To co jest widoczne gołym okiem łatwiej zlokalizować i dopieścić. Sprawy się komplikują jeśli przychodzi nam szukać czegoś, czego nie widzimy i jesteśmy zdatni na wyczucie 😉 Jeśli chodzi o punkt G: część kobiet o nim wie i pieści, część myśli że to co pieści to jest punkt G a jeszcze inna część – nie znajduje go i jedyny punkt G jaki zna to ten ze słowa shoppinG 😀
Podpowiem wam więc, jak zlokalizować punkt G i jakie korzyści przynosi jego pieszczenie
Należy pamiętać, że nie każda kobieta jest taka sama i nie każda będzie miała przyjemność z jego stymulowania. Ale nie dowiesz się jak nie spróbujesz – zatem do dzieła! Ogłaszam wielkie poszukiwania punktu G!
Czym szukać punktu G?
Możesz to zrobić samej robiąc to – że tak to ujmę – na własną rękę, 😉 lub to zrobić to za pomocą gadżetów erotycznych lub… najbardziej przyjemne (dla mnie!) poprosić partnera o pomoc! Na pewno jeśli się dowie, że potrzebujesz pomocnej dłoni – zgodzi się z zamkniętymi (albo szeroko otwartymi) oczami 😉
Punkt G od A do Z
Punkt G swoją nazwę zawdzięcza Ernstowi Gräfenbergowi – to niemiecki lekarz, który był pierwszą osobą, który go opisał. Jest on umiejscowiony na przedniej ścianie pochwy około 2-3cm od jej wejścia. Jego struktura jest chropowata w dotyku. Kiedy najlepiej go szukać? Najlepiej w czasie, kiedy kobieta jest podniecona czyli po grze wstępnej, na którą składają się pieszczoty ciała i łechtaczki.
Jak go stymulować?
Dobrze – skoro wiesz już gdzie jest i jak go znaleźć przejdźmy do akcji – stymulacji. Użyj (swoich lub partnera) palców. Jak już dokładnie go wybadasz i poczujesz przyjemność ze stymulacji możesz użyć wibratora przeznaczonego do stymulacji punktu G. Jego specjalne wygięcie służy do łatwiejszego ‘’namierzenia” celu i trafienia w samo jego centrum. Jeśli jednak nie masz pod ręką gadżetu wykorzystaj naturalny jego odpowiednik – penisa. Partner będzie zadowolony, że może ci pomóc a ty… ty będziesz zadowolona – dosłownie 😉
O pozycjach, w których najlepiej stymulować punkt G będzie w kolejnym wpisie.
Podsumowując. Szukanie punktu G jest fajne! Daje nam wiele frajdy i pretekst do wielu eksperymentów – co jest bardzo korzystne dla życia intymnego, ponieważ nie ma miejsca na rutynę. Kiedy już opanujemy technikę pieszczenia tego miejsca można posunąć się krok do przodu i szukać pozycji, w której będzie nam dane doświadczyć orgazmu pochwowego podczas seksu a może nawet i kobiecego wytrysku.
Moja rada: czasem potrzeba dodatkowej stymulacji, żeby osiągnąć orgazm, nie wahaj się jeśli czujesz że już nadciąga fala rozkoszy – zanurkuj dłonią i pomóż sobie, pieść swoją łechtaczkę.
Najważniejsze – robić to z przyjemnością a nie pod presją żeby tylko osiągnąć orgazm i już. Warunkiem największej satysfakcji seksualnej jest czerpanie rozkoszy z całego aktu. Jak już kiedyś pisałam – seks to nie wyścigi, tu żeby być najlepszym warto być ostatnim 😉
Ulepszmy razem blog!
Wypełnij anonimową ankietę



