Po dwóch latach od ekranizacji pierwszej części losów Christiana i Anastasi doczekaliśmy się kontynuacji głośnej powieści pod tytułem „Ciemniejsza strona Greya”. Sale kinowe w Walentynkowy dzień znów przeżywały oblężenie. Zmiana reżysera i długie oczekiwanie na spektakl w mojej opinii zaowocowało – „Ciemniejsza strona” wygrywa z poprzednią częścią.

Z każdym kolejnym dniem zbliżającym nas do premiery byliśmy znów pełni nadziei, że to co nie grało w pierwszej części poprawi się oraz, że nic nie zostanie zepsute. Czekaniu nie było końca, aż dostaliśmy to na co tak długo czekaliśmy… nie mogę powiedzieć, że się nie byłam zadowolona. Ale nadal czegoś brakowało.

Aktorzy

Głównych aktorów mamy tych samych – lecz postawionych w nieco innym świetle. Grey – surowy, apodyktyczny biznesmen po rozstaniu z Aną zmienia się. Wszystko aby tylko otrzymać kolejną szansę od kobiety, którą kocha. Anastasia jest tą samą nieśmiała i roztrzepaną kobietą, która próbuje pogodzić się z tym co się stało. Drobnym wyjątkiem jest dodanie do głównych bohaterów trójki postaci drugoplanowych. Niestety są to postacie epizodyczne, których nie możemy poznać bliżej. Leila Williams psychicznie chora i dawna uległa, Pani Robinson czyli kobieta która wprowadziła go w świat BDSM oraz szef Any, Jack Hyde. Końcówka filmu pozwala nam tylko dowiedzieć się, że jedna z tych trzech postaci może mieć znaczącą rolę w trzeciej części.

Muzyka

Tutaj krótko. Muzyka wypada słabiej niż w „50 Twarzach”. Utwory, choć ciekawe i dobre, są nieodpowiednio dopasowane do scen przez co nie buduje się tej samej atmosfery jak w poprzedniej części. Muzyka w filmie jest ważna – lecz całe szczęście nie popsuła nam widowiska. 😉

Film

Fabuła opiera się o zmianę Christiana pod wpływem miłości, do której jak sam przyznaję nie czuł wcześniej do żadnej kobiety. Czy jest tak do końca? Bawialnia nadal budzi w naszym bohaterze podniecenie oraz pożądanie lecz widać w nim wyrazie walkę z samym sobą – a Ana chce mu w tym pomóc. Fabuła pozwala nam także poznać dlaczego Grey jest taki a nie inny. Jak wspominałam wcześniej bohaterzy drugoplanowi… są. Po prostu. Nie odgrywają żadnej znaczącej roli w filmie. Brakuje mi tutaj jednej osoby, która mogła by się pojawić a jest ważna dla znaczenia fabuły – doktora Flynna.

Seks

Jest go jednocześnie więcej i mniej. Z kategorii BDSM nie dowiadujemy się niczego nowego. Pokazano nam użycie dwóch zabawek erotycznych oraz kilka scen seksu. Skupiały się one głównie na piersiach panny Steele oraz jej twarzy. Fanki Christiana niestety nie mogły nacieszyć oczu jego ciałem (pomijając jeden fragment gdy mamy pana Greya w pełnej okazałości pokazanego z tyłu). Może lepsza powinna być jakość a nie ilość?

Podsumowanie

Ekranizacja znanego dzieła zawsze jest trudna i nie dogodzi się wszystkim. Niech chodzi jednak też o to żeby film był kalka w kalkę jak książka, a tutaj próbowano to czasem robić a czasem nie. Zgadzam się z opinią, że książka jest lepsza – ale z filmem również warto się zapoznać bo także ma swój urok. Także tutaj film otrzymuje 4 z plusem.

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: