fbpx

Corinne Michaels to pisarka, która swoim książkami potrafi wzbudzić w czytelniku burzę emocji. Jeśli jesteś po lekturze duetu Consolation i Conviction, to z pewnością przypadnie ci do gustu jej nowa powieść Powiedz, że zostaniesz. Zapraszam do recenzji 😉

Emocje, jeszcze więcej emocji

Kto miał do czynienia z poprzednimi książkami będzie wiedział co mam na myśli pisząc, że od samego początku autorka nie oszczędza naszych emocji. Niesamowicie buduje napięcie i w pewnym momencie, niespodziewanie, jest wielkie BUM! I nie przerwiesz czytania od tak. Czytasz stronę za stroną próbując zrozumieć co się właśnie stało. W całej tej historii widać ile serca Corinne Michaels włożyła w jej napisanie.

Na początku jest jak w bajce – pięknie, serce się raduje bo główna bohaterka, Presley Benson, wiedzie życie niemalże idealne. Jest w szczęśliwym związku małżeńskim, którego owocem miłości jest dwójka wspaniałych (chociaż niesfornych) bliźniaków. Wszystko układa się doskonale aż do czasu, kiedy przez okrutny los jej życie wywraca się do góry nogami. Musi wrócić razem z dziećmi do swojego rodzinnego miasta, z którego tak bardzo chciała się wyrwać będąc nastolatką, i już nigdy tam nie wracać…

Druga szansa

Upływa jakiś czas zanim Presley z powrotem aklimatyzuje się w Tennessee. Dzieci na początku również są zawiedzione, że muszą poznawać nowe otoczenie. Los lubi być przekorny – o czym przekonujemy się kiedy główna bohaterka spotyka na swojej drodze pierwszą miłość, Zachary’ego Henningtona. Widać, że uczucie tli się w obojgu mimo upływu tylu lat. Nie wypaliło się do końca – lecz żadne nie chce się do tego przyznać. Pomimo tego, że Presley odpycha go od siebie, to on za wszelką cenę stara się i robi wszystko, żeby znaleźć złoty sposób na to, żeby zagościć w jej życiu.

Powiedz, że zostaniesz schematem przypomina poprzednie dwie książki, ale to nie czyni ją gorszą bo mimo to jest niesamowicie emocjonująca. Czytając ją doświadczysz złości, smutku czy też wzruszenia. To masa emocji do których powinniśmy przywyknąć czytając jej książki. Autorka według mojej opinii  po raz kolejny nie zawiodła, a poprzeczka jaką postawiła we wcześniejszych lekturach jest nadal na swoim miejscu. Za możliwość przeczytania tej świetnej lektury bardzo dziękuję Wydawnictwu Szósty Zmysł.

Jeśli się wahasz, i zastanawiasz czy warto po nią sięgnąć… zrób to, daj jej szansę 😉

Podobne wpisy

Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: