Dziś wpis inny niż wszystkie dotychczas. Nie będzie o pozycjach, gadżetach czy poradach seksualnych — nadal jednak zostaniemy w tematyce seksu. Liźniemy trochę historii! I bez obaw, nie będę was zanudzała nudnymi i długimi wywodami z masą dat i nazwisk.

Czasem za wynalazkiem stoi przypadek i zbieg okoliczności. Nie zastanawialiście się czasem, biorąc do dłoni jakiś przedmiot, jaka jest jego geneza? Co doprowadziło do sytuacji, że „coś” wygląda właśnie tak jak teraz? Co w ogóle było powodem pracy nad daną rzeczą i jej doskonaleniem. Dlatego też, z czystej ciekawości, postanowiłam przyjrzeć się historii prezerwatyw 😉

Historia prezerwatyw

Pierwsze wzmianki o protoplaście naszych dzisiejszych gumek można znaleźć już 3000 lat wstecz. Wtedy to Egipcjanie zaczęli stosować lniane futerały na członki. Ich używanie miało zapobiegać głównie ograniczeniu roznoszenia się chorób wenerycznych. Wynalazek ten udoskonalili Rzymianie, gdzie lniane worki zastąpili kozim pęcherzem. W innych krajach stosowano nie mniej wymyślne sposoby jak różnego rodzaju specyfiki do picia w celu zapobieganiu ciąży. W Chinach na przykład kobiety chroniły się za pomocą napoju z domieszką ołowiu i miedzi. W różnych źródłach znajdziemy informację, że jako prezerwatyw używano nawet… muszli ślimaka. Czy było to wygodne i dawało dodatkowe bodźce? Tego się chyba nigdy nie dowiemy.

Całe szczęście na tym nie poprzestano. Wraz z rozwojem ludzkości, swój rozwój miały wszystkie inne rzeczy. Casanova, synonim dzisiejszego uwodzicielstwa, w swoich czasach (XVIII wiek) zakładał na swojego penisa wytwory z baranich jelit, rybiej skóry lub jedwabiu. Ten ostatni typ był uważany za najbardziej elegancki, gdzie jego zakładanie przypominało coś na kształt pasa do strapona. Za pomocą wstążek był po prostu mocowany do bioder. Ciekawostką jest na pewno fakt, że potrafiły być one wielokrotnego użytku 🙂 Opróżnić — umyć — wysuszyć — ponownie założyć. Proste. Z ich skutecznością było różnie, ale na pewno obniżały poziom rozprzestrzeniania się syfilisu oraz innych chorób wenerycznych.

Rewolucja przemysłowa

Na kolejne etap ewolucji musieliśmy chwilę poczekać. Dopiero w XIX wieku amerykański fabrykant, Charles Goodyer, opracował technologię wulkanizacji kauczuku. Wtedy też zaczęto produkować prezerwatywy z gumy. Były one dość grube i posiadały szwy, jednak również można było używać ich kilka razy. Prawdziwą rewolucję przyniósł Julius Fromm. Opatentował on jako pierwszy produkcje nowoczesnej bezszwowej prezerwatywy wykonanej z lateksu. W końcu także były jednorazowe i stosunkowo cienkie. Dość szybko jego wynalazek znalazł grono odbiorców i przemysł „ogumienia” zaczął się rozprzestrzeniać na świecie 🙂

Do wyboru, do koloru

Dziś wchodząc do apteki czy do drogerii, jeśli chcemy wybrać prezerwatywy, konieczna jest chwila zastanowienia. Interesuje nas dany smak lub kolor? Pragniemy dodatkowej stymulacji za pomocą zgrubień czy wypustek? Może potrzebujemy dodatkowego nawilżenia bądź z dodatkiem specjalnego środka, który opóźni męski orgazm? Nie wspominam o rozmiarze, który przy wyborze również jest ważną kwestią, jeśli chcemy zachować bezpieczeństwo i komfort.

Czy wyścig o produkcje najlepszej prezerwatywy się skończył? Nie koniecznie. Co jakiś czas pojawiają się nowe prezerwatywy, których zadaniem jest wzniesienie doznań na wyższy poziom. Ostatnio takim produktem były według mnie prezerwatyw HEX od marki LELO. Na chwilę obecną na rynku mamy dominację trzech głównych producentów prezerwatyw: Durex, Unimil oraz My.Size.  

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: