Punkt widzenia zależy od punktu… siedzenia, a w tym przypadku, jak sama nazwa wskazuje – siedzeniu na twarzy. Parafrazując pewne zdanie: jak dobrze usiądziesz tak będzie ci się siedziało – co jest oczywiście nawiązaniem do powiedzenia o ścielaniu łóżka i wysypianiu się. Nie da się z tym nie zgodzić.

Czym zatem jest facesitting?

Dziś zatem o siedzeniu na fejsie – ale w tym znacznie przyjemniejszym znaczeniu. Nie męczy ono oczu, nie bombarduje się fake news’ami oraz reklamami fotowoltaiki 🙂 To jedyne siedzenie na fejsie, które pozwala spędzać czas razem, które jednocześnie zbliża i sprawia przyjemność. Facesitting – to nic innego jak forma seksu oralnego, która polega na siadaniu na twarzy swojej drugiej połówki. Oczywiście nie ma zasady, kto na kim zawiśnie – później zawsze można się zmienić.

Jest okazja, żeby sprawdzić czy twój partner posługuje się biegle językiem francuskim oraz udzielić ewentualnych wskazówek… Do dzieła!

Jak uprawiać facesitting?

Powiedzmy, że zaczyna ona. Mężczyzna leży, a kobieta ”siada” na jego twarzy opierając cały swój ciężar na nogach. Dłońmi można opierać się o ramę łóżka, ścianę – zależy od miejsca, w którym się znajdujecie. Można klęczeć podkładając coś pod kolana dla większej wygody lub po prostu przykucnąć (dla osób, które mają problem z kolanami polecam pierwszą opcję).

Warto przed przejściem do rzeczy sprawdzić czy będziesz w stanie utrzymać się nad twarzą partnera, jednocześnie sprawdzając również to, czy będziesz się czuła komfortowo w tej pozycji. Z własnego doświadczenia wiem, że początki bywają trudne, ale nie można się zniechęcać. Do tego potrzeba dużo bliskości i zaufania. Pary z długim stażem są o tyle w komfortowej sytuacji, że jest im łatwiej się przekonać do wprowadzenia czegoś nowego do życia łóżkowego. Osobiście uważam, że… przyjemnie jest próbować nowych rzeczy – tym bardziej, że mogą zawitać na stałe do intymnego menu.

Facesitting może również przyjąć formę rimmingu, o którym już wcześniej pisałam. Tutaj Istnieje także odwrotna konfiguracja, gdzie to on może zająć twoje miejsce i być na górze. To tylko kwestia gustu oraz chęci jednej i drugiej strony czy chcą wykonać tę pozycję odwrotnie (i jeśli oczywiście praktykujecie rimming w obie strony ;))

Pamiętaj o oddechu! – nie liż do utraty tchu

Oprócz sprawiania przyjemności ważne jest również znalezienie chwili na oddech. Warto w takiej pozycji ustalić jakiś sposób, który będzie informacją o potrzebie powietrza 😉 Pierwsze co przychodzi mi na myśl to po prostu mocniejsze złapanie za pośladek. Takie znaki mają wielkie znaczenie, szczególnie podczas gdy przyjemność sięga zenitu i trudno zapanować nad ciałem, które zaczyna żyć własnym życiem.

A żeby było jeszcze milej…

  • … możesz podkręcić atmosferę zakładając spódniczkę, ale nie wkładając pod nią bielizny. Ja w ten sposób zaskoczyłam swojego mężczyznę, w najmniej oczekiwanym momencie. W dodatku to dobry pomysł dla wstydziochów.
  • inną rzeczą może być np. założenie samego pasa oraz pończoch lub majtek, które oprócz dziurki posiadają również sznurek z koralikami. Tobie dostarczą więcej wrażeń, a jemu zapewnią dodatkowe bodźce wizualne.
  • może dodać pikanterii również po przez założenie kabaretek z dużymi oczkami. Zastanawiacie się dlaczego o nich napisałam? Może być drapieżnie, można je podrzeć i nie będzie szkoda… Niby nic, a jednak 😉
  • ciekawym pomysłem jest wykorzystanie np. musujących cukierków do seksu oralnego. Wystarczy, że weźmiesz cukierka w usta i… dasz soczystego całusa w pożądanie miejsce – na przyjemne efekty nie trzeba długo czekać 😉 Przykładem takich cukierków są te od YESforLOV.
  • jeśli smak cukierków nie jest dla ciebie zawsze możesz sięgnąć po zestaw smakowych żeli – sama recenzowałam dwa: słony karmel oraz truskawkę, ale jeśli poszukasz na pewno znajdziesz coś odpowiedniego dla swoich kubków smakowych.

Dla mnie zaletą tego zbliżenia jest to, że mogę kontrolować tempo i intensywność pieszczot. Facesitting jest dobrą opcją urozmaicenia seksu oralnego. Zamiast na przykład kolejny raz wybrać pozycję 69 można nieco zaszaleć i dosiąść twarz partnera – dosłownie i w przenośni 🙂

Żeby czerpać jak najwięcej rozkoszy z tego rodzaju pieszczot wystarczy być – ciałem i duchem. Skupić się na tym co się dzieje tu i teraz, nie dążyć do orgazmu. Muszę przyznać, że to nie jest pozycja, w której łatwo o dotarcie na szczyt, ale… przecież nie tylko o to chodzi w seksie, prawda?

Ulepszmy razem blog!

Wypełnij anonimową ankietę
Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: