Złączenie miłością to już 6 część serii Born in Blood Mafia Chronicles. Wracamy w niej do losów Arii i Luki, których poznaliśmy w pierwszym tomie – Złączonych honorem. Ich związek był zaplanowany ze względu na interesy a nie uczucie, które mogło pojawić się samoistnie. Choć się jej nie spodziewali, to ich zaskoczyła. Mowa oczywiście o miłości. Nie raz wspominałam, że seria autorstwa Cory Reilly należy do moich ulubionych. Czy jednak powrót do początków wyszedł nam na dobre?

Bohaterowie, których znamy

Jeśli czytałaś poprzednie tomy to dwójkę tych bohaterów znasz doskonale. Na początku był strach i łzy. Aria nie mogła się pogodzić z tym, że nie może wybrać sobie sama męża, że zrobił to za nią jej apodyktyczny ojciec. Jak się okazuje, nie taki diabeł straszny jak go malują – Luca ma dwa oblicza, które potrafi dopasować do danej sytuacji. Jest czuły i delikatny dla niej i okrutny, bezkompromisowy jeśli wykonuję mafijne obowiązki. Z czasem pojawia się uczucie, i to w obie strony, między nimi iskrzy na tyle, by stworzyć szczęśliwy związek oparty na zaufaniu i szczerym uczuciu.

,,Wszędzie za Tobą pójdę, nieważne, jak mroczną ścieżką przyjdzie mi kroczyć.’’

Oboje są gotowi by oddać życie z miłości. Aria jest gotowa oddać życie za swojego męża, a on jest w stanie zabić każdego, kto ją skrzywdzi czynem lub słowem.

Nowość czy powtórka?

Autorka, Cora Reilly, na początku tego tomu faktycznie zaczyna odgrzewać kotleta rzucając czasem czymś nowym, żeby nie znudzić czytelnika. Myślałam, że książka od początku będzie poświęcona faktom, o których nie było wspomniane wcześniej. Tymczasem mamy obraz tego co już było ujęte w trochę inny sposób. Przyznam szczerze, że przez jakieś pół książki, strasznie się wynudziłam. Czytałam z nadzieją aż zacznie się coś dziać – no i się doczekałam, wróciło napięcie. Dalej było już coś, o czym nie było w poprzednich tomach. Jedyne na co nie mogę narzekać to to, że autorka trzyma poziom w pisaniu. Tak jak poprzednie tomu ten również czyta się lekko.

Złączeni honorem, miłością

Tak, w tej części dominuje miłość. Nie da się ukryć, że Luca jak na mężczyznę który jest bezwzględny w swojej pracy potrafi zaskoczyć i okazać czułość żonie. Tytuł mówi sam za siebie. Aria i Luca zostali złączeni podwójnie, najpierw interesami, a później miłością, dzięki czemu ich małżeństwo nie było dla nich torturą. Kobieta nabiera śmiałości i zaczyna wykorzystywać dobroć swojego męża, nadszarpywać jego cierpliwość jak i zaufanie. Słabość do niej powstrzymuje go przed wyciągnięciem konsekwencji za wykonane czyny. Jej nieumyślne działania przecież mogły zaważyć na jego pozycji jak i życiu. Aria musi pamiętać, że prócz jej osoby ważny dla jej męża jest mafijny półświatek, którego chcę utrzymać w ryzach. Co w sytuacji gdy Capo będzie musiał wybierać pomiędzy żoną a władzą?

Warto czy nie warto?

Nie powiem, że ten tom był jeszcze lepszy od pozostałych – był dobry, ale zabrakło mu tego napięcia którego oczekiwałam od początku książki. Pół tomu to po prostu przypomnienie tego co było. To trochę za dużo. Mam wrażenie, że ta część została napisana z resztek, których autorka nie upchnęła w pierwszym tomie i wykorzystała swoje notatki i zapiski na marginesie, przez co wyszło co wyszło. Jeśli jesteś fanką serii – możesz ją śmiało przeczytać, jeśli jednak tego nie zrobisz, nie powinnaś stracić aż tyle.

Za egzemplarz dziękuję
Wydawnictwu Niezwykłe

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: