Gadżety erotyczne

Liny, sznury i moja miłość do nich – wpis gościnny Ladyinred.red

Tak naprawdę dokładnie nie pamiętam od kiedy zaczęłam swoją przygodę z linami oraz wiązaniem – jednak pamiętam, że od zawsze miałam przywiązane białe liny do łóżka, w każdym rogu. Nie dość że tworzyły klimat, to jeszcze przydawały się nie raz i nie dwa w różnych formach przyjemności.

Moje obcowanie z linami i różnego rodzaju sznurami zaczęło się dość wcześnie, kiedy poznawałam świat BDSM, razem z takową partnerką, która wprowadzała mnie w ten erotyczny i intymny klimat. Dobrze wspominam wspólne zabawy, bez konkretnej roli, po prostu wspólne czerpanie przyjemności z tego klimatu.

Człowiek z czasem odkrywa pewne rzeczy i odczuwa inną, może nawet lepszą, przyjemność z niektórych narzędzi, gadżetów… jak zwał tak zwał – w moim przypadku największą rozkosz obcowania z liną poznałam jakiś rok temu – to dziwne, a zarazem tak podniecające uczucie, na samą myśl, że człowiek może zafascynować się sznurem, liną, całym procesem krępowania.

Pisząc ten tekst, moja wyobraźnia działa na najwyższych obrotach i tworzy obraz, który sprawia, że staje się podniecona – właśnie te proste rzeczy tak potrafią zadziałać 😉

Nigdy nie uczestniczyłam w zajęciach ani kursach dotyczących krępowania i sztuki bondage. Potrafię wiązać się sama, podpatrując wiązania znalezione w sieci, mimo iż nie są perfekcyjne mają swój urok.  Chociaż nie ukrywam, że bardzo chciałabym nauczyć się tej sztuki udając się gdzieś, gdzie zorganizowane są warsztaty. Z drugiej strony pojawiają się też pewne obawy, że zniechęciłabym się zbyt szybko.

Jaką przyjemność daje mi sznur?

Jak dotąd sama odkrywam przyjemności związane z wiązaniem, uwielbiam to uczucie, kiedy sznur oplata moje ciało, jak działa na moją skórę i jak wywołuje gęsią skórkę z podniecenia… Daje mi rozkosz. Uwielbiam wychodzić na spacery, kiedy zamiast bielizny moje ciało owiązane jest sznurem. Uczucie skrępowania jest olbrzymią przyjemnością. Dzięki sznurowi mogę osiągnąć orgazm (czasem wielokrotny i bardzo intensywny) od samego ocierania się o niego. Mimo, że nie potrafię opisać tego co czuję w tych chwilach – polecam przeżyć to na własnej skórze i przekonać się, że przyjemność to pojęcie o bardzo bogatej definicji 🙂

Nie zdradzę wam szczegółów, ale zdarzyło się, że byłam związana i wykorzystana. Wyobraź sobie leżącą kobietę, zupełnie nagą i skrępowaną sznurem, zdaną na łaskę i nie łaskę drugiej osoby. Każdy jej kawałek ciała… sutki, brzuch, usta, każdy najbardziej nieśmiały skrawek ciała… Wyobraź sobie, że potrafi przeżyć mokry orgazm z podniecenia.

Tak właśnie działa na mnie krępowanie. Dotyk liny czy sznura to nie kara, to przyjemność, dzięki której na koniec pozostawia piękne zagniecenia na skórze…

Moja kolekcja

W posiadaniu mam różne kolory i różne struktury – ale nie jestem maniaczką i nie kupuję wszystkich – nie na tym to polega. Mam swoje ulubione, które mi zupełnie wystarczają, i które pachną przyjemnością i mną.

Na koniec zdradzę wam moje marzenie – Chciałabym kiedyś mieć piękną sesję w perfekcyjnym wiązaniu, taką przepełnioną zmysłowością i pasją, która oddałaby i ukazała wszystkie moje uczucia.

Przeczytałaś? Oceń!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: