Czasem chodziliśmy na spacery, jednak różniły się one w porównaniu do przechadzek zwykłej pary, która się kochała i spędzała ze sobą przyjemne chwile. Ja nigdy nie mogłam się spodziewać na co najdzie ochota mojego Pana. Był nieprzewidywalny.

I zawsze spełniał swoje zachcianki. Nasz spacer wyglądał głównie tak, że szliśmy razem gdzie chciał on, tam gdzie nie było za dużo ludzi. Wieczorami w ciemne uliczki, gdzie pieprzył mnie bez pamięci i kazał mi być cicho, żeby nikt nie usłyszał. Za dnia chodziliśmy do lasu, gdzie nie było wcale ludzi, przywiązywał mnie do drzewa i na świeżym powietrzu robił ze mną co mu się żywnie podobało. To było miłe, jednak nigdy nie wiadomo czy w pobliżu nie pojawi się jakiś grzybiarz lub zakochana para, która szczęśliwie trzyma się za ręce.
Zazdrościłam czasami takim ludziom, dla których uczucie było najważniejsze, bez żadnych fantazji. Ale nie zamieniłabym swojego życia na takie. Po pewnym czasie pewnie by mi się znudziło. Lubię adrenalinę i kiedy mój Pan mną kieruje. Jestem tego nauczona. Początki nie były łatwe. Teraz jest tak jak być powinno. Posłuszeństwo jest dla mnie najważniejsze. Dostaję polecenia, które wypełniam ze starannością i dbam o każdy szczegół, aby był zadowolony. Jesteśmy w tym układzie cztery lata, ale ciągle się siebie uczymy.
Pamiętam pierwsze sprzeciwienie, kara była tak bolesna, że nie zapomnę jej na pewno. Mój Pan położył mnie na drewnianym stole przywiązując do niego nogi i ręce. Byłam przerażona, płakałam i krzyczałam, myślałam, że nie zniosę tego co chce mi zrobić. Kiedy uniosłam głowę i ujrzałam go z szpicrutą w dłoni. Miał zaciśnięte usta i zmarszczone brwi. Nie mogłam się ruszyć. Szarpałam się na darmo. Zaszedł mnie z tłu i wymierzył cios prosto w goły pośladek. Krzyknęłam przeraźliwie i oberwałam w drugi. Skórzana końcówka zostawiała podniecający ból na każdym skrawku ciała, na który opadła. Pieczenie było nie do zniesienia, na szczęście przez chwilę. Nie zdążyłam ochłonąć i poczułam uderzenie na plecach. Delikatniejsze jednak byłam tak spięta, że ból paraliżował moje myśli. Nie wiem ile czasu leżałam po tym wszystkim. Nie miałam siły się ruszyć. Nie wiedziałam na co się przygotować. Pomógł mi wstać, co było zaskoczeniem. Miłym zresztą. Usiadłam i rozmasowałam nadgarstki, na których zostały ślady po kajdankach. Spojrzałam na kostki i taki sam był efekt mojego szarpania. Podał mi dłoń, którą z wahaniem złapałam. Poprowadził mnie do łazienki. Bardzo przestronnej z wielką wanną pełną letniej wody. Rozkazał mi wejść do niej. Kiedy stopniowo woda pokrywała moje ciało odczuwałam pieczenie.
Dolał olejku do wody o pięknym zapachu jaśminu. Próbowałam się zrelaksować jednak nie potrafiłam. Chciałam mieć czas dla siebie na zebranie myśli. A on ciągle stał oparty o ścianę i patrzył się na mnie. Nie dało się wyczytać nic z jego wzroku. Kamienny wyraz twarzy był przerażający.
Po dłuższym milczeniu odezwał się rozkazującym tonem abym zaczęła się myć.
Podszedł do wanny, wziął w doń gąbkę i nalał na nią dużą ilość balsamu.
Zrobiło się bardzo dużo piany. Zgodnie z poleceniem zaczęłam się myć. Jednak mój pan szybko sprowadził mnie na ziemię. Chodziło mu o coś więcej.
Chciał cieszyć oczy tym jak dotykam swoje ciało, jak piana okrywa moje piersi, które delikatnie masowałam dłońmi. Kiedy opuściłam skrępowana wzrok chrząknął i spojrzał na mnie spode łba i pokiwał ostrzegawczo głową, abym ponownie tego nie zrobiła. Miałam patrzeć na niego i się dotykać. Podobało mu się to, kiedy zjechałam ręką od piersi w dół głośno wciągnął powietrze, co było sygnałem rosnącego podniecenia. Zacisnął pięści w kieszeniach spodni. Położyłam dłonie po obu stronach wanny, ślady po kajdankach jeszcze bardziej były widoczne. Nie spuszczając z niego ani na chwilę wzroku podnosiłam się z wody. Piana spływała po moim ciele i obnażała moje ciało przed nim. Sięgnął po biały szlafrok i podszedł do mnie. Nasz wzrok się spotkał. Serce biło jak szalone, między nami wytworzyło się nieznane mi dotąd uczucie. Uczucie lęku i pożądania.

Kiedy był blisko czułam, że moje ciało krzyczy i prosi o jego dotyk.
Domagało się uwagi, kontaktu cielesnego ale nie takiego jaki zafundował karząc mnie. Pragnęłam delikatności. Wyciągnął w moją stronę szlafrok, kiedy chciałam chwycić, upuścił go na podłogę, a mój wzrok pokierował się za nim w dół. Wtedy chwycił mnie za dłoń, i wiedziałam, że popełniłam błąd, sprawdzał mnie. Miałam patrzeć ciągle na niego. Sprowokował mnie. Wystarczyło abym na ułamek sekundy spuściła wzrok z niego i już otrzymałam karę.
Wyprowadził mnie z łazienki nago, do pokoju w którym były duże okna, całkiem odsłonięte. Całe szczęście był to duży wieżowiec, więc nie widział nas nikt. Bynajmniej tak mi się wydawało, chciałam się w tym momencie pocieszyć.
Przy ścianie stał duży drewniany, ciemny stół, przy którym spokojnie zmieściło by się 10 osób. Popchnął mnie na niego tak, że stałam z wypiętą pupą. Stół spowodował, ze dostałam gęsiej skórki. Już nie wiem czy była spowodowana zimnym blatem czy przerażeniem przed tym co przygotował dla mnie mój Pan. Usłyszałam brzęk odpinania klamry od spodni, a chwilę potem otrzymałam klapsa w gołe pośladki, który wywołał bolesne pieczenie.
Ku mojemu zdziwieniu, po kolejnym uderzeniu poczułam, że robię się mokra. Moje ciało przeszył dreszcz na myśl o tym, że odczułam przyjemność przez ból. Łzy poleciały mi po policzkach. Leżałam jak kłoda i ściskałam za blat z całej siły.
Po 4 kolejnych uderzeniach powiedział abym się podniosła. Szybko spełniłam jego żądanie z wielką udręką wymalowaną na twarzy. Wskazał gestem na okno, które rozciągało się od podłogi do samego sufitu. Nie skusiłam już z niego wzroku. Ponaglił mnie abym podeszła. Podeszłam do okna i spojrzałam w dół. Strach mnie sparaliżował. Stanął za mną i ujął mnie za ręce. uniósł do góry i tak kazał trzymać i nie odsuwać się od szyby. Swoją noga rozstawił moje, tak że stałam teraz tak jak leżałam na stole. Czułam upokorzenie i wstyd.
Opuścił spodnie i wbił się we mnie od tyłu. Poczułam dyskomfort. Potraktował mnie analnie. Głos uwiązł mi w gardle. Nie mogłam nawet krzyczeć. Zacisnęłam usta i czekałam tylko na koniec. Jego dłonie dotarły do piersi i ściskał je, ciężko sapiąc. Rozpychał mnie z całych sił. Cicho łkałam, nie mogłam już wytrzymać. Jednak koniec nastąpił dość szybko.

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!

Napisz komentarz