Do mojej szuflady trafiły kolejne gadżety. W sumie to jeden… ale w trzech różnych wydaniach. Iroha Petit to jednorazowe masażery łechtaczki, które dobrze powinny sprawdzić się przy wkraczaniu na drogę do samomiłości i oswojeniu się z gadżetami erotycznymi. Czy warto się z nimi zapoznać?

Co rozróżnia te trzy małe „grzybki” od siebie? Faktura powierzchni, którą możesz się pieścić.

Do wyboru, jak wspomniałam wcześniej, mamy trzy różne kształty. Pierwszy to Shell – przypominający muszelkę, drugi, Plum, charakteryzujący się subtelnym kształtem kwiatka oraz trzeci, Lily, mający przypominać kształt kwiatu lilii.

Małe, poręczne i bezpieczne

Kiedy po raz pierwszy je zobaczyłam byłam nimi bardzo zaintrygowana. Małe, wykonane w 98% z wody i agaru (substancja żelująca) sprawiały wrażenie delikatnych i kobiecych. Nie mogłam wyobrazić sobie jakie wrażenie może nieść za sobą ich użycie w łóżku.

Na szczęście po raz kolejny los się do mnie uśmiechnął i zgarnęłam je w konkursie marki Iroha na Twitterze. Paczka dotarła szybko i mogłam je równie szybko przetestować, przy okazji dzieląc się z wami moimi wrażeniami.

Shell, Plum & Lily

Na wstępnie zaznaczę, że będę opowiadała o nich w liczbie mnogiej bo co do zasady działają tak samo. Rozróżnia je tylko powierzchnia, która oczywiście ma jakiś wpływ na doznania, ale o tym poniżej 🙂

Ich skład sprawa, że są wystarczająco mokre aby nie używać do nich lubrykantu. Przykładając je można doświadczyć odpowiedniego nawilżenia i poślizgu bez potrzeby szukania jakiegoś dodatkowego żelu.
Chyba, że zabawa zaczyna się przeciągać, a ty nie chcesz jeszcze kończyć…

Jak to działa? Po prostu je odpakowujesz i używasz. Nie ma żadnych przycisków czy panelów sterujących. Gadżet stworzony idealnie na pierwszy raz? Uważam, że można o nich myśleć właśnie w tej kategorii.
Są na pewno fajną alternatywą dla pieszczot dłońmi i palcami.

Choć każde z trzech posiada inną fakturę (muszelka, kwiat, lilia) to ja osobiście różnicę odczułam tylko pomiędzy muszelką a pozostałymi dwoma kwiatkami. I chyba ona podobała mi się najbardziej ze względu na swoją „karbowaną” powierzchnię.

Na ciepło czy na zimno?

Mają taką zaletę jak szklane dilda – można je zostawić w lodówce lub ogrzać pod ciepłą wodą, by doznania stały się intensywniejsze i bardziej przyjemne. Po schłodzeniu można bawić się nimi jak kostką lodu, z tym, że ten masażer się nie rozpuści. Ciekawy sposób na urozmaiconą grę wstępną, szczególnie podczas upalnych dni czy wieczorów. Ogrzanie Shell, Lily czy Plum daje równie ciekawy efekt, aczkolwiek chwilowy, mimo to przyjemny.

W wannie i pod prysznicem

Tak! Kolejna zaleta tych zabawek, które mieszczą się w dłoni – można je zabrać pod prysznic i do wanny.
Do pieszczot pod wodą nadają się idealnie…

Mają jedną wadę…

… nie są wielokrotnego użytku. Niestety, to gadżety, które są jednorazowe. W trosce o higienę i zdrowie intymne można użyć ich tylko raz, a potem lądują w koszu.

Podsumowując

To wyjątkowy gadżet, którego warto przetestować i doświadczyć czegoś nowego. Cena też jest do zaakceptowania biorąc pod uwagę inne gadżety jednorazowe, które potrafią kosztować kilka razy tyle.
Jeśli chcesz spróbować czegoś nowego i wstąpić w grono osób, które pokochały gadżety erotyczne, jest to dobry pierwszy krok na drodze, aby się tak stało 😉

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: