Marka Lelo jest chyba każdemu dobrze znana – to producent wyjątkowych gadżetów erotycznych, które cieszą się nie małym zainteresowaniem. W swojej ofercie ma również prezerwatyw, mowa o Lelo Hex. Razem z moim mężczyzną mieliśmy okazję je przetestować, a naszą recenzją podzielić się z Wami.

Lelo Hex, co je wyróżnia na tle innych prezerwatyw?

Różnią się od standardowych prezerwatyw które są dostępne na rynku przede wszystkim wyglądem. Lateksowe, stworzone na podobieństwo grafenu, mają strukturę 350 połączonych sześciokątów. Zdaniem partnera, który bardziej dostrzega różnicę między Lelo Hex a np. prezerwatywą marki Durex, stwierdza że te pierwsze przylegają bardziej do penisa pozwalając na zdecydowanie większą bliskość i komfort podczas seksu. Moim zdaniem, różnica między tymi dwiema prezerwatywami jest niewielka. Obie są super-cienkie jak i wytrzymałe.

Czy faktycznie są takie mocne jak zapewniają twórcy?

Jeśli chodzi o samo stosowanie – owszem. Jednak drogie panie – jeśli macie długie paznokcie, zostawcie zakładanie swoim partnerom. Chyba, że potraficie to zrobić ustami… 🙂 Sama jedną niefortunnie uszkodziłam podczas zakładania.

Cena

Cóż, porównując cenę Lelo Hex z cenami innych marek takich jak Skyn, Durex czy Unimil – wypadają znacznie najdrożej. Jak wiadomo gadżety tej marki również nie należą do najtańszych. Jednak za przyjemność i jakość warto zapłacić.

Cóż, przyjemnie było sprawdzić je „na własnej skórze” i z pewnością jeszcze nie raz zagoszczą w naszej sypialni.

 

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: