To już 7 tom z serii Born in Blood Mafia Chronicles. To książka, w której wracamy do bohaterów znanych z poprzednich części: Valentiny oraz Dantego. Całą historię – tą teraźniejszą i przeszłą – będziemy obserwować właśnie z ich punktu widzenia.

Mimo jesiennych wieczorów, które przecież są idealne do czytania, coraz ciężej mi wracać do tej serii. Im więcej tomów i przypominanie tego co było w poprzednich – nawet z innego punktu widzenia – staje się po prostu nudne. Mimo to postanowiłam dokończyć tę serię, bo jest to na chwilę obecną ostatni tom (i mam nadzieję, że tak zostanie).

Zdrady Dantego

Zanim jednak wsiąkniemy w główną historie dwójki bohaterów, poznamy zdrady Dantego, do których się posunął i złamał przysięgę daną swojemu oddziałowi. To mężczyzna, który jak nikt inny potrafi maskować uczucia i przybierać wyraz twarzy najbardziej odpowiedni do danej sytuacji. Pokerowa twarz chroni nie tylko jego ale także skórę całej mafijnej zgrai. Choć wewnątrz mężczyzny ciągle się gotuje to nie daje tego po sobie poznać. To jego recepta na życie, której nauczył go jego okrutny ojciec. Dante, chociaż jak to każdy mężczyzna w mafii bywa (na tyle na ile wiemy z tej serii), ma wysoką odporność na to co najgorsze. Jednak zdradzając oddział momentami obrywał rykoszetem, co zawsze odbijało się na jego uczuciach.

Dante i Valentina

Oboje z bagażem życiowym, oboje po przejściach. Razem maja za sobą związki małżeńskie, które pozostawiły w pamięci blizny. Dante decydując się na ponowny ślub z Valentiną kierował się rozsądkiem – uczucie kiełkowało stopniowo. Mężczyzna nie dopuszczał do świadomości, że może kochać inna kobietę. Czuł się jakby łamał przysięgę dana swojej zmarłej żonie. Val od początku była zaangażowana w związek z Dantem. Starała się być dobrą żona ale nigdy nie chciała zastąpić tej pierwszej. Ciężko było jej jednak zaakceptować fakt, ze musi konkurować o uczucia z nieżyjącą już Carslą, która nadal jest obecna w jego głowie i wspomnieniach.

Pierwsza żonę Dante stracił i nie mógł temu zapobiec – drugą mógł stracić tylko i wyłącznie ze swojej winy. Teraz od niego zależy czy pogrzebie przeszłość na rzecz nowego życia, gdzie do stracenia ma znacznie więcej…

Podsumowanie

Złączeni Przeszłością to tom, w którym wracamy do życia głównych bohaterów zaraz po ich ślubie. Mimo wszystko, powrót do niektórych wydarzeń – pomimo innej perspektywy – wydał mi się odgrzewanym kotletem. Łapałam się na tym, że niekiedy czytałam pobieżnie co drugą linijkę. Prawie połowa książki to „przypominajka”. Nic nowego oprócz spojrzenia na daną sytuację z innej strony. Jak w poprzednich tomach, tak i tutaj nie brakuje namiętności czy rozlewu krwi. Styl autorki w ciągu dalszym trzyma poziom, za co daje plusa.

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: