Rozmiar nie ma znaczenia. Na pewno nie w tym przypadku gdy do naszych dłoni trafi PalmPower Micro. Czy spoglądając na niego uwierzyłabyś, że ten mały różowy „breloczek” potrafi więcej niż nie jeden większy gadżet? Ja też nie wierzyłam dopóki się nie przekonałam.

Mały, ale wariat!

To stwierdzenie pasuje tu idealnie. W tym małym gadżecie drzemie wibrujący demon. Żeby go ”wybudzić” wystarczy przesunąć małym guziczkiem w odpowiednią stronę. Prostota w obsłudze, zaraz po rozmiarach, to jego druga zaleta. Jak widać służy do zewnętrznych pieszczot. Ale czy tylko łechtaczki? Nie, można eksperymentować i drażnić nim np. sutki lub inne miejsca erogenne. Chodź ten minigadżet nie raz sprawił mi przyjemność to sama bardziej gustuję w gadżetach, w których mogę kontrolować silę dostarczanych wrażeń.  Jednak dla kogoś, kto lubi intensywne i mocne doznania przez cały czas – nie ma lepszego gadżetu. Najlepszą jego zaletą jest dyskretność – wygląda jak breloczek 😉 A że jest mały, wszędzie się zmieści, wszędzie można go ze sobą zabrać.

Mały ale wariat! PalmPower Micro Vibrator. Recenzja

Jeżeli chodzi o minusy –  jest trochę głośny, może szczególnie dać się we znaki, gdy zabieramy go w miejsce publiczne lub mamy cienkie ściany, a za nimi rodzinę/współlokatora. Pod kołdrą nie powinno sprawić to żadnego problemu – choć z nim dość szybko może się stać pod nią gorąco 😉 Nie zabierzemy go pod prysznic czy do wanny –  nie jest wodoodporny.

Podsumowując

Mały, silny, głośny. Taki właśnie jest PalmPower. Osoby, które szukając czegoś z innej półki, które ma dać czystą, dogłębną przyjemność śmiało mogą po niego sięgnąć. Jeżeli szukacie czegoś na pierwszy raz – zastanowiłabym się nad takim zakupem, bo doznania jakie serwuje mogą być zbyt intensywne.  Mimo wszystko polecam – bo jest mały „ciałem” ale wielki „duchem” 😉

Mały ale wariat! PalmPower Micro Vibrator. Recenzja

Podobne wpisy

Przeczytałaś? Oceń!
Paulina
Autor Paulina

Napisz komentarz

%d bloggers like this: