Nie skłamię jeśli powiem, że dawno nie bawiłam się tak dobrze przy czytaniu książki. Ostatnio przez moje dłonie przewinęły się głównie romanse z problemami mafijnych rodzin w tle lub te opowiadające o burzliwym życiu małolaty. I choć nie były to złe lektury, to przyszedł czas na coś nowego. Niegrzeczny idol autorstwa Kristen Callihan to książka, która opowiada ciekawą historię, kipi humorem i na długo po przeczytaniu zapada w pamięć.

Pierwsze – niekoniecznie dobre – wrażenie

Liberty to główna bohaterka, która ma introwertyczną naturę. Bardzo polubiłam ją od samego początku, bo dostrzegłam w niej jakąś cząstkę siebie. W dodatku jest młoda, miła i ładna 😉  Jej ciche i spokojne życie zakłóca pewien incydent. Kim jest przystojny mężczyzna, który wtargnął na jej posesję przez (nie)zbyt wielką dawkę alkoholu we krwi?

Killian – wokalista i gitarzysta bardzo popularnego zespołu rockowego. Liberty nie wie kim tak naprawdę jest mężczyzna. To pozwala na ‘’normalne traktowanie’’. W końcu jako znana osoba, nie powinna lądować w czyimś ogrodzeniu a później zwymiotować na Bogu ducha winną kobietę. Cóż. Poznanie sąsiada nie zawsze jest okraszone ciasteczkami i butelką wina. Bo musicie wiedzieć, że para naszych bohaterów właśnie została sąsiadami. Liberty wie, że jazda motorem z alkoholem we krwi nigdy nie kończy się dobrze. W tym jednak przypadku dobre serce zwycięża i postanawia pomóc biedakowi, który jak na dobrego sąsiada przystało obiecuje, że pomoże jej gdy tylko będzie potrzebowała pomocy.

Drugie – niekoniecznie złe – wrażenie

Pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Ponoć pierwsze 15 sekund pozwala nam wyrobić sobie zdanie o danej osobie. Killian w oczach Liberty (i naszych również) jest zatem praktycznie skreślony. Dodajmy do tego fakt, że jest typem niegrzecznego, czasem perwersyjnego chłopca, którego fanki po prostu ubóstwiają. Mamy przepis na nieidealną partię dla naszej bohaterki. Czy jednak na pewno? Okazuje się, że sława potrafi męczyć i możliwość wcielenia się w szarego sąsiada pozwala mu odetchnąć od blasku fleszy. Dopóki, dopóty utrzymuje swój sekret jest bezpieczny. Ale jak wiemy, ten stan nie może trwać wiecznie. Wystarczą małe zakupy z Liberty, by cała prawda wyszła na jaw. Czy zatajenie prawdy  jest złe?

Choć wiele ich różni, to jest coś, co może pozwolić im to przetrwać. Muzyka. W żyłach kobiety również płynie muzyka. Zniechęcanie rodziców, by szła w tym kierunku skutecznie zniechęciły ją do wykazania się na scenie. Pozostaje tylko pisanie do szuflady. Do szuflady, do której dociera Killian i… i właśnie co? Z tym pytaniem zostawię was samych i zachęcę abyście sięgnęli po tę książkę 😉

Podsumowując

Cała książka jest napisana lekko. Opowiada ciekawą historię, jest bardzo humorystyczna i po prostu przyjemna. Usiadłam, wzięłam ją w swoje dłonie i skończyła się szybciej niż myślałam. Nie bezpodstawnie jest porównywana do bardzo dobrego filmu Narodziny gwiazdy. Artysta i szara myszka, którą wystarczy popchnąć by zaczęła spełniać swoje marzenia. Czy jednak uczucie, które powoli zaczyna kiełkować niezostanie przysypane wszelkiego rodzaju problemami? Kolejne pytanie, na które musicie odpowiedzieć sobie sami 😉 Nie jest to może romans ale bardziej pokazanie, że za marzeniami warto czasem podążać. Polecam z czystym sumieniem.

Za egzemplarz dziękuję
Wydawnictwu Muza

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: