Trzecia cześć ekranizacji powieści Anny Todd zagościła niedawno w naszych kinach. Mimo, że od premiery pierwszej części minęło już ponad dwa lata to nadal nie sięgnęłam po pierwowzór przygód naszej dwójki bohaterów, czyli Tessy i Hardina. Po wizycie w kinie pomysł ten odsunął się ode mnie jeszcze bardziej…

To toksyczne

Kwas fluoroantymonowy jest jednym z najsilniejszych kwasów na świecie. Zaraz za nim, na podium, jest relacja dwójki naszych bohaterów. I patrząc na różne pary na wielkich ekranach już nawet normalniejszy i rozsądniejszy wydaje mi się związek pewnej dziewczyny z pewnym wampirem… 🙂 Relacja nastolatków nie uległa zmianie. Nadal dzieje się tak: jest okej – kłótnia – seks – i znowu: jest okej – kłótnia… Koło fortuny, w którym nikt nie wygrywa. Choć muszę również przyznać, że w momentach kiedy „było okej” wierzyłam iż teraz któreś z nich zmądrzało i pójdzie to w inną stronę. Niestety. Wszystko psuje…

…pan foch

Ludzie się nie zmieniają. Chyba, że na gorsze. Hardin jest tego dobrym przykładem. Jeszcze w trakcie reklam przed seansem postanowiłam, że będę liczyć ilość obrażeń i fochów naszego głównego bohatera. Muszę was przeprosić, bo dość szybko się jednak pogubiłam. Minimalna różnica zdań działa na tego chłopaka jak zapalnik – potrafi podpalić się nawet wtedy, gdy jest mokry i siedzi nago w jacuzzi 😉 Nie wspominając pretensji, że miał koszmar i ktoś powinien go przeprosić. Tak, tak właśnie było.

Głównym konfliktem jest jednak wybór przyszłości i życia zawodowego (a co za tym idzie prywatnego) Tessy i Hardina. Ona wybiera Seattle, a on Londyn. Któreś będzie musiało przekonać drugiego… ale tutaj nie zdradzam wszystkiego. Zajmijmy się innymi rzeczami, których w filmie… po prostu nie uświadczymy 🙂

Wątki bez wątków

Pamiętacie koniec drugiej części filmu? Wtedy to poznaliśmy ojca Tessy, i wydawało by się, że będzie on ważny dla kolejnej części – tym bardziej, że od niego zaczyna się również Ocal mnie. Jakże się myliliśmy. Ojciec się pojawia – jest alkoholikiem, potem jego wątek znika, znowu pojawia się na chwilę i znika. Mógłby to równie dobrze być stryjeczny wujek od strony babci – jego wkład w jakikolwiek rozwój filmu jest zerowy.

Myślałam, że może będziemy mieli tutaj pokazany w jakiś sposób tzw. daddy isuses – czyli określenie trudnych relacji z ojcem, które wpływają na późniejsze życie dziecka. Przecież sam Hardin od młodości miał problem ze swoim tatą więc pewnie jakoś ten problem można było by rozwinąć. Niestety, prócz bycia złym na swoich rodziców nie ma nic poza tym.

Odbiorowi filmu nie pomaga na pewno też zmiana obsady aktorskiej. Zmieniono kilka twarzy drugoplanowych, przez co długo idzie się zastanawiać kto jest kim dla kogo. Ucięto również wiele wątków, które były obecne wcześniej: mama Tessy (pojawia się na chwilę – chyba), kumple ze studiów no i to czego nie mogę wybaczyć najbardziej: zabrakło Trevora. Postaci, która była dla mnie największym plusem poprzedniej części.

Ocal mnie…

…od kolejnej części. A ta, jak sugeruje sam napis na scenie końcowej, nadejdzie (z tego co czytałam jakieś plotki to 3 i 4 część była kręcona jednocześnie – więc nie będziemy musieli na nią długo czekać). Z powodu, że trzy części mam już za sobą na kolejną też pójdę – z moralnego obowiązku.

Z perspektywy czasu najlepiej wspominam część pierwszą. Była, mimo swoich głupotek, chyba najprzyjemniejsza. Typowe romansidło dla nastolatek. Nie jest, a nawet nie był to ambitny cykl filmów. I nic nie wskazuje, żeby miało się to zmienić 😉

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: