Lato zagościło u nas w pełni. Piękna pogoda, bezchmurne niebo, wysoka temperatura rozsadza termometry. Pośrodku tego wszystkiego my – spragnieni ochłodzenia. Pomyślmy zatem jak temu zaradzić. Można wskoczyć do basenu, można napić się schłodzonego drinka… ale ja mam jeszcze jeden sprawdzony patent, z którego możecie skorzystać – także po zachodzie słońca 😉

Lodowata przyjemność

Lody najczęściej kojarzą się nam z oralem. A nie. Czekajcie – nie mówię o tych przyjemnościach – skupmy się na tych drugich. Lody to doskonały sposób na ochłodzenie naszego organizmu. Te na patyku, w wafelku czy też w postaci kostek lodu dodanych do napoju działa orzeźwiająco. Czy te małe niepozorne kostki zamrożonej wody można wykorzystać w lepszy sposób? Można – a nawet trzeba.

Naturalny sex-gadżet

Zakładam, że lodówkę z zamrażalką ma każdy z was. Co jeszcze będzie nam potrzebne? Foremki do kosteczek, woda oraz partner czy też partnerka. Niezbyt wygórowane wymagania prawda? Możemy zatem zabrać się do podniesienia temperatury między nami czymś zimnym. Możliwości wykorzystania kostek lodu jest kilka. Od tego typowego ślizgania się po ciele aż do wersji dla odważniejszych – z penetracją.

Wersja dla niego

Twój partner płonie. Może czas go trochę ostudzić? Połóż partnera na brzuchu i usiądź na nim okrakiem. Ślizgaj kostką lodu po długości jego kręgosłupa oraz wzdłuż szyi. Niech to będzie delikatny dotyk – nie próbuj mu nastawiać kręgów. Tą przyjemność możesz połączyć z lekkim masażem drugą dłonią. Warto też zahaczyć męskie pośladki. Jeśli chodzi o przód, to tak jak u kobiet, warto skoncentrować się na trzech punktach. Usta – sutki – penis. Najlepiej w tej kolejności. Doskonale wiemy, że przy zimnym wietrze żagiel może się zwinąć, także pieszczenie swojego mężczyznę na dole kostką lodu powinno być delikatne i na zmianę stosowane z Twoimi gorącymi pocałunkami. Lodzik z lodem? Brzmi ciekawie. Możesz także chwile potrzymać kostkę lodu w swoich ustach, a następnie wziąć do nich coś innego 😉

Znalezione obrazy dla zapytania erotic ice cube

Wersja dla niej

Motyw z masażem pleców kostką lodu i u kobiet sprawdzi się wystarczająco. Jeśli nie jest straszne ci zimno możesz ten masaż wykonać ustami, gdzie między wargami czy też w zębach trzymasz właśnie kostkę lodu. Zabawa u kobiet także zaczyna się rozkręcać gdy będzie leżała przodem do was. Zbuduj sobie w głowie mapę jej ciała. Od ust, po przez jej piersi aż do jej cipki. Wiesz co jest najlepsze w takim momencie? Kuszenie i odwlekanie naszego celu. Rób kółka, wracaj do miejsc lecz pilnuj by kobieta nadal była rozgrzana. Spraw by przez zimno – zapłonęła! Gdy dotrzesz do je cipki możesz pozwolić sobie na tyle, na ile pozwoli Ci Twoja partnerka. Ja sama preferuje gdy mój partner liże moje wejście, a kostką lodu krąży wokół łechtaczki lub jeździ nią po moim wzgórku. Może u ciebie lepiej sprawdzi się wewnętrzna strona ud? A może zaszalejesz i dasz sobie włożyć kostkę lodu do środka? Tak. Brzmi to niewiarygodnie, ale po pierwszym szoku jest to uczucie dość przyjemne  (jeśli będzie to twój pierwszy raz spróbuj z małą kostką lodu), którego warto spróbować. Prócz tego próbuj i badaj i odkrywaj to co lubicie najbardziej. 

Podobny obraz

Kilka małych rad

Podobny obraz

Warto pod ręką mieć kilka kostek lodu, gdyż dość szybko zaczynają topnieć. A nie warto zaprzątać sobie głowy ciągłym lataniem do zamrażalki. Co do kostek lodu… kto powiedział, że muszą być z wody? Szampan w tej zabawie sprawdzi się równie dobrze, a może nawet lepiej. Warto też korzystać z różnych figurek lodu – być może w kształcie naboi lub penisków? Takie kształty łatwiej zagłębią się w cipkę i zawsze to jakaś odmiana od naszych ulubionych sześcianików 😉

 

Zatem nie zatrzymuje was – idźcie i bawcie się w nową odmianę ciepło/zimno 😉

Podobne wpisy

Przeczytałaś? Oceń!
Autor

1 Comment

  1. Spróbowałam tego co napisałaś.
    Najbardziej bałam się włożenia kostki lodu do środka. Ale mój mężczyzna nalegał.
    Poczułam chłód ale też ogromną przyjemność.
    Po chwili kostka zaczęła się mocno rozpuszczać, a mój ukochany spijał wodę która ze mnie wypływała. Odleciałam… <3

     

Napisz komentarz

%d bloggers like this: