To właśnie jeden z tych gadżetów, który ląduje w naszym łóżku najczęściej – zabawa nim to wyjątkowa rozkosz…

Próbuję pozbierać słowa – i nie jest to kwestia tego, że nie wiem jak opisać wrażenia po spotkaniu z TYM gadżetem – doskonale to wiem, ale gdy tylko próbuje o nim napisać to zaczynam o nim myśleć, a gdy zaczynam o nim myśleć to on ląduje w mojej dłoni… Chcę jednak spróbować powiedzieć wam co takiego cudownego kryje się za tak prostym (choć wizualnie wykrzywionym) gadżetem.

Ile razy przeglądaliśmy Internet w poszukiwaniu idealnego gadżetu erotycznego?
Takiego, który już od pierwszego wejrzenia wizualnie wzbudza w nas ciekawość i chęć przetestowania? Takiego, który zagłębia się w naszych myślach i po prostu czekamy na dobrą okazję aby go kupić?

Nie jedna osoba (w tym właśnie ja) spędziła na poszukiwaniu idealnego kompana do zabaw łóżkowych nie jedną godzinę. A co jeśli to właśnie w prostocie tkwi to czego tak bardzo szukamy? Niewiele gadżetów wywołało u mnie głośne ”Och!” – jednak do tej grupy muszę zaliczyć tego oto szklanego Wanda.

Pierwsze, drugie i kolejne ”Och!

Szklane gadżety to (po gadżetach w różowym kolorze) moja słabość. Najpierw zachwycają wizualnie a później… później sprawiają przyjemność. W przypadku tego Wanda muszę stwierdzić, że jest to najlepszy niewibrujący gadżet jakiego używałam. I wiem, co możecie powiedzieć – wygięty patyk ma być lepszy od anatomicznego dilda? Tak, może – i nawet jest.

Na początku też podchodziłam do niego sceptycznie: Użyję raz, sprawdzę, że nie działa tak jak powinien i odłożę w kąt. Tak jak powiedziałam, tak zrobiłam: sprawdziłam raz, potem drugi, potem trzeci z partnerem, potem czwarty znowu sama i licznik użyć w sypialni nadal nabija kolejne ”razy”. Inna pozycja, inny gadżet towarzyszący to kolejny pomysł by wykorzystać go na nowo – zarówno solo jak i w duecie.

Dodatkowo dildo z obu stron zakończone jest kuleczkami, mniejszą i większą. Jak dla mnie stymulacja tą większą zapewnia lepsze doznania (innymi słowy: robi robotę!).

Zabawa we dwoje

Nie wiem jak jest u was, ale dłonie mężczyzny to mój fetysz dlatego tak bardzo lubię wykorzystywać je (lub jak one wykorzystują mnie) w sypialni. Użyczenie facetowi zabawki sprawia, że odkrywamy zupełnie nowe zastosowania tego samego gadżetu. I jasne, zakrzywiony Wand sprawdza się bardzo dobrze w pieszczotach solo ale w duecie również znajdzie się dla niego miejsce. Nie będę ukrywać, że najbardziej lubię kiedy to on przejmuję kontrolę i dyktuje rytm.

Co dwa Wandy to nie jeden! Czyli Curved Wand + Power Wand

Ten duet jest idealny: coś niewibrującego, ‘’prostego’’ i zarazem idealnie zakrzywionego stymuluje strategiczny punkt, a coś wibrującego dodatkowo pieści łechtaczkę dostarczając jeszcze głębszych doznań. Co otrzymamy w zamian? Orgazm albo… mokry orgazm, który w przypadku zakrzywionego dilda nie jest taki trudny do osiągnięcia. W tym drugim przypadku trzeba tylko dobrze znać swoje ciało i skupić się na doznaniach i nie przekładać szczytowania nad przyjemność. O kobiecym wytrysku pisałam całkiem niedawno, polecam zajrzeć jeśli chcesz dowiedzieć się więcej.

W skrócie jednak dodam, że dzięki specjalnemu zakrzywieniu łatwiej o trafienie w miejsce zwane punktem G, którego stymulacja w połączeniu z odpowiednim rozluźnieniem i skupieniem na przyjemności może skończyć się mokrym prześcieradłem 😉

Na ciepło czy na zimno?

Dzięki temu, że Wand został wykonany ze szkła mamy możliwość przeżywania przyjemności na dwa sposoby – ciepło lub zimno. Można schłodzić je na przykład w lodówce lub ogrzać pod ciepłą wodą – choć położenie go na chwilę na grzejniku również da pożądany efekt. Po zimowym spacerze we dwoje (lub też solo, bo dlaczego nie!) to prawie tak idealny pomysł na rozgrzanie jak ciepła herbata z cytryną.

Łatwość w utrzymaniu czystości

To, że o higienę gadżetu trzeba dbać jest jasne jak słońce. Zarówno przed jak i po użyciu. Wystarczy przemyć go wodą z mydłem antybakteryjnym lub użyć do tego specjalnego środka, który sprawdzi się doskonale, na przykład Pjur Toy Clean lub System Jo Organic Toy Cleaner. Dzięki temu dbamy o swoje zdrowie intymne.

Co do przechowywania – niestety producent nie dołącza woreczka, w którym można bezpiecznie przechowywać dildo, zatem o to trzeba zatroszczyć się samemu.

Podsumowując

Jest wiele powiedzeń z wyrażeniem ”prostota”. Tutaj nie jedno z nich sprawdziłoby się doskonale, ale ja powiem wam coś innego: ten prosty gadżet, wykrzywi wasz uśmiech w ten sam sposób, w jaki sam został wykrzywiony. Jest stworzony do dawania przyjemności – a skoro dają to trzeba brać! 😉

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!

Napisz komentarz