Byłam w liceum. Nigdy nie należałam do osób, które poświęcają dużo czasu na naukę. Jednak dobrze mi szło i nigdy nie miałam żadnego zagrożenia. Jedynym przedmiotem w szkole, jaki lubiłam był WF.

Chodziłam na niego z przyjemnością. Uczył go przystojny mężczyzna, który mógł mieć około 28 lat. Miał na imię Radek. Na każdych zajęciach wychowania fizycznego starałam się wykonywać ćwiczenia starannie i… kusząco. Zakładałam obcisłą koszulkę na ramiączkach i spodenki, które uwydatniały linię pośladków. Zawsze na rozgrzewce kiedy mieliśmy wykonywać skłony, wypychałam pupę kiedy przechodził za mną i rozpraszałam go. Nie byłam mu obojętna. Pewnego razu zauważyłam jak czasem zerkał na mnie, kiedy siedziałam na ławce a inni grali w siatkę. Przyciągałam go do siebie wzrokiem, żeby podszedł. Uczył nas zaledwie pół roku, spodobał mi się bo ma w sobie to coś, co przyciąga kobiety. Inne koleżanki też pożerały go wzrokiem a ja chciałam go mieć.
Wysportowany i ta koszulka, która doskonale przylegała do jego ciała, pobudzała moje zmysły.
Jego twarz była pokryta dwudniowym zarostem co sprawiało, że wyglądał poważnie. Ciemne włosy ułożone na żel, och i ten gwizdek w ustach. W myślach widziałam jak zamiast gwizdka bierze do ust mojego sutka i go ssie. Zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie, że przytrafił się dzień, kiedy nikt nie chciał iść na wf, znaleźliśmy się sami na wielkiej sali. W drzwiach był klucz, który przekręciłam i popchnęłam na ścianę kładąc rękę w dresy chwytając za męskość, która przez mój dotyk staje się twarda i spragniona pieszczot. Całuję go wściekle i drugą ręką rozwiązuje sznureczek od dresów, które po chwili opadają na podłogę. On dotyka moje piersi przez koszulkę, nie zakładałam stanika, ponieważ wiedziałam, że będziemy sami. Sutki wyraźnie odznaczały się spod cienkiego materiału. Siada na ławce i bierze mnie na kolana pieszcząc piersi i….
– Wszystko w porządku?
Otworzyłam oczy a on stał nade mną a gwizdek bujał się na sznureczku. Rozejrzałam się po sali, i wszyscy kierowali się już do szatni.
Siedziałam luźno oparta o ścianę i patrzyłam prosto w jego oczy, płonęłam z podniecenia, które spowodowały moje myśli. Całkowicie się wyłączyłam. Nagle pierwszy podniósł się i spojrzał na drzwi.
– Koniec zajęć na dziś, idź się ubierać.
Wstając pochyliłam się lekko w przód aby wyeksponować piersi i zmusić go, żeby na nie spojrzał. Jednak na nic, widziałam jak przełknął ślinę ale ruszył w stronę wyjścia, chciał spojrzeć jednak coś go od tego odwiodło. Ruszyłam za nim. Nagle się zatrzymał przy drzwiach a ja prawie wpadłam na niego.
– Przepraszam. Bąknęłam pod nosem, opuściłam wzrok i minęłam go w wąskim przejściu obcierając przypadkiem biodrem o niego. Uśmiechnęłam się sama do siebie słysząc jak ciężko wciągnął powietrze. Weszłam do szatni i poszłam pod prysznic, żeby ochłodzić swoje rozgrzane ciało. Kiedy na niego patrzę czuję że płonę z pożądania. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Puściłam chłodny strumień wody i zaczęłam pieścić piersi wyobrażając sobie, że robi to on. Zamknęłam oczy opierając się o zimną ścianę. Moje sutki stwardniały. Lekko je ściskałam i masowałam. Jedną ręką zjechałam w dół, przygryzłam wargę i wsunęłam w siebie jeden palec, a po chwili dołożyłam jeszcze jeden, wsuwałam i wysuwałam je. Sprawiało mi to ogromną przyjemność, jednak nie taką jak by to były jego palce. Albo coś innego. Tak, oczyma wyobraźni widziałam go nagiego, z naprężonym penisem, zmierzającego w moją stronę. Chciałam tego, chciałam go tak bardzo poczuć w sobie. Rówieśnicy nie pociągali mnie w tak znacznym stopniu jak on, sprawiali wrażenie jeszcze dzieciaków. On był poważny i ułożony. Dobrze zbudowany i seksowny. Zadzwonił dzwonek. Zakręciłam wodę i ciężko dysząc sięgnęłam po ręcznik. Wycierałam mokre ciało, nawet to zdawało się być podniecające.
Ubrałam się i wyszłam z szatni. Spojrzałam w prawą stronę i dostrzegłam, że drzwi do magazynku były lekko uchylone. Było już dawno po dzwonku, zakradłam się i otworzyłam delikatnie drzwi. Był w środku, stał odwrócony tyłem do wejścia i układał piłki. Odchrząknęłam i odwrócił się.
– Co tutaj robisz? już jest dawno po dzwonku, idź na lekcje.
Jaki apodyktyczny.
– Chciałam o coś zapytać. Prowadzi pan zajęcia po lekcjach?
– Tak prowadzę, ale nie sądzę, żebyś ich potrzebowała.
– Ale proszę pana, uważam, że to jest doskonały pomysł.
Stanęłam oparta o futrynę i skrzyżowałam ręce. Uśmiechnęłam się miło jednak w jego oczach widziałam coś, co mówiło mi, że… czegoś się obawia?
– A dużo osób chodzi na pańskie zajęcia?
– Zależy. Czasem jest spora grupka, a czasem kilka osób.
Hm… kilka osób, podoba mi się – to dobra okazja by zaliczyć sex z nauczycielem.
– Rozumiem, a jak te zajęcia wyglądają?
– Jeśli jest dużo osób, to grają w siatkę, ale dziewczyny bardziej wolą gimnastykę albo bieganie.
Nie dziwię się, że wolą gimnastykę. Przy takim nauczycielu nie da się skupić na grze. Patrząc na to jak podnosi ręce i mięśnie się napinają, to sama bym się pogimnastykowała. Z nim. Na tym materacu, który leży obok. Serce zaczęło szybciej bić i poczułam, że robi mi się mokro między udami.
Alarm dla mnie, żeby się teraz wycofać. Bo może się to źle skończyć.
– To będę mogła przyjść na te zajęcia?
Zapytałam powstrzymując uśmiech, żeby go bardziej przekonać.
– Jeśli tak bardzo chcesz, to pewnie.
Dokładnie tak, o to mi chodziło. Połknął przynętę.
– Dziękuję, to do jutra.
Mrugnęłam i zarumieniłam się. resztę czasu spędziłam na dworze, siedząc pod szkołą i czekając na przerwę. Opuściłam matematykę.
Ale nie przejęłam się tym. Ani trochę. Akurat z nią nie mam żadnych problemów. Niezwykle się wynudziłam na ostatniej lekcji a potem wróciłam do domu.
Już myślałam o tym, jak zwabić moją zdobycz. A może to nie jest takie trudne jak się wydaje.

Rano ubrałam swój ulubiony koronkowy stanik i stringi. I oczywiście postawiłam na szare leginsy do ćwiczenia. Spakowałam je więc do torby, do tego różowy top będzie świetnie pasował. Modliłam się, żeby lekcje minęły jak najszybciej. 5 godzin i zacznę swoją grę. Mija pierwsza godzina, na przerwie obserwuje go jak chodzi po korytarzu i rozmawia z jakąś dziewczyną, poczułam ukłucie zazdrości. Obsesyjnej zazdrości. Chciałam podejść ale nie zrobiłam tego. Trzymałam się w bezpiecznej odległości i obserwowałam każdy jego ruch.
Druga lekcja ciągnie się niesamowicie. Ciągle spoglądam na zegarek i wiercę się niespokojnie na krześle. Aż widząc to nauczycielka bierze mnie do tablicy. Na moje nieszczęście nic nie umiem. Mam w głowie pustkę. Fizyka nie jest moją mocną stroną. No chyba że w stosunku do mojego pana od wf-u. Tam jest niezłe przyciągnie, przyciąga mnie do niego coś jak magnes. Ogromna siła. Na szczęście udało mi się wybronić od jedynki obietnicą, że na następnej lekcji się sama zgłoszę do odpowiedzi. Kolejne 3 godziny mijają szybko i Biegnę wręcz do szatni żeby się przebrać. Zakładam swój uwodzicielski strój. Wychodzę i czekam pod salą. Jest. Wychodzi ze swojego pokoju i idzie do nas. Są jeszcze 4 dziewczyny.
– Cześć dziewczęta, zapraszam na sale.
Otwiera drzwi i wpuszcza nas do środka. Wchodzimy i czekamy na jego polecenia.
– Co chcecie dzisiaj robić?
Nie chciałby wiedzieć jakie myśli pojawiły mi się w głowie po jego pytaniu. Przypomniał mi się wczorajszy dzień, kiedy poszłam do magazynku. Kusił mnie ten materac.
Dziewczyny zaczęły marudzić coś o ćwiczeniu dwutaktu, żeby się przygotować do zawodów. Mnie bardziej interesowały te piłki do ćwiczeń.
– Proszę pana.
– Tak?
Spojrzał na mnie i niemal zemdlałam przez ten jego wzrok.
– Ja chętnie poćwiczyłabym na tych dużych piłkach, które są w magazynku.
Zgodził się, dziewczyny poszły po piłki do koszykówki, które były na sali a on wyszedł do magazynku po piłkę dla mnie. Poczekałam aż tamte zaczną odbijać i rzucać. Wtedy ruszyłam za nim. Weszłam do magazynku za nim, wyjęłam klucz i przełożyłam go do zamka wewnątrz, przekręciłam.
Mam ptaszka w garści.
– Co ty wyprawiasz? Otwieraj te drzwi.
Złapałam za piłkę, którą trzymał w dłoniach i rzuciłam ją w bok. Popchnęłam go na materace, które stały pionowo pod ścianą i włożyłam mu dłonie pod koszulkę.
– Nie chcę już ćwiczyć na piłce, chcę poćwiczyć na tobie.
– Co ty…. u licha wyprawiasz?
Stawiał się dość długo, ale widziałam, że jego dłonie niepewnie mnie dotykają, chcąc tego samego.
– Nie.. nie chcę… nie tutaj.
Odpychał mnie ale nie odpuściłam. Zawsze walczę o coś, co bardzo chcę. A chciałam jego. Chwyciłam go za penisa, który nie zgadzając się z nim drgnął pod wpływem mojego dotyku.
– Nie możemy tego zrobić w szkole!
– Owszem, możemy. Zakazany owoc smakuje najlepiej.
– Nie mamy…
– Spokojnie, biorę tabletki.
Powiedziałam to i w końcu poddał się po moim pocałunku. Przyciągnęłam jego twarz i wpiłam się w jego usta. Złapał mnie za pośladki i przycisnął do nabrzmiałego członka. Zrobiło mi się gorąco. Przesunęłam się na bok i opadliśmy na materace leżące obok. Dominowałam, usiadłam na nim okrakiem i ściągnęłam koszulkę, zostawiając wiszący gwizdek. Spodnie dresowe nie sprawiały większego problemu.
Całowałam go z wielką zachłannością kiedy jego ręce powędrowały na moje pośladki. Wydał z siebie niski jęk prosto w moje usta. Dreszcz przeszył całe ciało drżące z pożądania. Nagle jeden ruch i leżałam pod nim, ściągnął moje leginsy do kostek odsuwając majtki na bok. Swoje dresy również opuścił wbijając się we mnie rozpierając potężną erekcją. Nie ruszał się przez chwilę aż przyzwyczaiłam się do jego grubości. Cudowne uczucie. Ciasno opinałam go z każdym jego wsunięciem.
– Nie powinnaś mnie tak prowokować, od początku wiedziałem, że chcesz mnie uwieść.
Uśmiechnęłam się tylko i nic nie odpowiadałam.
– Jesteś cholernie podniecająca, wiesz ile kosztowało mnie lekceważenie twoich prowokacji?
Posuwał mnie szybko wbijając się głębiej i głębiej. Czułam, że się zbliża, przyspieszył tępa a moje ciało wiło się pod nim z rozkoszy. Zdobyłam go.
Materac zrobił się mokry od wypływającego ze mnie nasienia. Drgał we mnie kiedy zaciskałam się na nim z całych sił jęcząc spod jego ręki, która zatykała moje usta.
Po wszystkim ubraliśmy się i jak gdyby nigdy nic poszliśmy na sale. Dziewczyny były tak pochłonięte ćwiczeniem, że nawet nie zauważyły, że weszliśmy na sale. Kolejną godzinę zajęć jak gdyby nigdy nic nauczyciel poświęcił na moje ćwiczenia na piłce. A ja cały czas go kusiłam. On czasem pomagał mi utrzymać równowagę podtrzymując ukradkiem pupę. Pod pretekstem napompowania piłek wymsknęliśmy się do magazynku na kolejny, szybki numerek.

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: