Czy można mu się oprzeć? Ja, po przeczytaniu notki od wydawcy i zobaczywszy okładkę – nie mogłam. Czy po przeczytaniu jej, nadal mam tak dobre odczucia czy raczej doszło między mną a Piorunem do… spięcia i porażenia? Zapraszam do recenzji książki o człowieku, który ma dość ciekawy sposób na to aby kogoś „popieścić” 😉

,,Anioł któremu zaufałem, że zabierze mnie do nieba, wręczył mi przepustkę do piekła’’

Na początku książki mamy okazję zaznajomić się z postacią Reece’a – jest praktycznie w niezłych tarapatach – miał być seks i rozkosz, a wyszło… trochę inaczej.

Rok później…

Poznajmy Emme – pracownice w jednym z pięciogwiazdkowych hotelów na nocną zmianę. Jej życie nie jest szczególnie interesujące, praca – dom, praca – dom. Aż do momentu – jak to zazwyczaj w takich książkach bywa – gdy wpada na bogatego i seksownego faceta – dodajmy do tego, że jest to jej szef.

Wywodzi się z wpływowej rodziny. Jednak jest kobietą, która nie chciała iść na łatwiznę i postanowiła zbudować wszystko od nowa własnymi rękoma. Tak właśnie trafia do hotelu, którym zarządza pan Richards. Jak na szefa przystało – jest tajemniczy i intrygujący. Wydaje się być mężczyzną, który nie szuka kobiety na stałe. Czy między nimi do czegoś dojdzie? A i owszem, dość szybko. Jednak dla Emmy nie jest to zwykł seks – to coś bardziej „porażającego”.

W tym samym czasie…

… w mieście pojawia się superbohater. Tak, może nie jest to Superman czy Thor, ale jednak. I jak dla mnie ten pomysł jest dość ciekawy. Nie czytałam wcześniej książki, w której występują wątki z pogranicza s-f i jak na pierwszy raz nie zraziłam się. Wracając do recenzji – nasz superbohater ma moc elektryczności. Piorun – bo tak właśnie nazwali go ludzie, robi to co ma robić – nosi maskę i chroni ludzi przed niebezpieczeństwami.

Do czego to wszystko zmierza?

Właśnie tutaj mam największy problem z tą książką. Pomysł jest ciekawy, dialogi pomiędzy bohaterami – fajne, sceny seksu (którego jest naprawdę dość sporo) są opisane przyjemnie – prócz porównań, które czasem wywołują zdziwienie. Pomysł z supermocami? Dla mnie jak najbardziej ok. Ale fabuła – czy też raczej jej brak – jest tutaj problemem. Książka po prostu toczy się swoim życiem i przelatuje nam przez głowę jak piasek przez palce – nic nie pozostawia. Owszem, jest wątek o byłej dziewczyny Reece’a – i jest on ciekawy ale nic poza tym.

Nie szukasz ambitnej lektury tylko czegoś lekkiego? Śmiało możesz po nią sięgać. Jeśli szukasz czegoś co cię zaskoczy – odpuść, bo będziesz musiała wymienić bezpieczniki w swoim guście literackim. Mogłabym to porównać do dobrze napisanego fanfica z jakiegoś uniwersum – autorka miała pomysł ale gorzej było z jego wykonaniem.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu Edipresse książki.

Podobne wpisy

Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: