Od dwóch miesięcy w naszej okolicy pojawił się nowy listonosz. Wysoki, szczupły blondyn. Mało tego, że czaruje uśmiechem to mięśnie przebijające się przez jego ubiór same wołają o dotyk.

Za każdym razem, kiedy dostarcza dla mnie pocztę częstuje mnie swoim seksownym uśmiechem. Sprawdziłam go już i wiem, że na drodze do niego nie stanie żadna kobieta. Zaczepiam go czasem i zagaduje na co on nie jest obojętny. Raz otworzyłam mu drzwi w szlafroku pod którym miałam jedynie bieliznę. Podpisując odebranie paczki milutki materiał odsłonił mój skąpy strój. Bez skrępowania, z lekkim rumieńcem pisałam swoje imię i nazwisko wraz z datą przedłużając tą chwilę. Czułam ciepło jakie emanowało od niego, ponieważ stał dość blisko mnie. Dzieliły nas zaledwie centymetry. Oddałam mu podpisany druczek jednocześnie odwracając przodem prezentując przed nim swój idealnie wyeksponowany biust. Jak na zdrowego mężczyznę przystało, przeniósł spojrzenie z papieru na mój nagi dekolt. Potem zmierzył mnie szybkim wzrokiem od góry do dołu. Prawy kącik ust uniósł się w górę i spojrzał na mnie z powrotem spod uniesionych brwi odpowiadając „Do zobaczenia” puszczając do mnie oko. Poczułam rozpierające mnie ciepło. Zamknęłam drzwi i zabrałam się za otwieranie paczki, która pachniała jego perfumami.

Następnym razem, kiedy o mały włos nie zdążyłabym otworzyć mu drzwi, zbiegałam ze schodów i kiedy on już wpychał kartkę z awizo, ja otworzyłam drzwi i znaleźliśmy się blisko. Bardzo blisko. Moja dłoń odruchowo spoczęła na jego torsie. Poczułam miłe mrowienie w opuszkach palców. On w ręku trzymał awizo a drugą przytrzymywał mnie za łokieć. Nasza rozmowa była bardzo szybka i ograniczona. Poczułam się jak dziewczynka z podstawówki onieśmielona uśmiechem starszego kolegi, w którym potajemnie się kocha. Kiedy podawał mi kopertę przedłużył ten moment do chwili kiedy uniosłam wzrok z listu na jego twarz.

Miałam chęć żeby rzucić się na niego i zatopić palce w jego blond włosach. W ułamku sekundy w głowie układały mi się scenariusze jak by to było gdybym grzecznie nie odsunęła się na bok i nie zachowała zdrowego rozumu. Zanim przepędziłam swoje myśli, moje ciało opierało się o drzwi.

– Gorąco dziś, może zechcesz się czegoś napić?
Zadałam na głos pytanie o którym chciałam tylko pomyśleć i jednocześnie omiotłam spojrzeniem jego zgrzane ciało.
– Chętnie. Odpowiedział jednym słowem, które wstrząsnęło moim ciałem.
Otworzyłam szerzej drzwi i gestem poprosiłam aby wszedł do środka. Kiedy mijał mnie w wejściu nie mogłam nie spojrzeć na jego seksowny tyłek, który aż prosił o klapsa. Głośno wciągnęłam powietrze kiedy się odwrócił i zapytał czy wszystko w porządku. Zamknęłam drzwi i skierowałam się do kuchni.
– Sok, herbata? Patrząc na jego usta czekałam na odpowiedź.
– Może być sok, poproszę.
Jego pocałunki muszą być tak samo dobre jak jego usta…
– Z lodem? Tego pytania się nie spodziewał, przekręcił głowę i uniósł brwi uśmiechając się. Lód. No tak, co innego mogło mu przyjść na myśl. Zagryzłam usta i czekałam na odpowiedź.
– Innym razem – Odpowiedział i znowu to zrobił, puścił do mnie oczko – wystarczy sam sok.

Wyciągnęłam szklankę z górnej półki i zaczęłam nalewać sok kiedy poczułam za sobą jego obecność, ciepło emanujące od jego ciała. Znieruchomiałam. Oparł  dłonie o blat tak, że znalazłam się w jego pułapce. Oddechem muskał szyję, przyprawiając mnie o gęsią skórkę.
– Ładnie tak prowokować listonosza na służbie? Szeptał mi do ucha a moje nogi robiły się jak z waty.
– Jeśli jest taki seksowny, to dlaczego nie próbować?
Odparłam i odwróciłam się do niego przodem. On ani drgnął. Patrzył to w oczy to na usta. Założę się, że miał chęć na to samo co ja. Ma typ urody niegrzecznego chłopaka, który zawsze mnie przyciągał. Wyciągnął dłoń po szklankę przybliżając się bardziej, nie tracąc kontaktu wzrokowego. Upił łyk ze szklanki po czym odstawił ją dalej swoją twarz do mojej. Milimetry dzieliły nasze usta od namiętnego pocałunku. Oparł swoje czoło o moje.
– Muszę wracać do pracy. Powiedział i musnął kącik moich ust. W moim ciele obudziła się dzikość z jaką pragnęłam więcej.
– Już czekam na kolejną przesyłkę. Odpowiedziałam z walącym jak młot sercem.
Odprowadziłam go do wyjścia ale zanim otworzyłam drzwi podeszłam do niego i bez żadnych słów objęłam dłońmi jego twarz i wpiłam w usta. Nie był zdziwiony. Przeciwnie.
– Spokojnej pracy. Odrzekłam i pozwoliłam aby opuścił moje mieszkanie. Odwrócił się i uśmiechnął po raz ostatni.
Zamknęła drzwi i od razu zrzuciłam z siebie szlafrok, było mi duszno.

Dotknęłam palcami ust i przełknęłam niewypowiedziane słowa, które zdusiłam w gardle. Odwróciłam się w stronę okna i obserwowałam jak wsiada do samochodu i odjeżdża. Chociaż w środku cała płonęłam i miałam ogromną ochotę, żeby zamknąć drzwi i wcale go stąd nie wypuszczać, to musiałam pozwolić dokończyć jego pracę. Podobno im dłużej się na coś czeka tym lepiej to smakuje. Jednak kolejny raz nie przepuszczę takiej okazji. Minął tydzień. Długie siedem dni bez żadnej poczty. Czekałam na to, aż zapuka do drzwi, ponownie oczaruje łobuzerskim uśmiechem i obudzi we mnie pożądanie. Każdego dnia wstawałam i przyłapywałam się na tym, że wyglądałam przez okno i szukałam czy nie ma gdzieś w pobliżu jego samochodu.

 * * *

Doczekałam się. Minęło jeszcze kilka dni i rozległo się pukanie do drzwi. To była sobota, nie spodziewałam się nikogo, nawet jego tym bardziej w celach służbowych z jakąkolwiek przesyłką czy chociażby rachunkiem. Podeszłam do drzwi i..

Otworzyłam je. Nie zdążyłam otworzyć ust kiedy zrobił krok w przód zamknął drzwi obejmując mnie w talii. Tym razem zjawił się nie służbowo a prywatnie. Oparł o ścianę i przygwoździł do niej swoim ciałem. Całował żarliwie i pośpiesznie.
– Nie przeszkadzam? Zadał pytanie i znowu wpił się w moje usta penetrując językiem ich wnętrze.

Mogłam jedynie mruknąć w odpowiedzi. Czułam jego rosnącą erekcje na udzie, jeszcze bardziej mnie to rozpaliło. Niecierpliwiłam się i jednocześnie chciałam mieć go już ale nie chciałam przyspieszać tej chwili, żeby to trwało jak najdłużej. Odzyskałam władzę nad ciałem i przyciągnęłam go za koszulkę jeszcze bliżej. Silne ciało przylegało do mnie jak druga skóra. Pragnęłam tego mężczyzny jak wody w upalny dzień.
– Chodźmy na górę.
Wydyszałam prosto w jego usta. Złapałam go za rękę i prowadziłam po schodach prosto do sypialni. Usiadłam na łóżku a on rozsunął moje uda kolanem i wtargnął na mnie przygniatając sporą ilością seksownych kilogramów. Czułam jak bardzo jest napalony przez moje prowokacje. Mam go. Tego właśnie chciałam. Wyłączyłam myślenie i zaczęłam działać. Zanurzyłam dłonie w jego włosy bo o tym marzyłam odkąd go ujrzałam. Całowaliśmy się zachłannie i ostro, aż brakowało mi tchu. Oderwał się od moich ust na kilka sekund, żeby ściągnąć z siebie koszulkę. Ja na sobie na szczęście miałam sukienkę zapinaną na zatrzaski. Wystarczyło szarpnąć i byłam naga. Rozpinając ją, sprawił że byłam w pełni gotowa na niego. Tak szybko się to nie skończy. Zamieniliśmy się miejscami, gdzie teraz ja byłam górą. Odpinałam jego spodnie i patrzyłam jak dobrze zbudowane ma ciało. Uwolniłam jego penisa i po prostu dosiadłam jak nieposkromionego ogiera. Uczucie wypełnienia było zbawienne. Z każdym ruchem chciałam czegoś więcej. Złapał mnie za ręce i pociągnął na siebie. Nim się zorientowałam byłam na dole. Trzymał mnie mocno za biodra i posuwał z ogromną siłą. Tak, właśnie tak. Tego potrzebowałam, żeby mnie ktoś porządnie wychędożył. Nie, nie ktoś – właśnie on. Przyspieszył i wyciskał ze mnie jęki. Patrzyłam jak napinają się jego bicepsy i podziwiałam przedramiona. Krótkie i głębokie ruchy doprowadzały mnie do szaleństwa.

Zaczęłam się dotykać. Dłonie powędrowały do piersi. Chwyciłam za sutki i pieściłam je sprawiając sobie jeszcze większą rozkosz jednocześnie przybliżając się do spełnienia. Słyszałam jego pomruki, które były spowodowane tym co robiłam. Urzekł mnie jego ognisty temperament. Niczym niewyżyty samiec dążył do tego samego co ja. Dłońmi błądził bo rozgrzanych biodrach i chwytał za pośladki ściskając wbijał się głęboko. Włosy potargane mieszały się z pościelą. Z głośnym jękiem moje ciało wygięło się w łuk a mrowienie rozeszło się od stóp do głowy. Drżałam i zaciskałam się na jego prąciu nadal pracującym na najwyższych obrotach.

Moje ciało było bezwładne. Zdana byłam wyłącznie na jego łaskę nie łaskę. Nadal był w formie, zwolnił i zagłębiał się wolniej i wysuwał. Poczułam, że zrobiło się jeszcze ciaśniej. Jego ruchy ponownie stały się szybkie a szczęka zaciśnięta. Patrzył na mnie i walczył żeby nie uwolnić jęku, który wiązł mu w gardle. Zaczerpnęłam oddech i zamknęłam oczy nie mogąc pozbierać myśli. Doszedł z głośnym gardłowy jękiem. Pochylił się nade mną i złożył pocałunek na rozpalonych ustach. Serce chciało wyskoczyć mu z piersi. Dawno nie przeżyłam takiego maratonu. Żaden gumowy przedmiot nie jest w stanie zastąpić kochanka z krwi i kości. Cały dzień spędziliśmy na przyjemnościach w łóżku, a przed nami jeszcze noc, dłuuuga noc…

Przeczytałaś? Oceń!
Autor

Napisz komentarz

%d bloggers like this: