Tak, powtórzę to – Iroha rozkochała mnie w sobie po raz kolejny. Po bliższym spotkaniu z ich gadżetem, jakim był mini wibrator Zen Hanacha, skusiło mnie żeby sięgnąć po kolejną zabawkę – o równie wyjątkowo miękkiej strukturze i ciekawym designie. To właśnie Rin Akane doprowadził mnie do uśmiechu, już wtedy gdy otworzyłam pudełko – a później na szczyt, kiedy odkryłam jego umiejętności.

Iroha Rin Akane – wibrator, którego chce się dotykać

Dosłownie! Tuż po wyjęciu go z pudełka nie zawracałam sobie głowy, żeby szukać woreczka czy instrukcji obsługi. Skupiłam się na jego jedwabistej miękkości. Główka gadżetu po prostu mnie zafascynowała. To miękka kuleczka, która dostarcza zupełnie innych doznań i wrażeń niż inne gadżety. Jak widać na załączonych zdjęciach można ją ściskać – jej miękkość mogę porównać do jadalnych pianek, właśnie taka jest delikatna! Aż chciało by się ją ugryźć… jednak jej cel jest zupełnie inny – a o tym nieco dalej 😉

Rin Akane zdecydowanie wyróżnia się na tle innych gadżetów swoim designem jak i wykonaniem. To szczególna zaleta i punkt charakterystyczny marki, że tworzy gadżety nie tylko ciekawe wizualnie ale i namacalnie. Ich po prostu chce się dotykać 😉 Widziałam masę zabawek dla dorosłych, wiele z nich także dotykałam (i testowałam) i przyznam szczerze, że znacznie mniejsza część jest wykonana z tak przyjemnego materiału jak gadżety od Irohy. Wielki plus za to, że marka idzie swoją drogą tworząc coś wyjątkowego.

Wyjątkowo cichy i dyskretny wibrator

Kolejną jego zaletą jest cicha praca silniczka. Jest ledwo słyszalny (pod grubym kocem nie powinno być problemów z rozpraszaniem ewentualnych domowników). Przekłada się to na to, że nie ma też szalenie mocnych wibracji, aczkolwiek zapewnia subtelną stymulację niczym seks w rytmie slow. Wystarczająco, by doświadczyć spełnienia i wystarczająco, by skupić się na odkrywaniu tego, co sprawia przyjemność oraz lepszym poznawaniu swojego ciała. Jego wymiary są kompaktowe, co zresztą również widać na zdjęciu.

Jak działa w praktyce? Jak już wspomniałam ma subtelne wibracje, zupełne przeciwieństwo wszelkich wibrujących gadżetów które mam, mogę porównać ich moc z wibratorem Iroha Zen Hanacha. To gadżet stworzony do relaksu jak długi spacer albo ciepła kąpiel. Po prostu raczysz się chwilą. Do tego pracuje w 4 trybach, 3 to tryby ciągłe, które różnią się intensywnością i 1 pulsujący. Wystarczająco by dopasować jeden z nich do swoich potrzeb.

Rin Akane – co warto o nim wiedzieć

Zasilany jest 2 bateriami AAA – i tak, znajdziemy je również w pudełku wraz z gadżetem co jest dużym plusem bo nie trzeba wyciągać z pilota czy tracić czas na ich szukanie w całym domu 😉 Jest w stanie sprawiać przyjemność do około 4 godzin na jednych bateriach. Jest wykonany z silikonu medycznego, który jest nie tylko bezpieczny w kontakcie z ciałem czy miły w dotyku – jest również łatwy w utrzymaniu czystości.

W szkole kazali zawsze unikać powtórzeń, jednak nie mogę tutaj dodać nic innego. U mnie najlepszym środkiem do czyszczenia są specjalne spraye, których skład pozwala na odpowiednie zadbanie o higieniczną czystość gadżetu. Fleshlight Wash czy System JO Naturalove to dwa z nich, które mam zawsze pod ręką.

Rin Akane jest czymś co ma cieszyć. Ten gadżet można odczuwać prawie każdym zmysłem: dotykiem – dzięki swojej strukturze, słuchem – bo ciche wibracje nie rozpraszają, wzorkiem – bo jest po prostu śliczny, a smak orgazmu jest rozluźniający. Z tym gadżetem można połączyć zabawę, z lampką wina i długa kąpielą w wannie – jest on wodoodporny. I do tego bym was właśnie zachęcała 😉

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: