fbpx

Jesień rozgościła się na dobre. Nie ma chyba lepszego czasu na czytanie książek. Niestety, niektóre pozycje sprawiają, że bardziej chce się iść na spacer w deszcz niż zacząć kolejny rozdział. Tak stało się w przypadku „365 dni” autorstwa Blanki Lipińskiej.

Okładka powieści przyciąga. Wzrok mężczyzny wręcz „krzyczy”, żeby po nią sięgnąć. Niech nie zmyli was jednak krótka notka na książce porównująca ją z dziełami, które stworzyli Mario Puzo oraz E. L. James. Niestety, jest to chwyt marketingowy, polegający na zainteresowaniu czytelnika. Jak zatem jest na prawdę? Zapraszam do recenzji.

Nieznajoma

Massimo Toricelli jest młodym i przystojnym szefem sycylijskiej mafii. Jakiś czas temu, podczas bójki z innymi mafiosami został postrzelony. W krytycznym stanie trafił do szpitala. Tam będąc w śpiączce ukazała mu się pewna dziewczyna, której nigdy wcześniej nie poznał, nigdy nawet nie widział. Kiedy doszedł do siebie, mając tylko wspomnienia, w których zapisał się obraz nieznajomej postanowił ją odszukać. W jego domu pojawiło się mnóstwo szkiców i rysunków przedstawiających kobietę. Wszystko byle ją odnaleźć. Nieznajoma, której szuka mężczyzna to Laura Biel. Znudzona swoim 29 letnim życiem menadżerka hotelarstwa. Wraz ze swoim chłopakiem Martinem, oraz dwójką przyjaciół wyjeżdża na wakacje na Sycylię. Kobieta ma nadzieję, że wyjazd przerwie wkradająca się rutynę w ich związek.

Ultimatum

Podczas imprezy urodzinowej Laury dochodzi tam do pierwszego realnego spotkania bohaterów. Massimo od razu rozpoznaje w kobiecie „zjawę”, która ukazała mu się podczas pobytu w szpitalu. Miał plan, którego celem było porwanie kobiety i sprawienie, żeby zakochała się w nim w ciągu 365 dni. Co robi normalna osoba podczas porwania? Próbuje ucieczki? Stawia się porywaczom? Jak widać Laura nie należy do osób „normalnych”. Idzie sobie z nim jak gdyby nigdy nic na zakupy. Można sądzić na początku, że kobieta próbuje grać na czas próbując kupić zaufanie Massimo. Otóż nie… jej takie życie po prostu się spodobało. Od pierwszego dnia.

Relacje

Ciężko stwierdzić na jakim poziomie emocjonalnym jest ich „związek”. Brak rozmów pomiędzy nimi, niewyczuwalna chemia. Sprowadzenie tego wszystkiego do seksu (który w moim odczuciu też jest opisany w dość ordynarny sposób) jest po prostu słabym zabiegiem przez co czytamy książkę kompletnie się w nią nie wczuwając. Bohaterowie są bez wyrazu a dialogi i relacje między nimi są sprowadzone do minimum. Historia jest płytka i przewidywalna. Niestety. Bo książka może i miała potencjał lecz zmarnowała go już na samym początku.

Podsumowując

Rzadko kieruje się ocenami książek, wolę sama wyrobić sobie opinię na jej temat. Okładka książki naprawdę mnie przyciągnęła. Treść naprawdę mnie rozczarowała. Być może zbyt dużo podobnych książek już przeczytałam i pewne schematy są dla mnie zauważalne i przewidywalne. Z drugiej strony książka jest napisana w sposób słaby. Jak na historię o 29-latce jest ona opowiedziana z punktu widzenia nastolatki. Niestety.

Podobne wpisy

Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: