Svakom to amerykańska marka, która oferuje gadżety wysokiej jakości zarówno kobietom jak i mężczyznom. Pierwszy raz z tą marką mam już za sobą – Elva to wibrujące jajeczko, które testowałam (z przyjemnością), następnie był klasyczny wibrator Amy, który oczarował mnie głównie swoim designem. Tym razem przyszło mi zrecenzować masażer Emma Neo z funkcją ogrzewania – w sam raz na jesienno-zimowe wieczory.

Svakom. Elegancki design i wysoka jakość

Zawsze mnie zachwyca, kiedy producent gadżetów erotycznych myśli nie tylko o tym, by stworzyć gadżet, którego zadaniem będzie spełnić oczekiwania potencjalnych użytkowników, ale także doceniam to gdy pod uwagę bierze by dana rzecz była ładnie zapakowana. Podczas rozpakowywania paczki można poczuć się wyjątkowo, zupełnie jakby otwierało się prezent z wymarzoną zawartością. Svakom myśli o wszystkim, dlatego Emma Neo – tak jak i inne gadżety – znajduje się w solidnym pudełku z logiem marki, które może służyć do przechowywania zabawki – oczywiście dołączony został również woreczek.

W zestawie znajduje się specjalna nakładka, Rabbit, w postaci uszek, która po założeniu na główkę zabawki daje jeszcze więcej możliwości. W pudełku jest także kabel USB do ładowania i instrukcja, to oczywista oczywistość.

Sam gadżet widać, że jest dobrze wykonany. Dzięki temu, że jest to silikon medyczny, to jest przyjemny w dotyku. Dodatkowo złote elementy dodają mu elegancji, wyjątkowości i klasy. Czerń to zdecydowanie mój kolor, dlatego zawsze będzie dominował także kategorii wyboru moich zabawek.

Masażer Emma Neo – funkcje

Po rozpakowaniu prezentu ‘’od siebie dla siebie’’ pierwsze co przykuło moją uwagę to przycisk, który włącza funkcję ogrzewania. Po jego naciśnięciu i przytrzymaniu przez kilka sekund zaczyna żarzyć się na czerwono i informuje, że za kilka minut główka gadżetu zrobi się przyjemnie ciepła. Przyznam szczerze, że jest to fantastyczna funkcja! I teraz kiedy ją poznałam, widziałabym ją w większości gadżetów, które posiadam.

Pierwsze ochy mam za sobą, pora na drugie – panel sterujący, jak zwykle prosty i intuicyjny. Środkowym przyciskiem, wytłoczonym S, włączamy i wyłączamy gadżet, zmieniamy jego tryby i – uwaga, wisienka na torcie – aktywujemy specjalny tryb, Svakom Intelligent mode. To funkcja która zaczyna od naprawdę subtelnej stymulacji po czym zwiększając moc wibracji zaczyna dodatkowo pulsować przyprawiając o szybsze bicie serca. Dla mnie ten tryb jest fajny, ale nie na tyle by mógł doprowadzić na sam szczyt – do tego sprawdza się 1 z 5, który ustawiam sama.

Oprócz podstawowych 5 trybów, 1 specjalnego mamy coś jeszcze…

Steruj rozkoszą na odległość

Właśnie tak – dodatkowo mamy możliwość sterowania masażerem z poziomu bezpłatnej, dedykowanej aplikacji Svakom. Dlaczego to fajna opcja? Bo pozwala na wspólną frajdę także kiedy jesteśmy oddaleni od siebie o wiele kilometrów. Dla mnie to przyjemność, bo doświadczam rozkoszy a dla niego, że dyktuje tempo i decyduje o tym, kiedy pozwoli mi osiągnąć orgazm.

W aplikacji jest także możliwość zapisywania własnych ustawień – zanim spróbowaliśmy zdalnej zabawy bawiliśmy się apką będąc obok siebie, oboje poznaliśmy jej możliwości i zapisaliśmy kilka trybów by je sprawdzić. Ustawianie własnych opcji to nie koniec, można także sterować masażerem w rytm muzyki lub… głosu.

Uff… jeden gadżet a tak wiele atrakcji!

Ostatnią rzeczą jest także możliwość połączenia z nowa aplikacją FeelConnect 3, to z kolei pozwala na sparowanie masażera Emma Neo z interaktywnymi filmami czy połączenia z drugą połówką przez wideo czat. Tej funkcji jeszcze nie sprawdzaliśmy, ale wszystko przed nami! 😉

Masażer Svakom Emma Neo – w praktyce

W praktyce wypada świetnie. Ciepło jakie generuje pozwala na rozluźnienie także podczas masażu karku czy pleców – szczególnie po ciężkim dniu. Mocne wibracje w połączeniu z dość dużą główką potrafią zaserwować dobry orgazm, zwłaszcza jeśli na grę wstępną solo wybierze się inteligentny tryb.

Jeśli chodzi o nakładkę Rabbit, stymulacja piersi czy sutków, właśnie za pomocą tej końcówki dostarczy zupełnie innych, aczkolwiek równie przyjemnych doznań. Być może zastanawiasz się też, czy aby ta nakładka nie sprawia, że moc gadżetu jest mniejsza – nie, uszka świetnie rezonują wibracje i nie umniejszają mocy.

Ładowanie

Każdy elektroniczny gadżet wymaga ładowania. Cóż, funkcje jakie oferuje są fajne, ale za tym kryje się długi czas ładowania, który trwa około 5 godzin. ALE! Gadżet wynagradza cierpliwość pozwalając na zabawę aż do 4 godzin. Myślę więc, że to dobra rekompensata 😉 Ładować można go przez podłączenie do portu USB w laptopie lub komputerze. Nadganianie seriali czy długie filmy wypełnią czas, w którym gadżet w spokoju zostanie naładowany, by być gotowym na każdą okoliczność.

Koc vs. Emma Neo

Nie oszukujmy się, koc ogrzewa ciało, a ten masażer rozgrzewa też duszę pozwalając przy okazji na przyjemność i błogie rozluźnienie! To prawdziwe 21 centymetrów rozkoszy…

Kilka ważnych rzeczy

Jak już wcześniej wspomniałam, jest to gadżet wykonany z silikonu medycznego, dlatego do zabawy z jego udziałem należy stosować lubrykanty na bazie wody.

Przechowywanie – producent dobrze wie jakie to jest ważne, zarówno dla nas jak i gadżetu, dlatego dołączył woreczek, w którym bezpiecznie i higienicznie można przechowywać gadżet. Ja dodatkowo trzymam masażer także w pudełku, jest to po prostu wygodne.
Higiena, kolejna ważna rzecz, mycie gadżetu przed i po użyciu powinna być rytuałem. Do tego najlepiej użyć delikatnego, hipoalergicznego mydła lub specjalnego środka do czyszczenia gadżetów. Należyte dbanie o gadżet to troska jego żywotność i własne zdrowie.

Podsumowując

Krótko mówiąc – to masażer, który potrafi dopieścić i rozluźnić. Czy używam go solo czy w duecie spełnia swoje zadanie. Z racji tego, że posiadam już podobny gadżet, który kompletnie jest moim numerem 1, to Emma Neo również trafiła w mój gust.

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: