– To widzimy się jutro na zajęciach! – głos Maćka odbił się jeszcze echem od fasad zabytkowych kamienic, gdy wraz z dwoma kolegami i trójką dziewcząt oddalali się w kierunku, chciałoby się rzec, zachodzącego słońca.

Słońca jednak nie było. Na niebie wisiał już księżyc.

W końcu zegarek wskazywał dobre kilka minut po czwartej. Na ulicy mimo wszystko było jasno. Światła dochodzące z okien klubów oraz iluminacji świątecznych bałwanków, choinek i prezentów skutecznie odganiały mrok. Był koniec listopada, a czułem się jakby zaraz zza rogu miał wyskoczyć Mikołaj z kolejną parą skarpetek. Ze względu na wiek 24 wiosen nie obraziłbym się na taki bieg wydarzeń – ciepłych skarpetek nigdy za wiele. Tym bardziej, że czułem jak moje stopy zaczynają marznąć.
– Mam nadzieję, że miał na myśli wtorek a nie dzisiejszy poniedziałek – powiedziała Agata, przywracając mnie do świata żywych.
– Tak, tak… ja też – odpowiedziałem, w myślach odganiając Mikołaja i jego renifery.
Spojrzałem w bok na – moim zdaniem – uroczą dziewczynę, która jeszcze przed chwilą tańczyła w klubie kradnąc przy tym parkiet, serca podchmielonych chłopców a być może nawet dziewczyn, a teraz stała obok mnie. Agata – dwudziestotrzyletnia studentka architektury. Dziewczyna, którą znałem od liceum, i od tamtej pory się w niej podkochiwałem, jak zapewne 90% naszej szkoły. Inteligentna, z poczuciem humoru, a przy tym po prostu piękna. Czarne, długie włosy, ciemne oczy, głowę niższa ode mnie, o czystej i jasnej cerze. Śnieżka w czystej postaci. Dodając do tego, że jej jedna babcia pochodziła z Japonii dodawał jej urodzie czegoś egzotycznego.
– Co? – zapytała z przekrzywioną głową i lekkim uśmieszkiem. – Mam coś na twarzy? – dodała, przeczesując swoje włosy.
– Nie, nie, nie – odparłem zmieszany, mając nadzieję, że moje rumieńce uzna za wpływ alkoholu lub po prostu ich nie zauważy.
– To co? Twoja propozycja nadal aktualna?
– Tak, jasne. Odprowadzę Cię. Krótki spacer dobrze mi zrobi. Może trochę wytrzeźwieję – przynajmniej taką miałem nadzieję.
– Oh, przestań. Nie wypiłeś wcale więcej ode mnie, a ja czuję się świetnie! – powiedziała i skierowała swoje stopy w przeciwnym kierunku co nasi znajomi.

Stałem chwilę, przyglądając się jej krokom.

Może nie dostrzegałem tego wcześniej tak często jak teraz, ale Agata od czasu liceum zrobiła się seksowna. Cholernie seksowna. Patrząc teraz na jej czarną, obcisłą sukienkę która idealnie podkreślała jej talię oraz krągłe pośladki poczułem, że mój penis zaczyna powiększać swoją objętość. Dodając do tego widok rajstop oraz czarne szpilki robił to zaskakująco szybko jak na taki mróz.
– Idziesz!? – krzyknęła świadoma tego, że idzie sama i odwróciła się w moim kierunku.
– Tak! Już! Musiałem… sprawdzić coś w telefonie – wydyszałem podbiegając do niej wkładając przy tym ręce do kieszeni by choć częściowo ukryć swoją erekcję.
Do wynajmowanego przez nią mieszkania był jakiś kilometr. Potem trzeba złapać jakiś nocny tramwaj i odpocząć. Alkohol choć w niewielkim stopniu zdąży odparować z mojego ciała i umysłu. Fakt, nie wypiłem dużo bo raptem kilka shotów oraz dwa czy trzy drinki lecz czułem, że lekko lewituję nad brukowaną ulicą. Agata również trzymała się zaskakująco dobrze. Szła zdecydowanym krokiem – podziwiałem jak w takich butach po dawce alkoholu można stawiać tak pewnie stopy. Obcisła sukienka pewnie tego nie ułatwiała. Kątem oka spoglądałem na nią i zastanawiałem się czy nie jest jej zimno… Debilu. Na pewno jest – pomyślałem. Jest temperatura bliska zeru, a ona ma tylko sukienkę i kobiecą marynarkę – w końcu podjechaliśmy samochodem. Nie było sensu się ciepło ubierać.
– Jezu, Agata. Masz. Przecież musi być ci cholernie zimno – mówiąc to zdjąłem kurtkę i zarzuciłem jej na ramiona.
– Oj dobra. Nie jest daleko, chyba dałabym radę, ale dziękuje. To miłe z twojej strony – dodała, poprawiając kurtkę na swoich ramionach. – Tylko żebyś ty mi tutaj nie zesztywniał. Z mrozu.
– Nie, spoko. Dam rade. Jak widzisz mam jeszcze bluzę – odpowiedziałem głębiej wkładając dłonie do kieszeni mając nadzieję, że moja „sztywność” będzie niezauważalna.
Szliśmy w ciszy. Żadne z nas się nie odzywało – nie widziałem o czym mógłbym zacząć temat, w końcu przed chwilą bawiliśmy się kilka dobrych godzin. Kilka razy otwierałem usta lecz przygryzałem wargę – ta dziewczyna po prostu mnie onieśmielała. Na jej twarzy ciągle błąkał się uśmiech – chciałbym wiedzieć o czym teraz myśli, ale cóż. Może następnym razem bo właśnie dochodziliśmy do jej mieszkania. Kamienica jak każda inna, ozdobne gzymsy, kolumny pomiędzy oknami i inne architektoniczne rzeczy, których nie potrafiłem wymienić.

W żadnym z okien nie paliło się światło. Miasto spało. I ja również czułem, że zbliża się moja pora.

– No to co… żegnamy się – zagaiłem aby mieć to za sobą.
– Tak. Dzięki. Ale właśnie, ty jak wracasz? Chyba nie na pieszo?
– Nie. Luzik. Powinienem złapać jeszcze jakiś tramwaj nocny, a mam go za… – szybko wyciągnąłem telefon i sprawdziłem rozkład jazdy – …za 37 minut. Kurwa. No to może jednak szybki spacer – dodałem z uśmiechem, w środku krzywiąc się na myśl o chłodnym maratonie do miejsce zamieszkania.
– No to może poczekasz u mnie? Zdążysz się chwilę rozgrzać. Ja i tak jeszcze muszę ogarnąć twarz, zmyć makijaż i naszykować sobie coś na… porannego kaca – odwróciła się do mnie z tym swoim uśmieszkiem. Stałem z lekko otwartymi ustami na wdechu. Jedna część mnie już wchodziła po schodach do ciepłego mieszkania a druga uciekała biegiem pośród świecących choinek. Myśl, myśl, myśl – Hm? Decyzja. Szybko. Bo marznę – pospieszyła.
– Dobra. Na te 15 minut mogę wejść. Nie chcę robić problemu…
– Na razie to ja zrobiłam problem, bo musiałeś mnie odprowadzić a pewnie był byś już w mieszkaniu. Zatem za mną! – z tymi słowami podeszła do drzwi wejściowych i otworzyła je lekkim szarpnięciem. – Zamek się zepsuł, także całe szczęście nie muszę szukać kluczy. Trzecie piętro. Zapraszam. Czujniki ruchu zapaliły lampy rozświetlając wnętrze klatki schodowej. Agata była już prawie na pierwszym spoczniku. Przechodząc co drugi stopień dogoniłem ją dość szybko, lecz zostałem pół kroku za nią.

I choć na prawdę się starałem, to mój wzrok podążał za jej kołyszącymi się biodrami.

Na szczęście nie oglądała się za siebie także… potknąłem się. Pieprzony schodek. Moje kolano upadło na kant stopnia a dłoń zatrzymała się na jej pośladku.
– Kurwa. Przepraszam – wyszeptałem by ograniczyć hałas oraz wstałem zabierając przy tym, najszybciej jak mogłem, moją dłoń z jej ciała.
– Nic Ci się nie stało? – odwróciła się wystraszona i złapała mnie za ramiona. – W porządku?
– Tak, żyje. Alkohol – skłamałem. – Wybacz.
Spojrzała na mnie z pomieszaniem, hm, litości i rozbawienia? Palec wskazujący przycisnęła do ust i kiwnęła głową za siebie, pokazując jesteśmy prawie na miejscu. Ostatnie stopnie pokonałem po prostu je licząc. I tak pewnie wyglądałem jak burak. Nie chciałem zbłaźnić się jeszcze bardziej.
Dotarliśmy. Agata mając już klucze w dłoni otworzyła drzwi i weszła do środka pierwsza. Powiesiła moją kurtkę na wieszaku. Ja stojąc we wejściu przyglądałem się jak sięga dłonią by zdjąć szpilki napinając przy tym swoje seksowne nogi. Gdy to zrobiła wszedłem za nią by nie robić zbyt ciasnej przestrzeni obok niej.
– Śmiało. Możesz wejść w butach, i tak tu muszę posprzątać. Ale to potem… – mówiąc to nie patrzyła w moją stronę. Podeszłą do stolika i kanapy po czym zaczęła przerzucać swoje ciuchy, które prawdopodobnie przymierzała zanim wyszliśmy na miasto.
– Jeśli chodzi o mnie to masz tutaj porządek i wcale się nie podlizuję – mówiąc to usiadłem na rogu kanapy.

Agata ze stertą sukienek, koszulek i innych rzeczy skierowała się prawdopodobnie do swojej sypialni.

Miałem czas żeby obejrzeć jej mieszkanie z wewnątrz. Choć znaliśmy się długo, studiowaliśmy w tym samym miejscu i czasem się spotykaliśmy to nigdy jakoś nie było okazji żeby się odwiedzić. Chciałoby się rzec, że typowe mieszkanie z sypialnią, pokojem dziennym połączonym z kuchnią oraz łazienka. Typowe jednak nie było. Nie było tajemnicą, że rodzina Agata była dość „dziana”. Ona nigdy jednak nie przywiązywała do tego wagi – traktowała innych równo, jeśli ktoś był dla niej dobry – odpłacała się tym samym. To także w niej ceniłem. Wracając do mieszkania – pokój był urządzony w stylu industrialnym. Ceglane ściany, masa drewnianych i stalowych elementów, jak regał czy duże wiszące lampy. Wraz z oknami, zasłoniętymi teraz zasłonami, wychodzącymi na ulicę przypominały typowe mieszkania z amerykańskich seriali.
– Chcesz coś do picia? Jedzenia? – Agata po raz kolejny wyrwała mnie z zamyślenia wchodząc do pokoju.
Była już przebrana. Krótkie spodenki – przeznaczone do spania, oraz luźna koszulka na ramiączkach, pod którą nie dostrzegłem zarysu stanika. I choć prawdopodobnie nie była już umalowana – nadal była piękna. Poczułem kolejny odpływ krwi do dolnych partii ciała.
– Yyy, nie, ale chętnie skorzystam z łazienki? – wstałem szybko i gestem dłoni oraz głowy wskazałem chyba odpowiednie drzwi.

Dostrzegłem jej spojrzenie. Choć chwilowe to nie sposób było nie zauważyć, że zatrzymała się na moim kroczu na dłużej niż jest to konieczne i skwitowała to lekkim uśmiechem.

Spojrzała mi w oczy i po prostu skinęła głową. Czułem się jak idiota. Również z uśmiechem i uczuciem, że moje ciało gotuje się od zewnątrz czym szybciej zniknąłem jej z oczu. Próbowałem pozbierać myśli patrząc na swoje odbicie w dużym lustrze nad umywalką. Ogarnij się. To tylko przyjaciółka. Ma prawo Ci się podobać. Normalna reakcja. Poza tym w twoim krwiobiegu krąży alkohol. Spokojnie. Opukałem twarz zimną wodą i złapałem kilka głębszych oddechów. Gdy „ciśnienie” już opadło skorzystałem z toalety znowu badając otoczenie. Łazienka była urządzona w stylu całego mieszkania – cegły, drewno, czarna stal. Najbardziej podobał mi się z tego przestronny, przeszklony prysznic – zawsze byłem zwolennikiem takiego rozwiązania. No cóż. Może się kiedyś tego dorobię. Po wyjściu z łazienki starałem zachowywać się normalnie. Agata siedziała wygodnie ze stopami na kanapie, przez co jej spodenki opuściły się dość nisko. Grzebała coś w swoim telefonie, z rękami opartymi na kolanach dzięki czemu mogłem dostrzec zarys boku jej piersi. Głęboki oddech. Usiadłem obok niej i skierowałem wzrok na wiszący zegar przypominający jeden z tych na peronach.

– Stanął – powiedziała.
– Co. Co? – zapytałem jednocześnie wkładając dłoń do kieszeni.
– Zegarek. Stanął. Już jakiś czas temu. Nie mam kiedy wymienić mu baterii – mówiąc to wciąż bawiła się telefonem.
– Aaa. No tak. Faktycznie – w głębi duszy zeszło ze mnie powietrze. Boże.
– Masz jeszcze 10 minut. Jeśli masz zamiar dziś wrócić do domu – ścisnęła lekko swoje usta w delikatny uśmiech.
– No chyba mam. Mam? T-t-tak. Znaczy wrócę. Zaraz mam tramwaj więc jakoś wrócę. W-w-więc no… – jeśli jąkałem się tak samo jak w myślach to współczułem sam sobie.

Agata wstała, odłożyła telefon na stoliku i stanęła przede mną. Nic nie mówiła. Poczułem jakby ktoś podkręcił ogrzewanie o kilka stopni.

Poprawiłem się na kanapie. Wolno podniosłem wzrok z jej bioder na oczy. Cisza była nieznośna. Poruszała się wolno. Usiadła na mnie okrakiem, zaplatając dłonie z tyłu. Przekrzywiła głowę w bok i przyglądała mi się. Moim oczom, włosom, ustom. Zrobiłem to instynktownie. Położyłem dłonie na jej udach i pocałowałem. Nie rzuciłem się jak wilk na sarnę, chciałem delektować się chwilą. W jej ruchach wyczułem to samo. Jej usta smakowały słodko. Smakowy błyszczyk? Smak ostatniego drinka? Feromony?. Odłączyliśmy się na chwilę by spojrzeć sobie w oczy i pocałowaliśmy znowu. Tym razem namiętnej. Jej biodra poruszyły się i lekko naparły na moje krocze, które zareagowało momentalnie. Jej jedna dłoń poprowadziła moją z uda pod materiał bluzki. Chwyciłem jej pierś, a drugą dłoń wsunąłem pod spodenki łapiąc za jej pośladek. Jedna dłoń Agaty trzymała mnie za włosy a drugą skierowała do mojego naprężonego już członka.

Nasze usta oraz języki tańczyły między sobą, ciała próbowały dostosować się do tego tańca. Spanikowałem.

– Agata. Zaczekaj. Przepraszam.
– Coś się stało? – odsunęła się ode mnie twarzą, nadal na mnie siedząc i splotła dłonie za moją głową.
– Nie. Przepraszam. Ale chyba nie powinniśmy. Jesteśmy po kilku drinkach, nie chciałbym żeby któreś z nas rano czegoś żałowało…
– Żałowałbyś? – zapytała.
– Mam nadzieję, że mnie rozumiesz… – do mojego ciała powoli zaczynał docierać głos rozsądku. Tak przynajmniej mi się wydawało.
Siedziała i przyglądała mi się. Chciałbym wiedzieć co ma teraz w głowie. Nawet ja nie potrafiłem pozbierać myśli. Jedna część nadal ją całowała a druga próbowała się uspokoić. Tak będzie chyba najlepiej.
– Okej. Rozumiem. Może masz rację – mówiąc to zeszła ze mnie i usiadła obok. Nie patrzyła na mnie. Ała
– Lepiej będzie jak pójdę. Tak czy tak było wspaniale, naprawdę, Agata jesteś…
– Jasne. Dziękuje raz jeszcze – przerwała mi, opierając głowę na swojej dłoni i uśmiechając się do mnie.

Mam nadzieję, że szczerze. Nie chciałbym stracić z nią kontaktu czy mieć jakiś kwas przez taką „głupotę”. Wstałem, powiedziałem jeszcze jedno „cześć” i wyszedłem zamykając za sobą drzwi. Masakra. Pierwszy raz znalazłem się w takiej sytuacji. Schodząc po schodach rozgrywałem w myślach jak mógłbym rozegrać to inaczej. Skłamałbym mówiąc, że mi się nie podobało i najchętniej wróciłbym tam rzucając się na nią. Chciałem zatopić się w jej ustach. Dotykać jej ciała. Ale nie chciałbym potem, żeby wyszło jak po dobrej zabawie – równie mocny kac, w tym przypadku moralny. Wyszedłem z klatki schodowej i skierowałem się na najbliższy przystanek. 3 minuty. Zdążę. Patrzyłem pod nogi, myślami wciąż wracając na trzecie piętro. Mój umysł był bardziej upojony podnieceniem niż alkoholem. Włożyłem dłonie do kieszeni kurtki. Przynajmniej chciałem je włożyć. Cudownie. Została u Agaty. I nie miałbym z tym problemu gdyby nie fakt, że zostawiłem tam klucze do swojej kawalerki. No to pięknie. Szybka kalkulacja czasu i pędem puściłem się z powrotem. Wchodzisz, bierzesz kurtkę i wychodzisz. 10 sekund. Dziękowałem wszystkim świętym że drzwi na klatkę Agaty były otwarte. Wbiegłem przeskakując kilka stopni na raz i stanąłem przed drzwiami. Chciałem chociaż złapać wdech i nie wyjść na zdesperowanego idiotę. Zapukałem.

Z mieszkania nie dobiegał mnie żaden odgłos. Zapukałem raz jeszcze. Cisza.

Spała? Nacisnąłem klamkę. Drzwi były otwarte.
– Hej? To znowu ja. Wróciłem się tylko po kurtkę bo mam tam klucze i… – cisza. – Agata? – zapytałem trochę głośniej.
Nikt nie odpowiadał, lecz usłyszałem odgłos czegoś innego. Szum prysznica. Trzymałem klamkę przy półotwartych drzwiach. Widziałem, że te do łazienki również były uchylone. Tylko jej powiem, że biorę kurtkę i spadam. Nie będę patrzył. Zamknąłem za sobą drzwi i postąpiłem kilka kroków w przód. I już miałem się odezwać gdy usłyszałem ciche pojękiwanie. Nie wydawały się one spowodowane bólem, lecz… rozkoszą, przyjemnością? Mój penis z niewiadomych mi do końca przyczyn znów powoli zaczął pompować krew. Postawiłem dwa kroki dalej i zobaczyłem wszystko.

W odbiciu lustra zobaczyłem zaparowane szyby prysznica oraz to co działo się w środku.

A dokładniej to co Agata tam robiła. Dosłownie, jak przez mgłę, widziałem jak jej nagie ciało stojące do mnie bokiem, porusza się w sposób, które nie przypominało zwykłego „brania prysznica”. Jej jedna dłoń była oparta o zaparowaną powierzchnie, a druga prawdopodobnie ściskała pierś. Zrobiło mi się cholernie gorąco. Chciałem iść, lecz nie mogłem się ruszyć. Stałem jak zahipnotyzowany. Położyłem dłoń na stającym już członku i zacząłem go ściskać. Próbowałem dostrzec wyraźniej co tam robi. I gdy prześledziłem wolno jej seksowne, mokre ciało od głowy, po przez talie i pośladki, zauważyłem niebieski przedmiot, który prawdopodobnie był zamontowany na jednej ze ścian. Przez ilość wody i pary niestety nie mogłem dostrzec co to takiego konkretnie lecz domyślałem się że może to być jeden z…

Agata otworzyła oczy i stanęła w bezruchu.

Spojrzała się na lustro, wprost na mnie – stojącego w jej drzwiach z dłonią masującą swoje przyrodzenie. Patrzyłem  w jej oczy z lekko rozchylonymi ustami. Wiedziałem, że zaraz mnie wywali za drzwi. Czekałem po prostu aż krzyknie żebym się stąd wynosił.
– Zamknij drzwi i przyjdź.
W pierwszej chwili mój rozum nie zrozumiał wypowiedzianych przez nią słów. Ciało jednak zareagowało podświadomie. Wolnymi ruchami wróciłem się do przedpokoju i przekręciłem zamek. Krocząc wolno myślałem, czy nie śnie, czy przypadkiem schodząc ze schodów nie potknąłem się i nie uderzyłem w głowę doprowadzając się do omamów. Jeśli to był sen – niech się na razie nie kończy. Ponownie wszedłem do łazienki. Stanąłem przed wejściem pod prysznic i przyglądałem jak Agata znów porusza się, pieszcząc pierś i cicho pojękując.
– Chodź do mnie. Proszę.
Pomimo zdejmowania kolejnych warstw ubrań było mi coraz cieplej. W mojej głowie wirowało od nawału bodźców. Oczy, uszy, nozdrza – dopiero teraz poczułem słodki zapach unoszący się w powietrzu. Chodź nie potrafiłem go zdefiniować – był po prostu przyjemny i uspokajający. Agata stała naga i zapraszała mnie gestem głowy. Wszedłem pod ciepłą wodę, która leciała z deszczownicy wprost na nas.

Chciałem coś powiedzieć lecz ona przystawiła mi palec do ust i kazała milczeć.

Następnie poprowadziła swoje dłonie na mój tors i pocałowała. Wolno i namiętnie. Moje ciało było jednym pulsującym organem. Fala dopaminy zalewała mnie całego przy każdym uderzeniu serca. Moje dłonie znalazły się na jej biodrach i lekko ją przysunęły. Naprężony penis przywarł do płaskiego brzucha, a małe, lecz kształtne piersi przytuliły się do ciała. Nie przestając całować jej ręka wsunęła się pomiędzy nas chwytając członka i mocno go ściskając. Złapałem głębszy oddech. Czułem jak mała dłoń lekkimi ruchami bawi się twardym kutasem. Moje dłonie spoczęły na jej pośladkach i zaczęły je masować i lekko ugniatać. Całowaliśmy się już bez opamiętania. Usta, policzki, szyja, obojczyki. Podczas gdy ona zaczęła pieścić moją szyję spojrzałem za nią ciekawy czy moje domysły były słuszne. Choć mało znałem się na rynku gadżetów erotycznych to nie trudno było domyślić się, że jest to dildo z specjalną przyssawką. Agata dostrzegła moją chwilową przerwę w pieszczotach i obejrzała się wraz ze mną na przeciwną ścianę.
– O. Tak. Wybacz, że Cię nie przedstawiłam, ale nie jesteśmy tu sami – mówiąc to nadal pieściła mojego członka jedną dłonią, a drugą lekko podtrzymywała jądra. – To mój kolega, gdy potrzebuje trochę większych wrażeń – jej wzrok przeniósł się znowu na mnie. – Chyba podobało ci się jak to robię. Chcesz, zobaczyć więcej? – jej dłoń przejechała po moim członku do główki i ponownie lekko ścisnęła.

Kiwnąłem głową i odsunąłem się pół kroku w tył z niechęcią puszczając pośladki. Myśl o pieszczącej się dziewczynie działała na mnie jak narkotyk.

Wprowadzała umysł i ciało w zupełnie inny stan. Agata stanęła obok przymocowanej zabawki i przejechała po niej dłonią. Wolno i zmysłowo. Wyobrażałem sobie jak robi to z moim członkiem. Zacząłem się dotykać. Całe szczęście w moim organizmie nadal pływały cząstki alkoholu przez co uczucie orgazmu mogłem odsunąć na razie na bok. Naga dziewczyna ku mojemu zdziwieniu uklękła i patrząc prosto w oczy przejechała językiem wzdłuż całego gadżetu. Uśmiechnąłem się do niej. Wzięła jego kilka pierwszych centymetrów do ust i wypuściła odwzajemniając uśmiech. Gdy stanęła z lekko rozchylonymi nogami, tyłkiem skierowanym w stronę dilda chciałem ją posiąść, zastąpić gadżet prawdziwym kutasem. Ona pochyliła się i jedną dłoń poprowadziła do cipki i skierowała wprost na niego. Na twarzy widać było rozkosz i podniecenie. Lekko rozchylone usta, mokre włosy przylepione do seksownego ciała, małe sterczące sutki i te ciemne, zniewalające oczy. Ruchy jej bioder były powolne, raczyła się każdą chwilą, każdym centymetrem sztucznego członka. Nie mogłem wytrzymać z podniecenia i chyba to zauważyła. Wyciągnęła dłoń i ustawiła przed sobą, popychając na chłodne kafelki. Przywarłem do nich plecami.

Stałem tak przed nią – mokrą, podnieconą, cholernie seksowną, gotową na wszystko.

Naprężony kutas był wymierzony prosto w jej usta, i to chyba miała na celu.  Wzięła go całego. Głęboko. Poczułem jak druga dłoń po raz kolejny obejmuje jądra, które były na granicy wybuchu. Jęknąłem z rozkoszy. Spojrzałem w dół jak jej biodra proszą o kolejny centymetr gadżetu, a głowa porusza się pieszcząc mnie oralnie. Zgarnąłem jej włosy w jedną dłoń a drugą sięgnąłem do piersi lekko go ugniatając. Usta Agaty wzięły więcej i zaczęły robić to szybciej.
Oddychałem oraz ciężej. Dłoń puściła jej włosy i przesunąłem się w bok nadal pozostając w członkiem w ustach, lecz teraz głowę musiała mieć lekko przechyloną w bok. Chciałem widzieć te pośladki i to jak się zabawia. Było to strasznie podniecające. Poprowadziłem dłoń wzdłuż kręgosłupa w kierunku dilda. Czułem jak jej wargi rozchylają się by zagarnąć więcej. Głębiej. Mocniej. Złapałem za pośladek i wysunąłem z zabawki. Nasze usta po raz kolejny się złączyły tym razem moja dłoń szybko znalazła się na kobiecym łonie. Było strasznie ciepłe i mokre. Nie dbałem czy to woda czy podniecenie – wsunąłem dwa palce i znieruchomiałem. Jęk rozległ się w całej kabinie. Złączyła uda i przysunęła się bliżej. Paznokcie wbiły się w mój kark i plecy zostawiając prawdopodobnie kilka zadrapań. Moje palce zaczęły poruszać się w środku wprowadzając dziewczynę w kolejne etapy rozkoszy, krok za korkiem, ruch za ruchem. Czułem, że mój orgazm jest naprawdę blisko i to powiedziałem. Pieściłem cipkę dwoma palcami a druga dłonią trzymałem za tyłek nie pozwalając się jej oddalić. Kiwnęła głową i odpowiedziała, że też chce skończyć.

Do ucha wyszeptała jak pragnie, żebyśmy to zrobili.

Puściłem ją i obserwowałem jak odczepia dildo od płytek i umieszcza je na podłożu. Agata uklękła na kolanach i wprowadziła w siebie gadżet po raz kolejny. Oparła się dłońmi o płytki podłogi i zaczęła poruszać biodrami w górę i w dół przywodząc na myśl pozycje na jeźdźca. Jedną dłonią zaczęła pieścić łechtaczkę coraz mocniej. Stanąłem przy niej. Mój naprężony członek był gotowy na finał. Zacząłem się pieścić szybciej. Takie było jej życzenie.
Patrzyła mi w  oczy gdy swoją dłonią drażniła czuły punkt. Widziałem jak przez jej ciało zaczynają przebiegać skurcze, kiwnęła mi głową dając jednocześnie znak do działania. Zacząłem ruszać swoją dłonią coraz szybciej patrząc wprost w jej oczy. Wystarczyły jej jęki bym znalazł się na granicy. O. Tak. Tak. Już. Proszę. Zrób to. Moje nasienie wytrysnęło i wylądowało na jej ustach, języku, policzkach. Nie przestawałem się pieścić dopóki jeszcze czułem uczucia podniecenia, tak samo jak ona. Widziałem jak zaciska uda na zabawce i przeżywa swój orgazm. Patrzyłem jak ciepła woda zmywa podniecenie i resztki spermy z jej twarzy, jak patrzy na mnie z uczuciem ulgi. Uklęknąłem obok niej i znów pocałowałem. Chciałem znów coś powiedzieć lecz ona po raz kolejny przystawiła mi palec do ust i pokiwała głową z uśmiechem. Może faktycznie lepiej jak bym czasem się zamknął.

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor Paulina

Napisz komentarz

%d bloggers like this: