Od jakiegoś czasu walczę sama ze sobą, żeby przekraczać swoje granice jeśli chodzi o smaki i zapachy. Jakiś czas temu postawiłam na zakup dwóch świec marki PicoBong o zapachu jabłka i cynamonu oraz czekolady i chili. Nie ukrywam, że jabłko i cynamon bardzo mnie przekonuje, natomiast czekolada i chili? Nie do końca… Jak wypadły te świece w praktyce?

Z racji tego, że nie mogę za bardzo się rozpisać o tych świecach, więc ten wpis będzie recenzją dotyczącą dwóch świec – jeśli ich używaliście i chcecie podzielić się swoją opinią zostawcie komentarz pod wpisem, chętnie poznam wasze zdanie 😉

PicoBong jabłko & cynamon

Zacznę od zapachu, który zupełnie inaczej sobie wyobrażałam. Z reguły wybierając produkty, które pachną jabłkiem i cynamonem są dla mnie przyjemne. Nie da się ich spieprzyć. A no jednak marka PicoBong pokazała, że jednak jest to możliwe. Zapach naprawdę można porównać co najwyżej do blachy po jabłeczniku, z której ostatni kawałek zniknął 2 dni temu.

Obie świece wyglądają jak dipy z KFC, po odklejeniu wierzchniej folii… nie ma efektu wow. Wielki minus za kiepskie rozpuszczanie i gęstość wosku, co więcej – kiepsko się także rozprowadza i… zachowuje się jak wosk, bo szybko zastyga. Zatem czy warto ją kupić? Odpowiedzcie sobie sami. Wiem, że ponownie jej nie kupię, wolę dorzucić grosza i kupić po raz 10 świecę czekoladową Shunga.

PicoBong czekolada & chili

W przypadku tej świecy musiałabym po prostu skopiować powyższa opinię, bo cóż – nic się nie zmienia. Zapach jest dość specyficzny aczkolwiek… nadal nie wywołał u mnie przyjemnego uśmiechu jak chociażby Petits Joujoux, którą recenzowałam jakieś 3 miesiące temu. Na romantyczny wieczór zdecydowanie odradzam, na jakąkolwiek okazję po prostu polecam wybrać coś innego.

Cena za jedną świecę jest podobna do ceny Petits Joujoux, aczkolwiek jakością kompletnie jej nie przypominają. Warto dopłacić i kupić coś wyżej wymienionych marek.

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: