fbpx

Kompleksy, czyli coś co uprzykrza nasze życie, odbiera pewność siebie i w ekspresowym tempie namnaża niekorzystne myśli w głowie, z którymi ciężko nam się uporać. Najczęściej to one są górą i potęgują nasz wstyd lub sprawiają, że tracimy pewność siebie i poczucie własnej wartości.

W łóżku z partnerem zamiast oddać się chwili i zatracić w przyjemności, w głowie pojawiają się myśli o małych piersiach, niewielkich fałdkach czy cellulicie. Zmora każdej kobiety czyli – te małe wady, których tak naprawdę mężczyzna nie zauważa dopóki mu nie pokażesz palcem.

Jak pokonać kompleksy?

Po pierwsze… odgoń uporczywe myśli

To w głowie rodzą się myśli, które nas blokują, a których trzeba się pozbyć. Najczęściej tworzą się same. Niekiedy przyjmujemy żarty na poważnie i wtedy zaczyna się zastanawianie „może on/ona miał rację?”. Przeanalizuj swoje wady i zalety. Być może wcale nie są takimi wadami jak się wydają? Może da się je zminimalizować albo całkiem wykluczyć? Wybór zależy od ciebie. Zrób pierwszy krok w kierunku poprawy swojego samopoczucia. Kiedy twoje złe myśli będą próbowały przejąć nad tobą kontrolę, spraw, żeby tych lepszych było więcej. W końcu przyjemniej jest myśleć o tych pozytywnych cechach. 😉

Po drugie… Zaakceptuj swoje ciało

Nie wstydź się swojego ciała przed partnerem. Pewność siebie i samoakceptacja sprawi, że twój mężczyzna będzie odbierał cię tak, jak sama odbierasz siebie. Bardziej zauważy twoje narzekanie (którego nie lubi żaden mężczyzna) niż to co ty uważasz za defekt. Nie ma idealnych kobiet, nie ma idealnych mężczyzn. Są tylko osoby, którym pomogła klinika lub Photoshop.

Fakt, że mężczyzna to wzrokowca dołuje nas jeszcze bardziej i przejmujemy się swoim wyglądem. Presja doskonałego wyglądu przygniata dużą część kobiet. Co za tym idzie? Seks po ciemku, w staniku i brak rozluźnienia. Nie ma piękniejszego widoku niż naturalnie piękna kobieta. Uwierz, zakochany mężczyzna nie przywiązuje dużej wagi do twojego co ty uważasz za niedoskonałość. W jego oczach jesteś jak milion dolarów. Jeśli ci mówi, że jesteś piękna i masz fajny tyłek to przyjmij to z uśmiechem nie mów „daj spokój zobacz na to…”. Tym pogarszasz swoją sytuację a twojego mężczyznę to może tylko zirytować. Jeśli tak mówi to znaczy że tak jest i nie wmawiaj mu, że jest inaczej. Moja rada: naucz się przyjmować komplementy 😉

Po trzecie… Wybieraj dopasowaną bieliznę

Dobór bielizny. Tak, to też ma znaczenie. Jeśli odpowiednio dobierzesz bieliznę, poprawi się twoje samopoczucie. Częsty kompleks dotyczy piersi: a to za małe, to za duże, zbyt sterczące, nieidealne. Zamiast cieszyć się z ich posiadania widzimy w nich same wady. Warto więc zadbać o komfort, estetykę oraz piękny wygląd. Dobrze wybrany biustonosz sprawi, że piersi będą w nim ładnie wyeksponowane. Dzięki temu będziesz świadoma tego, że to twój atut, a nie niedoskonałość. Kolejnym kompleksem są pośladki – bo płaskie, za małe, nie jędrne. Tutaj polecam dopasowanie odpowiednich majteczek dzięki którym zauważysz, że nie jest taki zły jak go widzisz. 😉 Bardzo pomocny okaże się również punkt czwarty.

Po czwarte… Rusz się!

Dobrym rozwiązaniem są ćwiczenia. Na swoim przykładzie mogę śmiało potwierdzić, że ćwicząc oprócz poprawy sprawności fizycznej poprawiamy swoją samoocenę. Patrzymy bardziej subiektywnie na swoje ciało i zyskujemy większą pewność siebie. Nie od razu Kraków zbudowano – żeby pojawiły się efekty trzeba czasu dlatego należy uzbroić się w cierpliwość. Ale kiedy już zauważymy upragniony progres – radość będzie bezcenna, naprawdę 😉

I nie mówię tutaj o ćwiczeniu na siłowni (chociaż jeśli masz taką możliwość to śmiało korzystaj) ponieważ możesz robić to także w domu, w internecie znajdziesz wiele ćwiczeń z wykorzystaniem własnego ciężaru ciała. Wystarczy odrobina determinacji i systematyczność. I nie mów „Ok, zacznę od jutra”, tak naprawdę jutro powiesz to samo. Najciężej zacząć, później zobaczysz, że warto było zacisnąć zęby i działać.

Po piąte… Dystans do siebie.

Dystans. Dystans do siebie często bywa kluczowy, sprawia że jesteśmy szczęśliwsi i więcej się uśmiechamy. Nie szukaj na siłę problemów tam gdzie ich nie ma. Zażartuj czasem na swój temat, nie spinaj się jeśli ktoś rzuci żart dotyczący czegoś, co ty uważasz za wadę. Tak naprawdę nie miał nic złego na myśli i nie miał na celu cię urazić.

Ja też borykałam się z kompleksami, też patrzyłam na siebie w lustrze i w myślach wymieniałam swoje niedoskonałości. Pewnego dnia obudziłam się z ogromnym postanowieniem, że czas to zmienić, ,że nie można zadręczać się w nieskończoność. Wypisałam na kartce wszystko co mi przeszkadza. Tak naprawdę po głębszej analizie nie było tego zbyt wiele, głównie ograniczyło się do aktywności fizycznej i poprawy samoakceptacji. I kiedy stanęłam ponownie twarzą w twarz ze swoim odbiciem lustrzanym zrozumiałam, że tak naprawdę powinnam docenić to co mam. Bo większość kompleksów siedzi w głowie, od gadania „tu mam za mało, tam za dużo” to się nie zmieni. Zmiana nastąpiła kiedy ruszyłam z miejsca i zaczęłam dążyć do tego, żeby powiedzieć „teraz i tu i tu jest dobrze”. Na wiele rzeczy patrzę teraz zupełnie inaczej. Lepsze od narzekania jest działanie. I tego się trzymam.

Być może, któryś z tych sposobów okaże się dla ciebie pomocny. Być może będzie potrzebować więcej czasu żeby to przemyśleć. Kiedy jednak zaczniesz pracę nad budowaniem swojej wartości zauważysz, że faktycznie lżej ci się żyje i rano wstajesz z pozytywnym nastawieniem do działania. Życzę ci poprawy jakości życia i powodzenia w dążeniu do celu 😉

Podobne wpisy

Przeczytałaś? Oceń!
Autor

1 Comment

  1. Eliza Kryścio Reply

    Miłość od pierwszego przeczytania !
    Jestem fanką ! Oby nie psycho-fanką !
    Dzięki za ten wpis.
    😉

     

Napisz komentarz

%d bloggers like this: