Opowiadania

Z miłości do sprawiania przyjemności

 Mógł mieć każdą kobietę, bo każda chciała jego. Mógł wieść spokojne życie, mieć piękną żonę, dzieci, dom… ale wybrał inne życie.

Wolał być męską prostytutką i zaspokajać kobiece potrzeby. Od młodych niedoświadczonych po starsze, najczęściej niezadowolone z pożycia seksualnego niedomagających mężów.  Czy był szczęśliwy? Był. Robił to co lubił robić. Wybrał tak bo kochał seks, kochał każdą kobietę i twierdził, że nie mógłby się ustatkować, prędzej czy później by ją zdradził.

Znałam go z opowieści dwóch znajomych, które korzystały z jego usług. Jedna nawet kilkakrotnie się z nim spotkała i nadal nie zamierzała przestać.  Druga skończyła na pierwszym razie bo zaczęła się zakochiwać, dlatego zrezygnowała z dalszej znajomości. Chociaż byłam sama nie mogłam narzekać na abstynencję i życie w celibacie. Moja szafka nocna wyposażona była w przeróżne gadżety, które umilały mi wieczory, kiedy mężczyzny nie było obok a miałam ochotę na niegrzeczne zabawy. Miałam numer do niego. Mogłam zadzwonić zjawiłby się od razu. Jednak miałam pewne opory i zbyt mało informacji na jego temat.

-Jest mega przystojny, ma wyrzeźbioną klatę i jest opalony… jest miły i trafia w twój gust, wystarczy że spojrzy na ciebie, pocałuje raz i wie co może z tobą zrobić! Nieźle co?! A te jego silne dłonie, którymi potrafiłby zmiażdżyć biodra, spojrzenie od którego można doznać orgazmu bez dotyku.. Jest taki cudowny, normalnie ucieleśnienie seksu, gorący i namiętny. Na co czekasz! Nie zastanawiaj się! Dzwoń i z rób to w końcu z prawdziwym mężczyzną, nie wierze że zadowala cię jakiś gumowy sprzęt – on na pewno nie da ci tego, co może dać ci prawdziwy kutas!

Tak właśnie przedstawiła mi go jedna znajoma, która nie wierzy w gadżety erotyczne i uważa że jak seks to tylko z prawdziwym penisem. Z każdym spotkaniem opowiadała mi pikantne szczegóły spotkań – nie powiem bo strasznie mnie to kręciło, kiedy wyobrażałam sobie, że zamiast jej robi to mi. Jednak nie wiedziałam jak zaaranżować takie spotkanie. U mnie czy w hotelu… Od razu do łóżka czy jakaś rozmowa… Nie chciałam dopytywać, bo od razu zacząłby się temat a później milion telefonów czy zdecydowałam się na spotkanie i czy sprawdził się w łóżku. Postanowiłam zaryzykować.  Zbierałam się kilka dni aż pewnego wieczoru pozwoliłam sobie na jeden kieliszek wina za dużo i zadzwoniłam. Rozmowa potoczyła się raczej szybko i bardzo szczegółowo. W tamtej chwili miałam dość wibrujących zabawek, dość silikonowych gadżetów. Chciałam poczuć prawdziwego, gorącego i twardego kutasa. Chciałam być dotykana przez mężczyznę, który oprócz wewnętrznych doznań zapewni mi tych zewnętrznych.

Nie miał zajęcia ani klientki, był wolny i chętny na spotkanie. Po zakończonej rozmowie wystukałam mu smsa z adresem, pod który miał przyjechać. Chociaż zajęło mi to dłuższą chwilę, bo wino zaczęło działać szybciej niż sądziłam. Czyste szaleństwo. Byłam prawie pijana i chętna na seks z mężczyzną, którego znałam z opowieści, w dodatku bzykał co popadnie. Raz się żyje – albo ostatni, podpowiedział głos rozsądku po czym upiłam łyk wina i go uciszyłam na dobre.

Zdążyłam zmienić ciuchy na nieco bardziej seksowne niż dresy. Z wielkim wysiłkiem przypudrowałam twarz i związałam swoje długie włosy w niesforny kucyk. Zapaliłam lampki i kilka świeczek. Zanim przyjechał zdążyłam prawie wytrzeźwieć. Była godzina 22:30, kiedy rozległo się pukanie do drzwi. Serce waliło jak szalone, czułam się spięta i zestresowana. Dzięki bogu miałam w drzwiach wizjer mogłam wyjrzeć i obejrzeć ‘’gorący towar” zanim go wpuściłam do środka. Nie miał wyglądu bandyty więc odetchnęłam z ulgą i chwyciłam za klamkę, jednak dla pewności jeszcze raz spojrzałam i… zgasło światło na klatce schodowej. Zapukał raz jeszcze. I wtedy otworzyłam drzwi… Otworzyłam i zamarłam. Tyle razy mijaliśmy się idąc w różnych kierunkach, tyle razy rzucaliśmy sobie przelotne spojrzenia. Czasem mijasz kogoś na ulicy a później okazuje się, że… będzie ci robił dobrze i spełniał erotyczne fantazje. Kto by pomyślał. Kiedy wyrwał mnie z zamyślenia pytaniem czy może wejść do środka odsunęłam się i zaprosiłam go po czym zamknęłam drzwi. Na klucz.

Był bardzo spokojny, wyluzowany i od razu skierował się do pokoju, gdzie na stoliku stał kieliszek z niedopitym winem. Zdjął kurtkę i położył ją na fotelu. Oparłam się o ścianę i obserwowałam z jaką lekkością poruszał się po moim mieszkaniu. U każdej czuł się tak swobodnie? U każdej czuł się jak by wrócił po pracy do domu? Chwycił za kieliszek i wypił jego zawartość na raz. Podobało mi się to, że był konkretny i czuł się pewnie. Bo gdyby zachowywał się jak ja z pewnością do niczego by nie doszło. Ale po krótkiej rozmowie rozgościł się na moim łóżku i poprosił żebym usiadła obok. Wyjęłam drugi kieliszek i zajęłam miejsce obok niego. Nalał wina w oba kieliszki i podał mi jeden. Stuknęliśmy się a brzęk szkła rozbrzmiał wypełniając ciszę w pomieszczeniu. Wypiliśmy trunek i przejął inicjatywę.

Odwrócił się w moją stronę i złapał mnie za szyję dłonią przyciągając do siebie. Przez moment poczułam szum w uszach i całe życie przeleciało mi przed oczami. Gorący wstęp a co będzie później… Strach i przerażenie z podnieceniem – mieszanka wybuchowa. Złożył na moich ustach namiętny pocałunek i już wiedziałam, że dojdzie do następnego spotkania. Poddałam się i zaczęłam błądzić po jego ciele niecierpliwymi dłońmi. Mocowałam się z guzikami koszuli, jednak po kilku kieliszkach wina było to nie lada wyzwanie.

Po chwili odsunął się od moich ust i zaczął schodzić niżej, całował szyję i obojczyki zaczynając zsuwać ze mnie cienki materiał sukienki. Po chwili oboje byliśmy prawie nadzy. Kiedy pozbył się moich ubrań i zostałam całkiem naga zaczął ściągać swoje spodnie. Najpierw wyjął z kieszeni prezerwatywę i złapał ostrożnie zębami za brzeg opakowania. Został nagi, zupełnie nagi jak ja. Był seksowniejszy niż z opowieści, miał piękne ciało, na które zareagowałam jak każda kobieta która jest bardzo podniecona. Jego twarda erekcja rozbudziła we mnie dziką bestię. Patrząc na to jak zwinnie zakłada zabezpieczenie zrobiło mi się gorąco. Miałam wrażenie że bicie serca jest słyszalne w całym mieszkaniu. Kiedy już był w pełni przygotowany wtargnął wewnątrz mnie i siał spustoszenie dając rozkosz i jednocześnie pozbawiając mnie wszelkich obaw i stresu. Był cholernie profesjonalny w tym co robił. Podobało mi się to w jaki sposób porusza biodrami i jednocześnie zajmuje się mną w inny sposób, składa pocałunki, pieści piersi. Czuję go całym ciałem, nie jest pierwszym lepszym, który puka panienki dla statystyk. On daje przyjemność, daje rozkosz i upaja seksem. Kochał się ze mną jak by był moim facetem, robił to zdecydowanie lepiej niż wibrator. W końcu miałam wolne ręce i mogłam zanurzyć je w jego włosach lub złapać za pośladki i przycisnąć żeby wbił się mocniej i szybciej. Mogłam robić wszystko to, czego nie mogę robić używając podrobionego penisa dla singli. Spodobało mi się to, że mogę całować go i obejmować jego szerokie plecy, dotykać mięśni i delikatnie rysować skórę paznokciami. Czułam jak jego jądra (prawdziwe!) obijają się o moją cipkę, niesamowite. Już prawie zapomniałam jak to być z mężczyzną. Zdecydowanie za dużo czasu minęło odkąd byłam z facetem. Wchodził i wychodził, wbijał się raz delikatnie a raz mocno, raz mocno a kilka razy szybko i stanowczo.

Trzeba przyznać – był obłędnym kochankiem. Orgazm który mi zafundował zapamiętam na dłuuugo. Nie sądziłam, że mogę szczytować kilka razy pod rząd. Przyjemnie mnie zmęczył i wcale nie zapowiadało się na koniec. Nagle wysunął się ze mnie i łapiąc za biodro obrócił na brzuch i w ułamku sekundy chwycił w pół i uniósł pośladki w górę żeby móc penetrować mnie jeszcze dogłębniej.  Wchodził po woli, niemalże liczyłam każdy centymetr ale kiedy chwycił mnie za kucyk i owinął sobie wokół nadgarstka z głowy wyleciały mi wszystkie liczby. Jedyną jaką miałam to 69, bo chętnie chciałabym sprawdzić swoje francuskie umiejętności które ćwiczyłam na sztucznych członkach. Jednak na chwilę obecną zdana byłam na falę przyjemności którą mnie zalewał od pierwszego dotyku. Trzymał mnie stanowczo i pieprzył – dosłownie – dokładnie tak jak chciałam. Myślałam, że lepiej być nie może, aż poczułam siarczysty klaps wymierzony na prawy pośladek. Jęk prawie jak z filmu porno odbił się echem od czterech ścian gorsząc ciszę. Raz, drugi, trzeci… jego dłoń była stworzona do klepania kobiecych tyłków. To było niemal magiczne, z każdym uderzeniem przeszywał mnie ból zmieszany z rozkoszą i czułam pulsowanie między nogami, czułam jak się rozpływam z każdym pchnięciem i ciętą ręką. Ledwo łapałam oddech, czułam się jak po seksualnym maratonie, a on nie był nawet zdyszany. Istna seks-maszyna. Czułam, że opadam z sił, że zbliżający orgazm będzie jak przycisk off i stracę przytomność.  Tak się stało. Doprowadził mnie do orgazmu i odpłynęłam….

***

Ocknęłam się i poczułam, że nie leżę na łóżku tylko w jego ramionach – niesie mnie a ja oplatam go nogami. Zaniósł mnie na stół do kuchni i… położył na blacie opierając wyprostowane nogi na swoich ramionach i wtedy zaczęła się ostra jazda. Byłam pijana, ale nie wino namieszało mi w krwioobiegu a orgazmy, które mi fundował. Leżałam na stole, trzymałam się za blat wbijając paznokcie w drewno, aż do bólu. Światło raziło mnie w oczy, czułam jak pot spływa mi po skroni. Trzymał mnie mocno za uda i pieprzył do utraty tchu. Czas dla niego, sprawił mi przyjemność a teraz ta chwila należała do niego. Przyspieszył, zacisnęłam oczy, krzyczałam i miałam gdzieś czy sąsiedzi usłyszą – było mi piekielnie dobrze. Odbijał się o moje uda, słychać było w całej kuchni, może nawet i w pokoju… czułam ulgę i jednocześnie czułam falę bliskiego orgazmu, jego kutas wchodził i wychodził z mojej cipki aż.. aż w końcu wsunął się głęboko, nadszedł czas na jego finał, wytrysnął w głąb mojego wnętrza jednocześnie doprowadzając mnie do ostatniego orgazmu, po którym straciłam kontakt z rzeczywistością.

Był wspaniały, wprawiony w zadowalaniu kobiet. Czegoś takiego właśnie mi brakowało.  Teraz już wiem, dlaczego moja znajoma namawiała mnie, żebym do niego zadzwoniła i przekonała się jak smakuje porządny seks. Było warto… Nie ostatni raz gościłam go w swoim mieszkaniu. I w sobie.

Przeczytałaś? Oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: