Droga na szczyt zazwyczaj nie jest łatwa. Trudności, w postaci wszelakich przeszkód czy innych problemów, powodują, że czasem po prostu rezygnujemy z osiągnięcia wcześniej założonego celu. Nie warto jednak się poddawać – nigdy. Nie ma przecież takiej przeszkody, której by się nie przeskoczyło albo nie obeszło 😉

Z poprzedniego wpisu mogliście dowiedzieć się co ułatwia osiągnąć orgazm. W tym, poruszę temat utrudnień, z którymi spotykamy się najczęściej oraz sposoby jak sobie z nimi poradzić. Zatem… co najczęściej utrudnia nam osiągnięcie spełnienia?

Zatem… co utrudnia osiągnięcie orgazmu?

1. Usilne dążenie do orgazmu

Okazuje się, że uparte dążenie do orgazmu tak naprawdę go nas pozbawia. Nie sprawdza się tu zatem zasada „chcieć to móc”. Dlatego moja rada jest prosta – kochając się ze swoim partnerem, czerp przyjemność z chwili zbliżenia i nie myśl o tym, co będzie „zaraz” tylko o tym co jest „teraz”. W odpowiedniej chwili poczujesz, że to jest ”ten moment”.

2. Brak poczucia własnej wartości

Czyli inaczej: kompleksy. Już kiedyś, jak z nimi walczyć pisałam we wcześniejszym wpisie – jeśli go pominęłyście polecam nadrobić i przeczytać: jak pozbyć się kompleksów. Kompleksy mogą skutecznie nas zablokować uniemożliwiając nawet osiągnięcie orgazmu – chociaż to nie jedyny minus, który odbija się na intymnej bliskości. Dlatego tym bardziej trzeba się z nimi rozprawić raz na zawsze.

3. Myśli, których jest zbyt dużo

Jeśli nie odgonisz uporczywych myśli dotyczących minionego dnia, problemów w pracy itp., i nie oddasz się miłosnym uniesieniom relaksując się – to nic z tego. Nie osiągniesz szczytu będąc na innym szczycie (w tym przypadku szczycie problemów). Od problemów nas otaczających czasem po prostu jest się dobrze odciąć, przy szklance wina i przy bliższym kontakcie z partnerem.

4. Gra wstępna, a raczej jej brak

Brak gry wstępnej ma swoje skutki uboczne. Jednym np. jest brak orgazmu. Jeśli nigdzie wam się nie spieszy i nie jest to szybki numerek to postawcie na porządną grę wstępną, ale nie taką raz dwa trzy i już… To nie wyścigi, nie ważne kiedy dotrzesz do mety. Liczy się to, żeby odpowiednio się rozgrzać, dzięki temu przyjemność czerpana z seksu będzie lepsza. Wiecie, gonienie za króliczkiem jest czasem lepsze niż jego szybkie złapanie 😉

5. Brak wyczucia

Brak wyczucia jest najczęstszą przyczyną odsuwającą od orgazmu. Do czynienia z nim mają pary, które dopiero rozpoczynają życie seksualne i nie znają swoich ciał, stref erogennych i własnych upodobań. W takich sytuacjach najlepsze będą podpowiedzi – ale nie takie, które mają dać wam do myślenia – tylko konkretne, wypowiedziane na głos. Często jednak zdarza się to parom, które choć dobrze się znają to pojawia się problem z komunikacją i usilne dążenie do orgazmu, przez co przyjemność schodzi na drugi plan. W gruncie rzeczy tracimy i przyjemność i orgazm.

6. Złe miejsce, czyli brak komfortu

Mimo wszystko, komfortowe miejsce ma duże znaczenie na zakończenie miłosnych igraszek wielkim ”OCH!”. Wygodne łóżko lub miękki dywan jest zdecydowanie wygodniejszy niż łono natury gdzie zamiast przyjemności czujemy różne niedogodności. Chociaż nie twierdzę, że seks np. w lesie nie jest przyjemny!
Ale mi np. o wiele łatwiej jest osiągnąć orgazm na satynie niż na leśnej ściółce.

Żeby mieć dobry finał trzeba mieć dobry start – zapamiętaj to.

Jeśli odpowiednio zabierzesz się do rzeczy to jest duża szansa, że tego nie spieprzysz tylko wygrasz 😉
Zresztą, prawda jest taka, że nie każdy seks kończy się orgazmem i nie każdy musi. Seks sam w sobie jest świetną zabawą, z której powinniśmy czerpać jak najwięcej 🙂 I tego wam dziś życzę.

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: