Lubrykanty zostały stworzone z myślą o komforcie podczas zbliżeń zarówno we dwoje jak i zabaw solo. Minimalizują ryzyko otarć i drobnych urazów nawet w trakcie dzikich igraszek – są także zbawieniem dla kobiet, którym z różnych powodów doskwiera suchość pochwy. Ja osobiście mam 3 swoich faworytów, które zawsze mam pod ręką.

Testowałam kilka różnych rodzajów lubrykantów – niektóre z nich nie nadawały się nawet do tego, żeby napisać o nich recenzje, bo zamiast niej wyszedłby niezły roast. Ale były też takie, które warte są polecenia, ponieważ zarówno składem jak i działaniem pozytywnie zaskakują i przez to są godne uwagi. I to je dziś wam właśnie przedstawię.

1. Najlepszy, bo do każdego rodzaju zabaw – System JO, H2O Personal Lubricant

To dla mnie absolutnie numer 1 jeśli chodzi o żel, który mogę użyć do wszystkiego. Nie tylko do klasycznego seksu, ale i analnego i jako nawilżenie podczas zabaw z gadżetami erotycznymi. Idealna gęstość, długie działanie i nie spowodował u mnie ani u mojego partnera żadnych podrażnień. Nigdy mnie nie zawiódł kiedy go potrzebowałam, dlatego zasługuje na swoje pierwsze miejsce.

Bezpieczny jest zarówno dla gadżetów silikonowych jak i prezerwatyw. Dodatkowym plusem jest to, że pojawia się w buteleczkach o różnej pojemności: 30 ml, 60 ml, 120 ml, a nawet 240 ml czy 480 ml. Także i ci, którzy używają sporadycznie jak i ci, którzy używają często i dużo znajdą odpowiednią pojemność dla siebie.

2. Idealny, by zjeść deser w łóżku – System JO, White Chocolate Raspbery Truffle

Kiedy po raz pierwszy spróbowałam smakowego lubrykantu – przepadłam. Pojawiały się kolejne i kolejne smaki: od tych smakujących jak owoce po wariacyjne i smaczne… desery. Nie mogło zabraknąć więc kolejnego produktu tej samej marki. Smakowego, idealnego by urozmaicić seks oralny i przekształcić go w rozkoszny deser

Jego smak jest subtelny i, mimo braku cukru w składzie (duży plus!) słodki, ale nie przesłodzony. Znacie to powodzenie mówione przy każdym torcie: ‘’dobry, nie za słodki’’ – tak właśnie bym go opisała. Śmiem stwierdzić, że w ostatnim czasie wybieram go częściej niż mój wcześniej ulubiony słony karmel, który kiedyś również dla was recenzowałam. Lubrykant sam w sobie nie jest przeznaczony tylko do seksu oralnego. Pocałunki podczas gry wstępnej też mogą smakować maliną i truflą jeśli da się po kropelce na język.

Mało tego, jego zastosowanie jest tak szerokie, że może być wykorzystany do deserów przygotowywanych w kuchni (nie w sypialni, na łóżku), a nawet drinków – jak się bawić to się bawić!

3. Odpowiedni, by zapewnić przyjemność analną – Pjur Analyse Me!

Ostatnim lubrykantem jest właśnie Pjur, którego testowałam jakiś czas temu i wkrótce na blogu pojawi się jego recenzja. Miałam dość sporo czasu by odpowiednio się z nim zaznajomić. Cóż mogę powiedzieć na jego temat tutaj, w skrócie? To silikonowy środek, którego zadaniem jest zapewnić jak najlepszy poślizg o długotrwałym działaniu. Idealny przy okazji seksu analnego. Przyznaję, efekt nawilżenia jest zadowalający, tak samo jak wydajność.

Kolejnym plusem jest to, że może być wykorzystany do masażu. Jeśli akurat nie ma pod ręką nic innego przeznaczonego do tej czynności, śmiało można wykorzystać ten żel.

I moja ulubiona zaleta – cechuje go wodoodporność – daje radę pod prysznicem. Mokre zabawy podczas wspólnej kąpieli są przyjemnością dzięki temu, że nie jest łatwo go zmyć. Pjur jest bezpieczny dla prezerwatyw. W przypadku zabaw analnych, podczas których gadżety idą w ruch – należy mieć na uwadze to aby nie stosować go razem z tymi wykonanymi z silikonu medycznego . Istnieje wtedy ryzyko uszkodzenia materiału.

Dobry poślizg -> lepsze doznania -> najlepsza przyjemność

Zaczynając pisać ta recenzje wyciągnęłam na wierzch moje wszystkie lubrykanty i zrobiłam przegląd tych, które najlepiej wspominam. Wybrałam te, które najlepiej mi się kojarzą i co za tym idzie właśnie ich było najmniej w buteleczkach. Los chciał, że w zestawieniu znalazło się coś do każdego rodzaju seksu: oralnego, waginalnego i analnego. Mam nadzieję, że to krótkie zestawienie moich top trzech lubrykantów przekona was do zaznajomienia się z tego typu wspomagaczami – na nie nie musicie mieć recepty 😉

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: