Dziś swoją premierę świętuje Magnat. To niezwykle lekka lektura autorki znanych serii jak Manwhore czy Real. Katy Evans serwuje nam 288 stron ciekawej historii, której główną bohaterką jest Bryn Kelly – kobieta rządna życiowego sukcesu i… tego jednego mężczyzny.

Początki bywają trudne

Właśnie, z takim początkiem rozwinięcia własnego pomysłu na biznes zmaga się Bryn. Ma plan na start-up lecz potrzebuje pieniędzy. Dużo pieniędzy. Skąd ma je wziąć? Jest jedna osoba, dzięki której może rozwinąć skrzydła – Aaric Christos. Mężczyzna jest jednym z najbardziej wpływowych biznesmenów na rynku nieruchomości w Nowym Jorku. Słynie z tego, że podejmuje się projektów, od których banki trzymają się z daleka. Jest dobry w tym co robi, dlatego Bryn zwróciła się z prośbą o pieniądze właśnie do niego.

Wyjaśnijmy sobie jedno – główna bohaterka jest ambitna, a Aaric jest… bezwzględny, ale oprócz tego bardzo przystojny. Razem znają się ze szkolnych lat, kiedy był w niej zakochany, niestety bez wzajemności. Książka pisana jest z punktu widzenia zarówno jej oraz jego – z tym, że rozdziały, w których wypowiada się mężczyzna dotyczą przeszłości.

Magnat, Katy Evans. Recenzja

Czy chodzi tylko o potrzebę pomocy?

A może o coś więcej? Bryn potrzebuje funduszu, ale kiedy dochodzi do spotkań we dwoje pojawia się coś jeszcze – uczucie, które usilnie stara się odgonić. Boi się obdarzyć kogoś miłością, boi się nieoczekiwanej utraty. W szkole średniej nie była gotowa na miłość, którą chciał obdarzyć ją Aaric. Teraz z jednej strony chciałaby tego, nie postąpiłaby pewnie tak samo jak kiedyś. Na pierwszy rzut oka zdaje się, że są dobrymi znajomymi, później pojawiają się iskry spowodowane przypadkowymi obtarciami nogą o nogę czy przez kontakt dłoni z policzkiem. Niby nic, a jednak coś.

Wszystko się w miarę układa i nagle – jak to życie, lubi płatać figle… co się dzieje? Nie zdradzę! Powiem tylko tyle, że dzieje się dużo a książka kończy się w przyjemny sposób zostawiając czytelnika z niedosytem 😉 Dużym plusem jest dla mnie także to, że akcja nie pędzi na złamanie karku. Trzeci rozdział i pocałunek? Nie tutaj. Uczucie pomiędzy nimi rozwija się swoim tempem. Tak jak powinno.

Cóż… podsumujmy: lektura, krótka i lekka, czasem zabawna, momentami smutna. Historia ciekawa, bohaterowie przyjemni. Jeśli ktoś szuka książki na jeden wieczór – Magnat będzie w sam raz. Poza tym zostaje czekać na kolejną część – z niecierpliwością!

Dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu za możliwość przeczytania i podzielenia się z wami opinią 😉

Podobne wpisy

Przeczytałaś? Oceń!
Paulina
Autor Paulina

Napisz komentarz

%d bloggers like this: