fbpx

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Czy mając na myśli seks, to znane powiedzenie sprawdza się równie dobrze? Pisząc „apetyt” mam na myśli ochotę na małe czy większe igraszki. Kiedy mamy największą chęć na miłosne harce, a kiedy jest mniejsza? Co ma na to wpływ i jak temu zaradzić?

Kiedy rośnie apetyt na seks?

U nas, kobiet, jest zazwyczaj tak, że największą ochotę na seks mamy w pierwszej połowie cyklu. Wtedy chętniej inicjujemy zbliżenia, lub gdy partner zaczyna przejmować inicjatywę nie zasłaniamy się migreną czy ciężkim dniem. Winien jest temu estrogen – jak widać hormony mogą stanąć i po naszej stronie. Po czasie owulacji „ognisko namiętności” w naszym wnętrzu powoli zaczyna gasnąć spowodowane drugim hormonem – progesteronem. Lecz nikt nie powiedział, że sprawny harcerz z pomocą swojego kijka nie roznieci ognia choćby na jedną noc 😉 Wystarczy odpowiednio się do tego zabrać – może masaż na początek? Dla mnie masaż jest świetną opcją na rozpoczęcie gry wstępnej, na mnie zawsze to działa – magia dotyku czyni cuda.

U facetów jest to trochę inne. Ich apetyt jest w miarę jednolity na przestrzeni całego miesiąca. Oczywiście pojawiają się „spadki”, które mogą być spowodowane różnymi czynnikami. Na to odpowiedź znajdziecie niżej.

Pora na seks!

Idealna pora na seks teoretycznie nie istnieje. Przynajmniej taka, kiedy oboje mamy dziką ochotę. Sama nie jestem zwolenniczką miłosnych uciech po 22, gdzie zmęczona swoimi obowiązkami wolę wypić lampkę wina i obejrzeć jakiś film – lub najzwyczajniej zasnąć. Godzinny poranne czy też późno popołudniowe sprzyjają igraszkom. Zegara biologicznego się nie oszuka – chyba, że ma się go przesuniętego z powodu wykonywanej pracy czy nocny tryb życia. Dotyczy się to zarówno mężczyzn jak i nas, kobiet.

Za ciepło – za zimno

Jak się okazuje aura pogodowa również wpływa na nasze życie erotyczne. Ciepłe, wręcz gorące miesiące sprzyjają namiętności – za sprawą lata i słońca podnosi się poziom hormonów szczęścia (serotoniny i dopaminy), więc chętniej uprawiamy seks niż kiedy następuje nagłe ochłodzenie lub zbliża się burza. W takich chwilach wygrywa odpoczynek i sen. Ale czy zawsze? Dużo zależy od was jak chcecie wykorzystać ten dzień – rozgrzewka w łóżku na poprawę nastroju to zawsze dobry pomysł 😉 W takich chwilach posiadać jakąś grę dla dwojga. Jeśli nie macie żadnych gier możecie wykorzystać coś, co zawsze znajduje się pod ręką np. krawat czy pasek. Jeśli szukasz inspiracji – polecam 10 sposobów na grę wstępną, które mogą ci się spodobać.

Apetizer na seks?

Owszem, gdy ktoś ma niskie libido może wspomóc się lekami lub nawet udać do lekarza gdy dostrzeżemy poważniejszy problem z naszymi „zachciankami” na seks. Z rzeczy, które same mogą wam się nawinąć na myśl co może poprawić nasze uśpione żądze:

  •  ćwiczenia – podczas nich są uwalniane endorfiny, które następnie uwalniają hormony płciowe. Nie musi to być bieganie (choć polecam) czy dźwiganie sztang. Joga? Taniec na rurze? Wybierzcie same 😉
  • zdrowa dieta – zbilansowane jedzenie i pilnowanie tego co trafia do naszego żołądka przekłada się na to jak się czujemy. Fast foody, gazowane napoje czy słodkości (w ogromnych ilościach) nie będą twoimi sojusznikami.
  • zmień… swoje podejście. Nie zadręczaj się wadami, zmień swoje podejście do ciała, jeśli masz kompleksy – spróbuj je pokonać, jeśli zaakceptujesz swoje ciało, będzie ci się żyło dużo lepiej, a i seks będzie bardziej satysfakcjonujący.

Widziałam kiedyś obrazek z podpisem: Facet – zawsze chcę, nie zawsze może. Kobieta – zawsze może, nie zawsze chce. I coś w tym jest prawdziwego. Ale jak widzicie sami, nie zawsze mamy na to wpływ – przynajmniej nie do końca gdy jednak żądzą nami hormony. Ważne żeby umieć się w tym dogadać 😉

Podobne wpisy

Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: