Klaps. Dzieciom kojarzy się z czymś nieprzyjemnym. Aktorom o tym, że muszą skupić się jak najlepiej by nie musieć nagrywać dubli. Mi kojarzą się z czymś zgoła odmiennym – o czym już dobrze powinniście wiedzieć jeśli uważnie czytacie mojego bloga. Lubię klapsy. To uczucie towarzyszące im podczas ich zadawania oraz to gdy oczekuję na kolejne spotkanie dłoni czy innego gadżetu z moimi pośladkami. Od tych lekkich, po te, po których przygryzam wargę. Dłonie partnera potrafią czynić cuda – a jeśli ma on w nich cudowny gadżet – przyjemność jest jeszcze większa.

Podczas stosunku spanking wychodzi sam z siebie. Prosty komunikat wyzwala prostą czynność. Słyszysz klepnij – po prostu klepiesz. Czasem wstydzimy się jednak o tym mówić na głos i wszystko pozostaje w kategorii niespełnionych fantazji. A szkoda – zawsze zachęcam do eksperymentowania i szukania tego co rozbudza emocje w łóżku. Takim rodzajem urozmaicenia są właśnie te niepozorne klapsy. Pasek od spodni, silna męska dłoń, packa czy szpicruta – możliwości jest mnóstwo. Ostatnio do mojej kolekcji doszedł nowy gadżet do wymierzania przyjemności. Pejczyk Sensua od, chyba wszystkim znanej, marki Lelo.

Pejczyk Sensua od LELO | Recenzja

Ocena wizualna

Szwedzka firma, która charakteryzuje się dopieszczeniem każdego szczegółu swojego gadżetu w taki sposób, żebyśmy to my później byli dokładnie dopieszczeni 😉 Za to właśnie ich cenie. Począwszy od eleganckiego pudełka, którego samo otwieranie powoduje przyjemne mrowienie na różnych częściach ciała – po sam gadżet. Starannie zapakowany, czekający na to, aż chwycisz go w dłoń. Teraz już dobrze wiem jak czuł się Harry, gdy po raz pierwszy chwycił przeznaczona mu różdżkę. Sprawiający wrażenie niemal luksusowego czerwony pejcz z rzemykowymi paskami. Wystarczy ich dotknąć, by wiedzieć że wkrótce czeka satysfakcjonująca zabawa. Jakość wykonania również jest zadowalająca.

Pejczyk Sensua od LELO | Recenzja

Wrażenia cielesne

Jak widzicie na zdjęciach prezentuje się pięknie. W rzeczywistości również – i nie tylko od strony wizualnej. Rączka idealnie leży w dłoni, a rzemyki do zadawania rozkoszy spisują się świetnie. Bo musicie mi uwierzyć, że taki gadżet można zastosować wszędzie. Piersi, uda, brzuch, plecy czy ramiona. W zależności od siły smagnięcia zwiększa się przyjemność. Delikatnie i subtelnie na początek, a potem mocno i zdecydowanie? Jak najbardziej. I choć partner potrafi użyć siły to rzemyki nie zostawiły śladów na skórze na zbyt długo. Daje plusa. Od mocniejszych wrażeń mam packę. Z pejczykiem gra wstępna nabiera rumieńców… i przyznam szczerze, że jest bardziej namiętna, kiedy w ruch idą gadżety BDSM. 

Ogólna ocena

Podsumowując w dosłownie trzech zdaniach. Jeśli szukacie czegoś zmysłowego i jednocześnie z pogranicza BDSM – polecam. Potrafi urozmaicić grę wstępna i pobudzić do dalszego eksperymentowania w łóżku (lub poza nim). Kolor pejczyka mówi sam przez siebie – potrafi rozgrzać do czerwoności 😉

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor Paulina

Napisz komentarz

%d bloggers like this: