Zawalcz o mnie to historia pewnej, trudnej miłości, która ma do pokonania więcej niż mogłoby się na początku wydawać. Nieustający lęk i obawy dotyczące związku oraz rodzinnych obowiązków będą towarzyszyć nam i bohaterom przez całą lekturę. Declan, główny bohater, jest właśnie tym, który z wszystkimi problemami będzie musiał poradzić sobie sam. Czy starczy mu sił i odzyska miłość ze szkolnych lat?

To już drugi tom serii o Braciach Arrowood, który trafił na mój regał. Po poznaniu Connora i jego problemów, mamy teraz przyjemność przyjrzeć się bliżej Declanowi. W pierwszej części, mieliśmy już okazję trochę go poznać, co daje świetny początek, by wkroczyć w drugi tom ze świadomością, że wiemy o kim mowa.

Stara miłość nie rdzewieje

Declan był (i nadal jest!) zakochany w Sydney, z która był w związku przez 7 lat. Wiele osób ich podziwiało za to jak do siebie pasowali oraz to, jak się ze sobą dogadywali. Nie zawsze jednak może być tak pięknie jak byśmy chcieli. Jedna chwila, jedno wydarzenie zmienia wszystko i wywraca wózek zwany szczęściem do góry nogami. To zmusza Declana do podjęcia decyzji, która wtedy była najtrudniejszą w jego życiu.

Czasem trzeba wybrać mniejsze zło. Tak właśnie zrobił – zostawił kobietę, bo uznał, że tak będzie lepiej. Nie chciał obciążać jej barków swoim problemem, który wystarczająco go przygniatał i uniemożliwiał normalne funkcjonowanie. Mówi się, że nawet najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo. Czasem jednak z trudem przychodzi zmierzenie się z rzeczywistością.

Druga szansa

W taki sposób ich związek się skończył. Mimo, że byli daleko od siebie ich uczucie nie wygasło kompletnie. Kiedy doszło do konfrontacji po kilku latach, motylki w brzuchu znowu ożyły. Cóż… jak to w miłości (i w książkach) bywa 😉 Declan i Sydney nie są już dziećmi. Dorośli – choć sposób ich zachowania i komunikacji nadal określiłabym dziecinnym. On ją kocha, chciałby ją mieć dla siebie ale nie chce się angażować bo jest pewny, że ona zasługuje na mężczyznę, który spełni jej marzenia.

Ona również go kocha. Chciałaby się do niego zbliżyć ale w głębi duszy nie może mu wybaczyć, że ją zostawił. Nie toczą jednak wojny. Podczas długich rozmów najczęściej dochodzi do wymiany zdań i rozdrapywania starych ran. Autorka tworząc rozdziały z punktu widzenia jego i jej daje nam możliwość poznania punktu widzenia ich obojga. I ciężko w tym wszystkim znaleźć winnego, co uważam jest sporym plusem dla autorki bo nie wydaje osądu na danym bohaterze i to nam daje wybór.

Życie, życie jest nowelą…

Declan chciałby mieć ciastko i zjeść ciastko. Sydney jest jak najlepsze ciastko. Chciałby z nią być ale z drugiej strony woli cierpieć i nie wiązać się z nią, bo wie że nie da jej tego czego najbardziej pragnie – nie chce mieć dzieci i nie chce się żenić. Ciągle wmawia sobie, że mógłby być taki jak jego ojciec. Wie, że powinien trzymać się od niej z daleka by pozwolić jej ułożyć sobie życie – ale nie potrafi. Mimo to, robi wszystko by być jeszcze bliżej jednocześnie utrudniając życie zarówno jej jak i sobie. Kobieta chciałaby żeby on o nią walczył. Declan z kolei chciałby od niej kolejną szansę. Ale czego on właściwie od niej oczekuje skoro nie chce się wiązać?

Pechowe rodzeństwo

Główny bohater książki tak jak jego bracia, nie chce być jak ojciec i tak jak oni robi wszystko by nie zmarnować potencjalnej żonie i dzieciom życia. Każdy z nich myśli (lub ma nadzieje), że będzie szczęśliwy – jak jest naprawdę? Stronią od uczuć, od miłości, od szczęścia. Chcieli mieć tylko siebie i to spowodowało, że wyrażanie uczuć stało się naprawdę trudne. Każdy każdemu daje złote rady, z których sam nie potrafi skorzystać i przejrzeć na oczy. Mniej więcej mamy również przybliżoną postać trzeciego z braci – Seana, o którym będzie kolejna część książki (której już nie mogę się doczekać).

Podsumowując

Uwielbiam autorkę, Corinne Michaels, która tworzy właśnie takie dzieła, przepełnione wszelkimi uczuciami. Czytając jej książki można się odłączyć od rzeczywistości i wniknąć do świata bohaterów i zżyć się z nimi naprawdę bardzo mocno. Po tym właśnie oceniam czy książka jest dobra – i bez dwóch zdań Zawalcz o mnie do takich należy.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję
Wydawnictwu Muza

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: