Tylko seks, Mira Gross | Recenzja

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę

Mam lekkie wrażenie, że po sukcesie Trylogii Greya (jaki by nie był pod względem kunsztu literackiego) powstaje coraz więcej i więcej książek o tematyce erotycznej. Seks jako temat przewodni. Jest też jakiś utarty schemat: ona – szara myszka szukająca księcia na białym rumaku, on – bogaty, przystojny, z masą tajemnic, drugim obliczem i z rumakiem – ale tylko w spodniach. Zakochują się i wiadomo…

I nie do końca mi to przeszkadza.

Są powieści dobre, pokazujące coś innego, z innej strony, perspektywy. Z masą zwrotów akcji, trzymające w napięci do ostatniej strony. Bohaterowie nie są papierowi tylko dobrze zbudowani. Dialogi trzymają się kupy i jest czas na śmiech i drobną łezkę. Są niestety też książki, które zostały wydane by udowodnić coś sobie i być może innym. Że czegoś takiego na rynku jeszcze nie było. A niestety było – i to nie raz. Do której kategorii książek zalicza się „Tylko seks” autorstwa Pani Gross? I czy ta książka to naprawdę tylko seks?

„Od zawsze ciekawiło mnie, dlaczego kobieta sypiająca z różnymi facetami łatwo dostaje miano dziwki, a facet, który dupczy codziennie inną, uznawany jest za macho.”

To tylko układ, nic więcej…

Poznajmy dwójkę naszych bohaterów. W roli szarej myszki mamy tym razem postać męską. Błażej – student, który radzi sobie jak typowy przedstawiciel tej grupy społecznej. Żyje po japońsku – jako tako, z dnia na dzień, w swojej szarej rzeczywistości. Z drugiej strony mamy ją. Lilianna – kobieta, która jest jak szczyt w górach. Ją trzeba zdobywać ciągle, zatem monotonne małżeństwo powoli zaczyna ją nudzić i przytłaczać. I nigdy by na siebie nie wpadli gdyby nie kolega naszego studenta – Romek.

Tylko seks, Mira Gross | Recenzja

Romek prowadzi życie, którego mógłby mu pozazdrościć niejeden. Sypianie z bogatymi mężatkami. Seks, pieniądze i inne prezenty? Czy Błażej potrzebuje jeszcze jakiejś zachęty? Tak właśnie nieprzewidywanie (bo kto by się spodziewał) los sprowadza dwójkę naszych głównych bohaterów na siebie. Umowa jest prosta. Czysty seks – zero uczuć. I jak już się pewnie domyślacie, nie jest to wcale takie proste 😉 Ale układ nie dotyczy tylko tej dwójki – również mąż Lilki ma jeden warunek. O kontrolowanym romansie nie może dowiedzieć się nikt z mediów – gdyż źle wpłynęłoby to na jego reputację.

Zakazany owoc smakuje najlepiej

Jeżeli coś czego nie chcemy zaczyna kwitnąć – jak chwasty czy uczucia – po prostu to dusimy w zarodku. Tak aby nie przeniosło się na inną rabatkę lub osobę. Niestety nie zawsze się to udaję. Przynajmniej nie w tego typu książkach. Gdy przychodzą zegarki, szybkie auta i kasa Błażej w końcu czuje, że żyje. Czy jednak pieniądz wart jest więcej niż uczucia? Obserwując perspektywę raz z kobiecej, raz z męskiej strony dostrzegamy, że nie do końca…

Dostrzegamy na pewno to, że w niemal każdym rozdziale jest seks. Tytuł chyba jednak odzwierciedla treść książki i nikt kto pragnie seksu nie będzie zawiedziony. Całe szczęście nie jest on opisany w najgorszy sposób więc można przez to przebrnąć. Z kieliszkiem wina będzie to nawet lekko przyjemne.

Podsumowując

Być może mam zbyt wiele takich książek za sobą przez co spodziewam się co będzie za kilka stron czy nawet rozdziałów. I nie zrozumcie mnie źle – nie oczekuję, że książka ta będzie się biła o Literacką Nagrodę Nobla. Oczekuje od książek że wciągną i dadzą mi historię po prostu ciekawą a nie prostolinijną i statyczną. Książka nie jest tragiczna – po prostu jest jedną z tych książek, która czyta się tylko jeden raz. Lekka i prosta – jeżeli szukacie czegoś na zabicie nudy bo macie kwarantannę – możecie po nią sięgnąć.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Inanna

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Tylko seks, Mira Gross | Recenzja
Autor Paulina

Napisz komentarz

%d bloggers like this: