Czy lubicie zwierzęta? Zgaduję, bez cienia wątpliwości, że tak. Koty, pieski, papugi i masa innych, przeróżnych gatunków często znajdują miejsce w naszym życiu. Zapytacie, dlaczego zaczynam wstęp pytaniem o zwierzaki. W końcu to blog o seksie i o wszystkim co z nim związane, prawda? Zgadza się.

W naszym życiu seksualnym często mamy jednak do czynienia z czymś co nam o tych zwierzakach przypomina 😉 Pozycja na pieska, kocie ruchy czy też pozycja na jeźdźca. Dziś sięgniemy w kompletnie innym kierunku. Czy pingwinek, który na co dzień lubi chłodne klimaty, będzie potrafił rozgrzać nas do czerwoności?

Satisfyer Pro Penguin to mój drugi gadżet, którego działanie opiera się na podstawie stymulacji bezdotykowej, po przez fale powietrza. Pierwszym, który trafił do mojej szuflady (a następnie oczywiście do łóżka!) był Satisfyer 2 Next Generation. Ten typ zabawki zaskoczył mnie kompletnie nowym sposobem dostarczania przyjemności. Jak sprawdził się uroczy dżentelmen z muszką?

Pierwsze wrażenie – wizualne

Cóż mogę powiedzieć – pierwsze wrażenie, i w sumie każde kolejne, było i jest takie, że wyciągając go z pudełka, uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. To jeden z tych gadżetów, który nie został stworzony by dawać wyłącznie rozkosz cielesną. Ma on również dostarczać doznań wizualnych – i robi to doskonale.

Pudełko samo w sobie jest typowym opakowaniem charakteryzującym markę Satisfyer. Prócz samego pingwinka, w zestawie mamy oczywiście ładowarkę magnetyczną USB oraz instrukcję obsługi.

Drugie wrażenie – cielesne

Z racji tego, że ma uroczą muszkę, zwykłam nazwać go dżentelmenem. Dżentelmenem, który troszczy się o kobiecą przyjemność serwując najrozkoszniejsze doznania. Pozwalając na wybór – aż 11 trybów o różnej intensywności daje nam nie małe pole do popisu. Co ciekawe – jest mocniejszy niż wcześniej wspomniany Satisfyer mimo, że jest ciut mniejszy, co widać na zdjęciu poniżej.

Jeżeli chodzi o sam wybór trybów – dla mnie cztery początkowe są dobre na „rozgrzewkę”. Dopiero później, od piątego do ósmego, nadają się do droczenia się samej ze sobą (możemy również oddać tę przyjemność partnerowi). Na koniec, niczym wisienka na torcie, zostawiam trzy tryby. Najintensywniejsze, które sprawdzają się na ostatniej prostej 😉

Bezdotykowa stymulacja

Jak wspomniałam na początku jest to gadżet opierający się na stymulacji bezdotykowej. Za pomocą umiejętnie tworzonych „fal powietrza” możemy dostarczyć naszej łechtaczce (a co za tym idzie – również nam) zupełnie nowych bodźców. Jeśli chodzi o sterownie, jest ono intuicyjne – ze względu na prosty interfejs nie można się pogubić w jego obsłudze. Dolny przycisk to włączanie/wyłączanie oraz zmiana intensywności, a górny przycisk odpowiada wyłącznie za zmniejszanie mocy ssania. Kilka praktycznych lekcji, a będziecie robić to z zamkniętymi oczami 😉

Zalety i… zalety bezdotykowego masażera Satisfyer Pro Penguin Next Generation

Na plus zasługuje jego niewielki rozmiar, ponieważ nie tylko można go upchnąć w bagażu gdy wybieramy się w podróż ale i nie będzie przeszkadzał podczas stosunku z partnerem (sprawdzone info!). Praktycznie w każdej pozycji dostęp do łechtaczki będzie możliwy, choć ja najbardziej cenie sobie w takiej sytuacji seks „na łyżeczki”.

Kolejne zalety, które nasuwają mi się na myśl to bez wątpienia wodoodporność – jak przystało na zwierzę, które lubi wodę może do woli sprawiać przyjemność podczas kąpieli lub prysznica. Gadżet ma również wygodne ładowanie – nie ma konieczności martwienia się o zapas baterii. Sam czas ładowania jest dość szybki bo masażer jest gotowy do sprawiania przyjemności po ok. 1,5 godzinach.

Łatwość w utrzymaniu czystości – to wszystko dzięki materiałom, które zostały użyte do jego wykonania: silikon medyczny oraz tworzywo ABS. Bez problemu po zabawie można umyć go pod bieżącą wodą nie zapominając o mydle antybakteryjnym lub środku przeznaczonego do czyszczenia akcesoriów erotycznych. Sam „dzióbek” pingwinka można spokojnie wyjąć i umyć.

Odniosę się na koniec do jego dyskretnej pracy – przed przyłożeniem do łechtaczki pingwinek na najwyższym trybie jest dość hałaśliwy. Aczkolwiek podczas zabawy się skutecznie ”wycisza”, zarówno zarzucenie koca czy pościeli sprawia, że jest niemalże niesłyszalny 😉

Masażer bezdotykowy warty polecenia?

Jak najbardziej. Uważam, że jest to dobra alternatywa dla standardowych wibratorów czy innych gadżetów opierających się na wibracjach. Nie jest on na tyle szalony co Pingwiny z Madagaskaru, ale na pewno nie raz Cię zaskoczy. Co również jest ważne – także cena nie jest jakoś wygórowana przez co może być dobrym pomysłem przy kolejnych zakupach do Twojej sypialni 🙂

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: