Udajemy, że nie widzieliśmy że ktoś dzwonił, nie widzieliśmy kogoś mijając go na mieście. Udajemy, że coś nam się podoba, czy że o czymś nie wiedzieliśmy lub zapomnieliśmy. Każde udawanie (powiedzmy wprost – kłamanie) ma coś na celu. W powyższych przypadkach chodzi o to, że nie mamy ochoty z kimś rozmawiać lub nie chcemy sprawić komuś przykrości. Udawanie niestety zaciągnęliśmy także do łóżka. Okłamujemy własnego partnera jak i siebie. W jaki sposób? Udając orgazm.

Zadaj sobie proste pytanie – dlaczego udajesz orgazm?

Czy to, że podczas seksu czy pieszczot nie osiągasz orgazmu jest powodem, by go udawać? Nie. To tylko powinno skłonić cię do zastanowienia czemu się tak dzieje. Czym jest to spowodowane i znaleźć na to odpowiedź. Udawanie go raz, drugi czy trzeci nie wniesie nic pozytywnego do twojego życia intymnego. Warto również pamiętać, że nie każde zbliżenie musi zakończyć się szczytowaniem, by było w pełni satysfakcjonujące. Seks to coś więcej niż orgazm.

Okłamywanie zarówno siebie jak i ukochanego to odbieranie przede wszystkim przyjemności płynącej z seksu. Chcesz prawdziwej przyjemności? Przestań udawać i zdobądź się na rozmowę z partnerem. W związku chodzi o szczerość i zaufanie. Być może powód niepowodzeń jest prozaiczny. Wolisz rozmawiać z przyjaciółką o tym, że coś nie gra w łóżku? Związek z partnerem również powinien opierać się na przyjaźni, gdzie takie tematy nie są obce. Z nim współżyjesz. To on cię pieści i to jemu pierwszemu powinnaś zakomunikować, że coś jest nie tak, zamiast żalić się przyjaciółce, a milczeć przy osobie, z którą tworzysz związek. Tylko w ten sposób możesz coś zmienić. Przyjaciółka może cię tylko wysłuchać, a jeśli porozmawiasz z partnerem wasz seks stanie się bardziej satysfakcjonujący.

Koniec języka za przewodnika – jeśli partner robi coś źle, po prostu mu powiedz

Ty, znając swoje ciało, udzielisz mu najlepszych wskazówek. To lepsze niż rzucanie go na głęboką wodę, by błądził po omacku, nieprawdaż? Jeśli jednak nie do końca wiesz jaką formę pieszczot lubisz oraz jak powiedzieć partnerowi w jaki sposób ma cię dotykać, by było ci dobrze – warto to nadrobić i poznać samą siebie od A do Z, by później móc nauczyć swojego ukochanego i przekazać mu cenne wskazówki.

Jak wspomniałam na początku seks to nie tylko orgazm. Tu chodzi o całą jego otoczkę. Czerpanie przyjemność z bliskości, dotyku jest o wiele bardziej satysfakcjonujące niż gonitwa na szczyt. Dlaczego więc iść na skróty i odbierać sobie to wszystko?

  • Udajesz, żeby nie było przykro partnerowi, że nie potrafi cię doprowadzić do orgazmu?

Z pewnością nie zaskoczę cię, jeśli powiem, że bardziej przykro będzie mu wówczas wtedy, kiedy się dowie, że udawałaś. Odkryj wszystkie karty – porozmawiaj z partnerem i powiedz czemu twój orgazm jest udawany, jakich pieszczot ci brakuje lub które ci się nie podobają. Pozwól mu zrozumieć, daj wskazówki i spróbujcie wejść na właściwy tor w drodze po prawdziwą przyjemność zwieńczoną prawdziwym orgazmem.

  • Udajesz, bo słaby z niego kochanek?

A zastanawiałaś się może czemu nie wszystko mu wychodzi? Skoro nie rozmawiacie o seksie i o swoich potrzebach ciężko iść na przód. Jeśli udajesz, bo chcesz, żeby szybciej skończył – to sygnał, że nie warto zwlekać z rozmową i się męczyć. Jeśli mimo wszystko nie słucha twoich wskazówek tylko woli robić po swojemu powiedz mu wprost, że jego techniki się nie sprawdzają.

  • Udajesz, bo żar namiętności miedzy wami już wygasł?

Jest wam razem dobrze, jest super partnerem i dogadujecie się tworząc udany duet na co dzień. Zaczyna brakować chemii tej co na początku związku. Co wtedy? Kolejny raz powtórzę: rozmowa. Powiedzcie sobie co sprawiło, że już nie jest tak jak wcześniej, czego wam brakuje, bo byście chcieli zmienić lub co dodać w sypialni np. gadżety czy gry erotyczne. Razem na pewno znajdziecie rozwiązanie.

  • Udajesz, bo sama nie wiesz jak osiągnąć orgazm?

Jeśli jesteś młoda i dopiero wkraczasz w życie seksualne to normalne, że nie wiesz jak go osiągnąć. Ciężko bez znajomości własnego ciała pokierować partnera, a nakładając na siebie presję będzie ci coraz ciężej. To nie jest dobra droga – zamiast uczyć się udawania spróbuj nauczyć się swojego ciała za pomocą masturbacji, samomiłości czy jak inaczej wolisz nazywać pieszczoty samej ze sobą.

  • Udajesz, bo po prostu nie możesz osiągnąć orgazmu?

To zaburzenie zwane anorgazmią. Anorgazmia to po prostu niemożność szczytowania pomimo podniecenia. Przyczyny nie są znane, aczkolwiek lekarze są zgodni z teorią, że ma to podłoże psychologiczne. Innymi słowy – zamiast skupić się na przyjemności, już od początku współżycia kobieta zaczyna intensywnie myśleć o orgazmie. Zamiast rozkoszować się zbliżeniem obsesyjnie chce osiągnąć orgazm, a jak wiadomo im bardziej się chce go osiągnąć tym bardziej jest to utrudnione, a czasem niemożliwe.

Możesz też iść do lekarza

Tu możesz jedynie znaleźć pomysły co zrobić, jeśli żaden nie daje rezultatu po prostu może warto umówić się na wizytę u lekarza seksuologa lub psychologa? On pomoże ci odnaleźć w czym tkwi problem. Przeprowadzi stosowny wywiad i być może… po prostu pomoże.

Jeśli nie powiesz partnerowi, że jego jajecznica jest okropna tylko będziesz mile się uśmiechać – będzie Ci ją robił co dzień. Do końca życia. Chyba rozumiesz do czego zmierzam. Jeśli będziesz mówiła, że jest Ci wspaniale na misjonarza to partner sobie to zakoduje bo jemu też zależy na twoim spełnieniu. A może chciałby spróbować inaczej? Pozbądź się oporów i szczerze z nim pogadaj 🙂

 

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

1 Comment

Napisz komentarz

%d bloggers like this: