Uwielbiam masaże jakie serwuje mój mężczyzna (i oczywiście również te, które sprawiam sobie sama za pomocą masażera). Lecz gdy nadchodzi jesień, a powoli nawet czuć zimę, pragnę dotyku męskich dłoni. Umiejętnie „użyte” doskonale potrafią zrelaksować, odprężyć i… rozgrzać – czyli tak by idealnie wykorzystać coraz szybciej zapadające wieczory.

Jak jestem wierną fanką czekoladowych świec do masażu marki Shunga, tak tym razem stwierdziłam, że spróbuję czegoś nowego – bo w życiu trzeba to po prostu robić. Tak właśnie wybór padł na produkt marki Petits Joujoux.

Subtelna świeca do masażu

Kierowana ciekawością wybrałam  A trip to Athens – w Grecji nigdy nie byłam (jeszcze!) zatem mogłam chociaż zmysłami odwiedzić ten kraj. Pierwsze wrażenie? Piękne pudełeczko, które już na stronie internetowej skusiło mnie swoją szatą graficzną – a w rzeczywistości jest równie eleganckie. Kolejnym pozytywnym wrażeniem był subtelny, delikatny i również uspakajający zapach. Szczerze mówiąc trochę się go obawiałam, bo wybrałam taki, po którym nie wiedziałam czego się spodziewać.

Kojarzyłam jaki zapach ma piżmo – wiele perfum traktuje go jako główną bazę, zatem sama powinnaś go rozpoznać. Drugim głównym składnikiem jest aromat paczuli – jeśli dobrze się dokształciłam – rośliny, która pochodzi z tropikalnej części Azji. Pierwszy kontakt z nowym zapachem był specyficzny, ale gdy się do niego przyzwyczaiłam od razu powiedziałam swojemu mężczyźnie czym chcę dziś pachnieć 😉

Cóż więcej mogę dodać? Wosk szybko się rozpuszcza, a dzięki temu, że została wykonana z masła shea i olejku jojoba działa odżywczo na skórę i ją nawilża.  Być może zastanawiasz się na ile razy starcza 33g świecy. Na całe ciało wyszłaby pewnie cała świeca. Natomiast zakładając, że masaż ogranicza się do pleców i pośladków, lub brzucha i piersi, wystarczy na jakieś dwa, no może trzy razy.

Wycieczka do Aten, bez ruszania się z domu

Na koniec dodam, że cena nie jest z kosmosu, a produkt spełnia oczekiwania. Z przyjemnością sprawdzę również inne zapachy od firmy, by przekonać się czy są równie przyjemne i subtelne.

Czy warto? Myślę, że tak. Najpierw zapewnia nastrój, by potem dostarczyć przyjemności w praktyce. Szczerzę mogę polecić 😉 Na pewno taka wycieczka do Aten wyjdzie taniej niż kupno biletu na Półwysep Bałkański ;p

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: