Gdy piszę tę recenzję lato właśnie zaczyna rozkręcać się na dobre – dlatego też z wielką rozkoszą przyjęłam do swojej kolekcji pewnego „zimowego” przyjaciela. To kolejny masażer, którego jak poprzednio – Iroha Kushi + – wygrałam w konkursie organizowanym przez tę markę na portalu Twitter. Poznajcie Yuki – małego, białego bałwanka, który nie boi się ciepła 😉

Iroha Yuki – ocena wizualna

Cóż, muszę po raz kolei przyznać, że cudownie rozpakowuje się pudełko z gadżetem tej marki. Tak samo jak w przypadku masażera-muszelki, tak i tutaj gadżet znajduje się w przezroczystej gablotce, która jest równocześnie stacją dokującą i można w wygodny sposób naładować Yuki. W osobnym, tekturowym pudełku znajduje się instrukcja obsługi oraz kabel USB.

Ten masażer łechtaczki jest równie przyjemny w dotyku co Kushi, Zen Hanacha czy Rin Akane – to ten sam silikon medyczny, który jest wspaniały pod względem swojej miękkości i delikatności. Oczywiście unikalny kształt również zasługuje na plus.

Lubię nowe gadżety i lubię je testować, dlatego nie będę przedłużać ochów i achów nad jego designem – ciekawsze dalej!

Iroha Yuki – ocena praktyczna

Przyznaję, że stymulacja dostarcza takiej samej przyjemności jak podczas użycia wyżej wymienionych gadżetów. Bałwanek do dyspozycji oferuje 4 tryby wibracji – pierwsze 3 to tryb ciągły, który różni się intensywnością oraz 4, ostatni, pulsujący. Przedostatni działa najintensywniej, za co go lubię i korzystam najczęściej, z kolei pierwszy sprawdza się idealnie podczas gry wstępnej, by stopniowo budować podniecenie, by chcieć ‘’więcej’’. Jest łatwy w obsłudze – posiada tylko dwa przyciski odpowiadające jednocześnie za zmianę trybów oraz włączanie (+) i wyłączanie (-) gadżetu.

Swoją mocą i cichą pracą silniczka może zawstydzić niejeden większy gadżet – mogę śmiało określić, że to mały Wand wśród masażerów łechtaczki. Jego kompaktowy rozmiar jest istotną zaletą – nie tylko dlatego, że może być jednym z gadżetów podróżnych, ale także ze względu na fakt, że sprawdza się podczas stosunku, nie przeszkadza.

Nie jest w pełni wodoodporny, a jedynie odporny na zachlapania – nie nadaje się do kąpieli wodnych, w których będzie zanurzany. Aczkolwiek pod prysznicem sprawdza się idealnie.

Ładowanie, higiena i przechowywanie

Pełne ładowanie, które trwa około 2 godzin, wystarcza na mniej więcej na 90 minut – wystarczająco by zadowolić się pozytywnymi wibracjami (przy długich zabawach lepiej mieć dodatkowy gadżet w pogotowiu – taka mała rada z doświadczenia;)).

Ważna rzecz – Iroha Yuki to masażer wykonany z silikonu klasy medycznej, dzięki czemu jest bezpieczny dla ciała i łatwy w utrzymaniu higienicznej czystości. Niezmiennie będę polecać Fleshlight Wash, ponieważ to mój ulubiony środek do czyszczenia gadżetów. Co do przechowywania – najlepiej przechowywać go w gablotce, w której się go ładuje, tam jest najbezpieczniejszy i się nie zabrudzi.

Podsumowując swoją krótką, ale mam nadzieję treściwą, recenzje – gadżet jest po prostu do pokochania. Jeśli nie lubisz lepić bałwanów w zimowy poranek to może ta zabawka powinna Cię do tego przekonać. Ja, kiedy teraz do partnera zanucę „Ulepimy dziś bałwana?” to on doskonale wie co będziemy robić wieczorem… 😉

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: