Jakiś czas temu otrzymałam pewną paczkę – można by powiedzieć, że Święty Mikołaj odwiedził mnie w tym roku zaskakująco wcześnie. Czy byłam wystarczająco grzeczna? Przed odpakowaniem prezentu mogłam śmiało stwierdzić że byłam. Ale już nie jestem. Wszystko za sprawą Power Wand od niemieckiej firmy Nomi Tang.

Magiczna różdżka – bo tak też można o niej powiedzieć – to gadżet, który być może nie wyczaruje Ci kolejnego kieliszka wina, ale na pewno zapewni (nie)małe „Abrakadabra” w Twoim łóżku. Zacznijmy jednak od początku…

Opakowanie

Gdy pozbyłam się ochronnego, tekturowego pudełka moim oczom ukazało kolejne, eleganckie opakowanie. W sposób, w jaki się je otwiera i zamyka przywiodło mi na myśl kuferek w którym można trzymać skarby. I nie zaskoczę was jeśli powiem, że taki się tam znajdował. Oprócz niego był również kabel USB oraz instrukcja obsługi – również w języku polskim.

Nomi Tang Power Wand, masażer do ciała | Recenzja

Środek jak widać wyłożony białą satyną. To pudełko służy do bezpiecznego przechowywania gadżetu gdy akurat go nie używamy.

Pierwsze wrażenie

Minimalizm jest w cenie, co potwierdza prosty kształt, o ciekawym designie i eleganckie wykonanie. Połączenie czerni i skromnych, złotych elementów po prostu urzeka. Dodając do tego gładki, przyjemny w dotyku materiał z jakiego gadżet jest zrobiony, oraz to jak dobrze leży w dłoni od razu postawiło mi pytanie, czy funkcjonalność dorówna wykonaniu? Gdy pierwszy raz wzięłam ją w dłoń spodobało mi się jeszcze jedno – Power Wand jest zaskakująco lekką różdżką jak na swój rozmiar.

Nomi Tang Power Wand, masażer do ciała | Recenzja

Jeśli nie rzuca czarów, to jak Cię oczaruje?

Czaruje! Ale inaczej. Przyglądając się specyfikacji tego urządzenia mamy powiedziane jasno – jest to masażer. I nie sposób się z tym nie zgodzić. Można go użyć do masażu pleców czy też karku – tego spróbowałam w pierwszej kolejności i faktycznie daje radę. Rozluźnił, zrelaksował – innymi słowy już wtedy zrobił dobrze. Zanim przeszłam do konkretów wypróbowałam ją na każdym skrawku mojego ciała, by następnie sprawdzić miejsce, gdzie powinna sprawdzić się najlepiej.

A teraz przedstawię Ci prawdziwe „zaklęcia„, które przyprawiają o drżenie nóg.

Mam tę moc! Mam tę moooc…

Pięć programów pracy, które można regulować w pięciu poziomach mocy. Zaczynając od tych słabszych, po te mocniejsze, które naprawdę mogą powalić na kolana. Jeżeli mały masażer potrafi zabrać Cię do siódmego nieba, to z Power Wand odwiedzisz inne planety. Fakt faktem, wibracje na najniższym poziomie już są dość głębokie, ale to na najwyższych, po przyłożeniu do łechtaczki, czuć je aż w podbrzuszu. Orgazm potrafi przyjść szybko. Bardzo szybko.

Nie musisz się tutaj martwić o zdrętwiałą rękę, która opada z sił przy najmocniejszych wibracjach, ponieważ na trzonie są one praktycznie niewyczuwalne. Dodam jeszcze, że zdecydowanie lepiej sprawdza się „na ostatniej prostej” gdy wiesz, że nic już Cię nie powstrzyma – to tylko potęguje doznania. Masaż w wannie czy pod prysznicem również wchodzi w grę, ponieważ różdżka jest wodoodporna.

Nie tylko solo

W parze, ten uroczy gadżet, również znajduje swoje zastosowanie. Jestem zdania, że w dłoniach mężczyzny ma on dodatkową moc, serwując dwa razy lepsze doznania. Szczególnie podczas kontrolowanego orgazmu, o którym już kiedyś pisałam. Pozycje w których możecie używać Power Wand są praktycznie nieograniczone.

Nomi Tang Power Wand, masażer do ciała | Recenzja

Funkcjonalność

Gdy pierwszy raz chciałam włączyć różdżkę – nie potrafiłam tego zrobić. Na pomoc przyszła instrukcja (w końcu po coś ją dołączają, prawda?). Wand ma funkcję blokady, dzięki czemu nie włączy nam się przypadkiem np. podczas przechowywania czy podróży. Aby ją odblokować/zablokować należy jednocześnie przytrzymać + oraz – do dwukrotnego mignięcia środkowego oczka.

Jeżeli chodzi o czas jaki mamy do dyspozycji po pełnym naładowaniu, to 1,5 godziny. Zapewniam jednak, że najpierw zmęczy użytkownika, zanim sama wyczerpie swoje moce. Czas ładowania trwa trzy godziny. Dzięki temu, że ładuje się za pomocą kabelka USB możesz to zrobić praktycznie wszędzie.

Nomi Tang Power Wand, masażer do ciała | Recenzja

Przetrzymywać gadżet polecam w dołączonym opakowaniu – tam nic nie powinno mu się stać. Co do higieny, masażer jest prosty w utrzymaniu czystości. Ja stosuję w tym celu spray czyszczący. Działa antybakteryjnie, dobrze czyści i ma przyjemny zapach. Warto zaopatrzyć się w produkty do czyszczenia, by zadbać o swoje zdrowie i żywotność gadżetu.

Wady i zalety

Zacznę od wad bo ich jest zdecydowanie mniej – a konkretnie jedna. Panel dotykowy, choć jest wygodny i intuicyjny to podczas pieszczot łatwo o zmianę trybu pracy. Funkcja blokowania przydałaby się również tutaj.

Zalety? Bez dostępu do prądu potrafi generować równie mocne wibracje, przez co śmiało może konkurować z tymi zasilanymi sieciowo. Jej przewagą jest to, że jest przy tym zdecydowanie lżejsza. I tak jak wspomniałam wcześniej – nawet najmocniejsze wibracje nie przyprawią Cię o zdrętwienie dłoni. Dodatkowym atutem jest dość elastyczna szyja, która łączy trzon z głowicą. Dodajmy do tego wodoodporność oraz to w jaki sposób jest wykonana.

Cena? Jest naprawdę przystępna, jak na tak solidnie wykonany gadżet, który kryje w sobie pokłady pozytywnych wibracji.

Nigdy nie spodziewałam się, że taki gadżet skradnie moje serce. Zatem jeśli i ty masz ochotę na czary-mary w łóżku – Power Wand jest bardzo inteligentną różdżką, która wie w jaki sposób ma zrobić dobrze. Doprowadza do orgazmu szybciej niż Ferrari jest w stanie przyspieszyć do setki. Wiem co mówię…


Na koniec chciałabym serdecznie podziękować Nomi Tang za magiczną różdżkę, którą mi podarowali ♥


Nomi Tang Power Wand, masażer do ciała | Recenzja

Follow my blog with Bloglovin

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor Paulina

Napisz komentarz

%d bloggers like this: