Planujemy spotkania, wydatki, wizyty u dentysty czy fryzjera. Organizacja wprowadza do naszego życia pewien ład – i jak dla mnie jest to naprawdę dobry nawyk. Pozwala zminimalizować czasem stratny czas, który poświęcamy np. na setne przejrzenie tych samych wiadomości w Internecie. Najpierw obowiązki — potem przyjemności! Co jednak gdy planujemy dosłownie wszystko i dochodzi do tego, że zaczynamy planować nawet… seks? Czy to ma w ogóle sens i się sprawdza? I tak — I nie. Wszystko zależy od kontekstu.

Plany mają to do siebie, że lubią się zmieniać

Zacznijmy od tego, że kiedy „coś” planujemy w dłuższym odstępie czasu, możemy natknąć się na to, że coś innego wypadnie nam w ostatniej chwili. I wtedy całe plany się zmieniają. Znacie to przysłowie: „myślał indor o niedzieli…”.  Coś nie wyjdzie, ktoś zapomni, czegoś zabraknie i tak dalej, i tak dalej… Im bardziej się na coś nakręcamy, tym większe mamy zderzenie z rzeczywistością, gdy nie idzie po naszej myśli.

Często mamy tak z wakacjami. W Internecie: piękne widoki, pięciogwiazdkowy hotel, miła obsługa — w rzeczywistości, cóż… Zamiast na renowacje hotelu, właściciele woleli wydać na dobrą reklamę.

Tak też potrafi być z seksem. Wyobrażamy sobie, że będzie wyglądał idealnie, jeden do jednego tak jak sobie to ułożyliśmy. Gra wstępna, butelka wina, płonące świece i dopasowana bielizna, która będzie zmysłowo lądować na podłodze. I nagle przychodzi ona — siła wyższa. W postaci spóźnionego faceta, rozbitej butelki, oczka na pończosze czy niepowiedzianej wizycie przyszłych, lub obecnych, teściów. Zamiast gotującej potrawy — gotujesz się ty, cała w środku. Zamiast płomieni namiętności, w ogniu stają nasze fantazje i wyobrażenia. Wiem o czym mówię, bo niejednokrotnie wraz z partnerem się o tym przekonaliśmy.

Czy planowanie seksu ma sens?

Jak wspomniałam wcześniej, zależy to od kontekstu i kilku zmiennych. Nie zdarzyło mi się nigdy zapisać w kalendarzu: „wtorek, 13 marca – godz. 18:30 – stosunek” 🙂 Dlaczego? Bo seks często wynika impulsywnie – wystarczy jedno spojrzenie przy wspólnym myciu naczyń, a całą robotę przejmuje na siebie zmywarka.  Zgadza się. Takie coś sprawdza się, gdy jesteście sami w domu i wiecie, że nikt nie zajrzy. Nie martwicie się o rodziców piętro niżej czy współlokatorów za ścianą. Nie planujesz też przecież kiedy kichniesz, prawda? Możesz jedynie zaplanować, kiedy wybierzesz się do lekarza, aby ten katar ujarzmić…

Wiecie czym jest role-play?

To odgrywanie ról, zazwyczaj w kontekście seksualnym, gdy każde z was na pewien moment musi stać się kimś innym. Niewinna uczennica i surowy nauczyciel? Stanowcza policjantka i uległy złodziej? Brzmi jak pomysł na… zaplanowany stosunek. W tym sensie, że nie data, a przebieg zbliżenia jest ważny. Macie akurat wolny weekend i potrzebujecie powiewu świeżości w waszym życiu intymnym? Ta recepta może przynieść bardzo dobry skutek 🙂

Wcielenia się w kogoś na kilka godzin daje możliwość zrobienia czegoś, o czym dawno marzyliście czy fantazjowaliście. Możecie zaplanować w takiej sytuacji np. wizytę u lekarza, gdy zamiast niego zjawia się ponętna pielęgniarka i musi ulżyć pacjentowi. Być może borykasz się z problemem uszczelki pod zlewem? Wizyta hydraulika powinna załatwić problem 😉 I tutaj też chcę dodać, żebyście nie marnowali czasu na pisanie scenariuszy na karteczkach. To wasza naturalność poprowadzi was do tego, co nieuniknione.

Im bardziej będziecie naturalni w swoich rolach, tym lepiej dla was. Chęć idealnego odegrania scenki może doprowadzić do tego, że cały misterny plan pójdzie… no właśnie.

Często planujemy seks, nawet o tym nie myśląc

Zbliża się wyjazd wakacyjny, co robisz? Zabierasz ze sobą seksowną bieliznę, gadżet erotyczny i kilka gumek, bo wiesz, że lubicie robić to w nowych miejscach. Tak, też tak mam… Twój mąż właśnie dostał awans – wizyta w dobrej restauracji, a potem namiętny seks w celu uczczenia sukcesu — brzmi bardzo podniecająco.  Także imprezy jak np. Sylwester czy Nowy Rok, często przerzucają myśli w erotycznym kierunku i dla świętego spokoju bierzesz jedną gumkę do torebki 😉

Nie wszystkie drogi prowadzą do stosunku

Związek to nie tylko seks. To również przyjemność, jaką można czerpać z bliskości drugiej osoby. Nie wszystko kręci się wokół penetracji. W końcu to nie jest jedyny sposób na okazywanie bardziej intymnych uczuć. Nie zapominajmy o czułościach jak przytulanie, pocałunki, wyznawanie uczuć za pomocą słów. To czynności, których nie powinno się planować, a które powinny po prostu się dziać.

Z planowaniem seksu jest jak z pomysłem na obiad. Miała być zapiekanka z makaronem i warzywami, ale nie było ani jednego, ani drugiego i wyszła jakaś zupa. I była równie dobra. Czasem nie planujesz obiadu, a już masz podany deser… 🙂 Planowanie seksu sprawdza się, ale tylko czasem.

Stawiajcie na naturalność swoich odruchów, a gdy będziecie potrzebowali nowych bodźców, wtedy zaplanujcie jak je wyzwolić 😉

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: