Każdy z nas popełnia błędy. W pewnych sytuacjach postępujemy zbyt pochopnie – na przykład po to aby, choć przez chwilę, poczuć się lepiej. Często też po prostu chcemy stłumić dręczące myśli w głowie robiąc coś, co w danej chwili pozwoli zapomnieć o bożym świecie. Choć na chwilę odciągnąć problemy i zmartwienia. Wróć do mnie to historia pełna emocji. Już wcześniej miałam styczność z twórczością Corinne Michaels, więc wiedziałam czego mogę się spodziewać. Podejrzewałam też, że tak jak poprzednie lektury, ta również przypadnie mi do gustu.

Jedna wspólna noc raz i tysiące kolejnych we wspomnieniach

Głównymi bohaterami książki są Connor i Ellie, których drogi przecięły się 8 lat temu. Zdaje się, że wtedy nie był to odpowiedni dla nich czas, by mogli spróbować razem stworzyć bardziej trwały związek. Ta jedna noc była po prostu ucieczką od rzeczywistości, pozwoliła im choć trochę się w sobie zatracić. Poranek przyniósł kubeł zimnej wody – czar prysł, ich drogi się rozeszły i oboje musieli stawić czoła życiu bez oglądania się za siebie. Jedyne co im zostało, to wspomnienia, które po blisko dekadzie, postanowiły wrócić z podwójną siłą.

Connor służył w siłach specjalnych marynarki wojennej SEAL. Śmierć ojca spowodowała, że on, jak i jego trzej bracia, wracają w rodzinne strony. Do domu, którego po stracie matki, kojarzą im się tylko z lękiem, bólem i strachem. Piekło jakie zafundował im ojciec po śmierci żony, wyryło się w ich pamięci na tyle, że nie wiązali przyszłości z posiadłością. Jedyne czego chcieli to się jej jak najszybciej pozbyć. Testament jaki jednak zostawił dla nich ojciec zmusza ich do powrotu i zmierzenia się z przeszłością. Dla Connora okazuje się to szczęściem w nieszczęściu. To właśnie wtedy po raz drugi spotyka swojego anioła ze snów.

Ellie jest nauczycielką. Wraz z mężem i córką mieszkają nieopodal farmy Connora. Z pozoru szczęśliwa rodzina – za drzwiami odgrywa się jednak horror. Mąż, Kevin, jest toksycznym człowiekiem, który niszczy to, co kocha z dnia na dzień. Niestety dla kobiety ta miłość jest iluzoryczna, powoli traci jakąkolwiek nadzieję na poprawę swojej sytuacji.

To jawa czy sen? Pewnego dnia dochodzi do konfrontacji Connora i Ellie. Kobieta ze snów staje twarzą w twarz z mężczyzną, z którym spędziła wyjątkową noc, której tak bardzo pragnęła, za wszelką cenę, którą może przyjść jej zapłacić nawet po tylu latach.

“- Jeśli upadniesz, złapię cię.
– Co jeśli pociągnę cię za sobą?
– Osłonię cię, żebyś nie zrobiła sobie krzywdy.”

Nie każdy bohater nosi pelerynę

Connor jest bohaterem w oczach Ellie i jej córki. Czym zasłużył sobie na to miano? Pojawił się kiedy najbardziej go potrzebowały. Pomógł kobiecie przejeść przez trudne chwile, dał jej wsparcie i pozwolił, by na nowo zaczęła żyć, bez obaw o to, co przyniesie jutro – a do tego złapał świetny kontakt z jej córką. Cóż więcej mówić, autorka jak zawsze zadbała o męską postać, jaką chciałoby się mieć u swojego boku. To mężczyzna bliski ideału.

W swoim stylu

Książka podzielona jest na rozdziały z punktu widzenia Ellie i Connora. Mamy zatem wgląd na emocje obu bohaterów. Lubię styl pisania autorki, dzięki któremu jej książki czyta się z lekkością (i często łzami w oczach). I nie wiedzieć kiedy ostatnia strona zostaje przewrócona, a lektura dobiega końca. Po zakończeniu mam kaca, niedosyt. Zresztą jak zawsze po lekturze, w której nie brakuje emocji.

Podsumowując – książka mi się podobała i czekam na kolejne części, by poznać również braci Connora i ich losy 🙂 Corinne Michaels zadbała o to, by czytając Wróć do mnie, wrócić wspomnieniami do Consolation i Conviction – pojawia się tu bowiem Liam, jako przyjaciel Connora oraz wspomnienie o Natalie, jego żonie. Jeśli ktoś nie czytał tego duetu – polecam, chwyta za serce.

Dziękuję za egzemplarz do recenzji
Wydawnictwu Muza

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: