orientuję się w temacie mięśniaków, endometriozy, PCOS i innych ginekologicznych kłopotów? Czy wiem, jak znaleźć dobrego ginekologa i jak się przygotować do wizyty lub zabiegu? Czy mam pewność, że robię wszystko, co mogę, by nie dostać raka piersi, szyjki macicy, jajnika oraz pomóc chronić się przed nimi najważniejszym dla mnie osobom? A jeżeli nie uda się uniknąć choroby, czy wiem, jak przez nią przechodzić lub kogoś wesprzeć?

Te pytania widnieją już na okładce książki. Jeśli, tak jak mówi sama autorka, na któreś odpowiedziałaś „nie” powinnaś sięgnąć po tę książkę. Jeśli jednak na wszystko przytaknęłaś to… i tak po nią sięgnij. Bo takich pytań i odpowiedzi jest o wiele, wiele więcej i gwarantuję, że dowiesz się czegoś nowego. To 520 stron wiedzy – 20 stron dziennie i w miesiąc ją będziesz miała za sobą, a przyswoisz przy tym ogrom wiedzy i dobrze się będziesz bawić. 

ginekologicznie, książka poradnik

Sztuka kochania wersja 2.0?

Książkę Ginekologicznie nie napisała ginekolożka. To dość zaskakujące, ale spokojnie – pomagało jej wielu specjalistów: od ginekologii, patomorfologii, psychologii, fizjoterapii urogonekologicznej po osoby z znajomości prawa, czy językoznawstwa. Wszystko po to by było dużo wiedzy napisanej w prosty sposób. Tak by każdy z nas mógł to ogarnąć.

Tak jak poradnik Michaliny Wisłockiej wydanej po raz pierwszy w 1978 roku tak ta pozycja powinna odbić się głębokim echem w naszym współczesnym środowisku. Zarówno „Sztuka Kochania” jak i „Ginekologicznie” nie boją pisać się o sprawach ważnych, dotyczących każdego z nas. Być może tematy i ich zakres nie pokrywają się w pełni, ale idea była ta sama – nic co ludzkie nie powinno nam być obce. I kropka.

Książka-poradnik Ginekologicznie – nie brakuje tu również humoru

Czy da się rozmawiać o cipkach, problemach i zmartwieniach z humorem? Autorka udowadnia, że tak. A to dopiero początek zalet. Mamy tutaj jasne wytłumaczenia i porównań, które naprawdę są zrozumiałe, a to wszystko okraszone jest świetnymi rysunkami. Autorka przekazuje wiedzę „po swojemu”, używa świetnych metafor, dla mnie, dorosłego odbiorcy, jest to strzałem w dziesiątkę. Nie muszę zastanawiać się co pierwsze wpisać w Google żeby zobaczyć co to oznacza. Tu jest to wyczerpująco opisane, by nie tworzyć kolejnych pytań w głowie odbiorcy, na które musi znowu szukać sam odpowiedzi.

Przykładowe rozdziały:

  • Czy moje ciało jest normalne?
  • Co robią nam hormony?
  • Co my TAM właściwie mamy?

Jeśli jesteś jeszcze przed swoją pierwszą wizytą u ginekologa – znajdziesz tu także rozdział, o tym jak się przygotować, czego się spodziewać i jak wygląda wizyta sama w sobie 🙂

Książka dla mnie, dla ciebie, dla niej i dla niego

Masz 25 lat czy 56? Masz młodszą siostrę czy starszą? A może dorastającą córkę? Masz chłopaka, męża lub dziewczynę? To w sumie nie jest ważne. Tę książkę możesz przeczytać sama jak i dać ją komuś bliskiemu. Niezależnie od wieku (choć ta dolna bariera to pewnie coś koło 15 lat). Znajdują się tu treści dla osób dojrzewających, dorosłych oraz tych w okresie menopauzy.

I naprawdę – w pewnym wieku można uważać, że przeczytało się wszystko i wie się wszystko, ale dla swojej pamięci warto czasem tą wiedzę odświeżyć. A jeśli jest się młodym to warto tę wiedzę zacząć przyswajać. Nie ma tutaj trudnych haseł, ukrywania niczego czy rozmawianiu o ptaszkach, muszelkach i przytulaniu. Ta książka jest kompendium wiedzy, której sama żałuję, że nie było kiedy dorastałam. Ale nic straconego- w tym wieku też zapewniła mi ogrom wiedzy.

Dla kogo jest książka Ginekologicznie

Podsumowując

Zaczynamy żyć w czasach, czy nawet już w nich żyjemy, w których wystarczy wpisać do wyszukiwarki/modelu AI zwykłe hasło i wyskoczy nam na dany temat milion wyników. Ile z nich jest zgodnych z prawdą a ile napisanych by po prostu nas zainteresować? W dobie takiego rozwoju technologicznego warto sięgnąć po mądrą książkę – bo za taką ją właśnie uważam. Jest taka… naturalnie napisana, chciałabym by w ten sposób te tematy w życiu były poruszane. Czy to na linii rodzic/dziecko, chłopak/dziewczyna czy na nieszczęsnych lekcjach WDŻ (o ile nadal się to tak nazywa i istnieje).

Jest to jedna z ciekawszych książek jakie przeczytałam poruszająca TE TEMATY

Nie ma tutaj wstydu, kręcenia się wokół odpowiedzi, bo odpowiedź jest prosta i wyczerpująca. Dodając do tego jej zabawną „stronę” (dosłownie i w przenośni) i masę ciekawych rysunków/ikonografii tworzy książkę, którą po prostu chciałam mieć. I ją mam. Przeczytałam i zachęcam również ciebie do jej przeczytania. Bo wszystko w niej, jak głosi sam tytuł, jest ginekoLOGICZNE.

Hasło w wyszukiwarce zastąpi inne hasło, domena strony może wygasnąć a książka odłożona na regał będzie na Ciebie czekać. Strony może żółkną, okładka się wytrze a grzbiet wygnie – ale treść nadal pozostanie aktualna.

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!

Napisz komentarz