Gdzie się podział ten dobry seks, po którym czuliście się pijani od przyjemności? Zniknął? A w łóżku zawiało chłodem i ostatni płomyk nadziei, że „teraz będzie lepiej” zgasł?
Gdzie się podział ten dobry seks, po którym czuliście się pijani od przyjemności? Zniknął? A w łóżku zawiało chłodem i ostatni płomyk nadziei, że „teraz będzie lepiej” zgasł?